niedziela, 2 kwietnia 2023
Imieniny: PL: Franciszka, Malwiny, Władysława| CZ: Erika
Glos Live
GAZETA POLAKÓW W REPUBLICE CZESKIEJ
Ukazuje się od 1945 roku
Nahoru

Cierlicko: Dwujęzycznie i według Montessori | 04.10.2020

Oddział dwujęzyczny, z elementami pedagogiki Montessori – taką nowość wprowadzono w tym roku szkolnym w polskim przedszkolu w Cierlicku. Trzynaścioro dzieci bawi się i uczy pod kierownictwem dwu nauczycielek – jedna prowadzi zajęcia po polsku, druga po czesku. 

Chłopiec bawi się, a zarazem uczy pod okiem nauczycielki Nicole Kúr. Fot. DANUTA CHLUP


Alternatywna klasa nieprzypadkowo powstała w Polskiej Szkole Podstawowej i Przedszkolu im. Żwirki i Wigury, gdzie pod polską dyrekcją działał już czeski oddział przedszkolny. Niektórzy czescy rodzice wyrazili chęć wysyłania dzieci do przedszkola, gdzie osłuchają się także z językiem polskim. Prócz tego było na Zaolziu zapotrzebowanie na alternatywną edukację w języku polskim. W tej sytuacji dyrektorka Barbara Smugała zaproponowała władzom Cierlicka, które zamierzały podnieść pojemność któregoś z gminnych przedszkoli, otwarcie dwujęzycznego oddziału z alternatywną edukacją. 

Na nowy oddział przerobiono dawną sypialnię. Klasa, do której uczęszcza trzynaścioro dzieci, przeważnie dwulatków i trzylatków, różni się wystrojem od pozostałych klas przedszkolnych. Nie znajdziemy tu klasycznych zabawek – samochodzików, lalek czy klocków Lego, zamiast tego są specjalne pomoce edukacyjne z naturalnych materiałów, najczęściej drewniane. 
– Dzieci lubią się bawić tymi pomocami, a przy okazji się uczą. – Uśmiecha się nauczycielka Nicole Kúr. 
 

Pomoce Montessori są tak opracowane, aby dziecko nie uczyło się tylko abstrakcyjnie, ale wszystkimi zmysłami. Głównie dotyk odgrywa tu ważną rolę. Zmysłami przyswaja sobie pojęcia matematyczne, pracując z różnymi układankami, drewnianymi puzzlami, zestawami pomocy różnych rozmiarów i kolorów, poznaje podstawy matematyki, nauki o przyrodzie i kosmosie, geografii, języków. Ważne jest przyswajanie praktycznych umiejętności, uczenie się samodzielności. 

– Dzieci przez większość czasu pracują indywidualnie, w ciągu dnia jest tylko jedno zajęcie sterowane. Dużo czasu spędzamy w ogródku – mówi nauczycielka. – Każde dziecko ma własny dywanik. Samo wybiera, z jaką pomocą chciałoby pracować, a kiedy skończy, odnosi rzecz na swoje miejsce i wybiera inną. Dzieci uczą się pracy w skupieniu, nie przeszkadzania sobie nawzajem, szacunku wobec siebie. Kiedy rano przychodzą do przedszkola, wiedzą, że wszystko znajdą na swoim miejscu. To stwarza poczucie spokoju. 

Nicole Kúr skończyła studia pedagogiczne w Brnie. Tam też pracowała przez rok w żłobku Montessori. Teraz wróciła na Zaolzie, skąd pochodzi. W cierlickim przedszkolu prowadzi zajęcia po polsku, druga nauczycielka po czesku. Czy wszystkie dzieci rozumieją, co pani Nicole mówi do nich po polsku? 
– To są malutkie dzieci, one są bardzo bezpośrednie i w pierwszych dniach niektóre mówiły, że nie rozumieją. Wtedy wyjaśniałam im po czesku, o co chodzi. Ale teraz, po upływie trzech tygodni, jest już dużo lepiej, dzieci szybko się uczą – mówi nauczycielka. 

Barbara Smugała nie ukrywa, że metody Montessori nie muszą odpowiadać każdemu dziecku ani każdemu rodzicowi. Sama jednak dostrzega mnóstwo plusów, jakie oferuje pedagogika Marii Montessori. 
– U nas dopiero zaczynamy. Nie możemy po miesiącu powiedzieć, że nam się udało. Dopiero za kilka miesięcy będzie czas na pierwsze podsumowania – zastrzega dyrektorka.