poniedziałek, 27 maja 2024
Imieniny: PL: Amandy, Jana, Juliana| CZ: Valdemar
Glos Live
/
Nahoru

Pop Art: Letní Kapela sprawdzi się nie tylko latem | 09.06.2022

Letní Kapela swoim debiutanckim albumem roznamiętniła nie tylko fanów Priessnitz. Nowy projekt Jaromíra Švejdíka alias Jaromíra 99 pretenduje już w połowie roku do miana najlepszej czeskiej płyty 2022. 

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 30 s
Letní Kapela to nowy, bardzo udany projekt Jaromíra Švejdíka. Fot. mat. prasowe

RECENZJE

LETNÍ KAPELA – Letní kapela

Fani jesionickiej formacji Priessnitz, do których też się zaliczam, zadrżeli pięć lat temu z przerażenia. Wokalista i lider zespołu Jaromír Švejdík ogłosił wtedy wszem i wobec, że swój główny projekt, czyli wspomniany Priessnitz, powiesił na przysłowiowym kołku, przeprowadzając się definitywnie do… Pragi. To tak, jak gdyby folklorysta i muzyk Józef Broda z Ustronia zakomunikował znajomym, że wyjeżdża na stałe do Warszawy. Wydarzenia nie nabrały jednak tak dramatycznego rozpędu, jak można byłoby przypuszczać. Švejdík, który oprócz muzyki aktywnie zajmuje się też sztuką plastyczną (m.in. komiksem), nie zaczął w stolicy komponować musicali, ale jeszcze bardziej rozwinął skrzydła. Projekty muzyczne Umakart, Kafka Band czy najnowszy, debiutancki album grupy Letní Kapela, są najlepszą rekomendacją pracoholika o ksywie Jaromír 99.

Obcy, który przynajmniej raz zakosztował atmosfery Jesioników, już nie potrafi się uwolnić od magii tych gór. I wraca tam z regularnością pór roku. Wiem coś o tym… Urodzony u podnóża Pradziada Jaromír Švejdík do krainy swojego dzieciństwa i młodości podchodzi trochę inaczej, podobnie zresztą jak Gorole z Beskidów do wspinaczki na Girową. Te geograficzne uzasadnienia przytaczam tu bynajmniej nieprzypadkowo. W muzyce Priessnitz, a teraz również nowego projektu Švejdíka, smaki Jesioników, Sudetów, trudnej doli mieszkańców północnego pogranicza kraju, wpisane są w każdą z piosenek. Surowe nierzadko brzmienie Priessnitz, w dużej mierze oparte na gitarach Petr Kružíka, Letní Kapela złagodziła na tyle, że w przypadku tej płyty można mówić nawet o piosence poetyckiej. Pięknej poezji z pióra Švejdíka nie brakuje. Na mnie największe wrażenie robi ukryty pod numerem ósmym temat „Nevěř cizím”, zagrany i zaśpiewany z nostalgicznym natchnieniem, poruszający wspólny dla całego albumu temat przemijania. „Skupinový snímek někde v Sudetech, vybledlý sousedé, černobílí, ohmatení jsou tam všichni, připravení na odjezd/neplač děvče, slepí nevidí, zbal si kufr, nevěř cizím/když se díváš skrze čas a míváš ten pocit, co zatlačí tě do židle a lápáš po dechu, když se díváš skrze čas a vnímáš ten pohyb a slova cedíš mezi zuby/slepí nevidí, hluší neslyší, mrtví necítí, němí mlčí – śpiewa Švejdík. Ważna w tym utworze jest sekcja dęta, podkreślająca pochmurną atmosferę do dziś budzącego skrajne emocje tematu wygnania niemieckiej ludności z czeskiej części Sudetów.

Letní Kapela to skądinąd nazwa wybrana z premedytacją. Powiew zbliżającego się lata odczuwalny jest prawie w każdej nucie – czasami skocznej, jak w tryskających energią piosenkach „Za vodou” i „Neděle”, czasami zadumanej („Není to málo”). Nastrój albumu został zgrabnie dopasowany do terminu ukazania się na rynku wydawniczym, 23 maja. A lato w Jesionikach potrafi być rzeczywiście malownicze. Rozpoczynający cały album utwór „Zahrada” służy za idealne otwarcie, najlepsze fragmenty schowane są jednak dopiero na dalszych odcinkach tej podróży. Mojego głównego faworyta już znacie, dodam tylko, że z piosenki „Nevěř cizím” powinien powstać też niekonwencjonalny teledysk. Pięknie prezentuje się ukryty pod numerem trzecim „A prý ráj”, intymny powrót do dzieciństwa, bogato zaaranżowany, z fajnym fortepianowym finałem. Paradoksalnie na pierwszego singla wybrano niespecjalnie nośny utwór „Na řece”. Bardziej przekonuje mnie następny na liście, szósty temat „Jámy hladové”, jedyny w zestawieniu zupełnie nie-letni, zasypany śniegiem i wszechogarniającym smutkiem.

Švejdík z zespołem świetnych muzyków sesyjnych (wszyscy pochodzą jakże inaczej – z Jesioników) pomimo rozbrajającej nostalgii nagrał bardzo nowoczesną płytę. Z ważnym przesłaniem zawartym w zamykającym krążek, leniwie płynącym utworze „Léto”. „Léto, už má na mále, končí, ale ještě ne, výlet poslední na boží horu a zpátky, 14 zastavení na 10 cigaret, v hospodě na nádraží než nám to spočítají, pivo a párek”. Kolekcjonując wspomnienia, warto żyć tu i teraz, w teraźniejszości.  

Janusz Bittmar


Może Cię zainteresować.