wtorek, 6 czerwca 2023
Imieniny: PL: Laury, Laurentego, Nory| CZ: Norbert
Glos Live
GAZETA POLAKÓW W REPUBLICE CZESKIEJ
Ukazuje się od 1945 roku
Nahoru

Ornitolog, który nigdy nie przejrzał na oczy… | 16.05.2023

Jezus pyta ślepca: „Co chcesz, abym ci uczynił?”. „Panie, żebym przejrzał” – odpowiada żebrak. Ten fragment z Ewangelii Świętego Łukasza znajduje się na kamieniu węgielnym gimnazjum w miasteczku w pobliżu Meckenheim, gdzie zakończyło się życie Günthera Niethammera. Beata Dżon-Ozimek i Michał Olszewski zadali się sobie bardzo dużo trudno, żeby napisać doskonałą książkę o esesmanie i ornitologu z Auschwitz. Książkę kompletną, nie ma tutaj najmniejszych wątpliwości.

Książkę „Ptaki krzyczą nieustannie” wydało wydawnictwo Czarne. Fot. ARC
Tak jakby autorzy nie chcieli pominąć żadnego, nawet najdrobniejszego szczegółu w obawie przed tym, że może to w jakiś sposób wpłynąć na postrzeganie tej postaci. „Ptaki krzyczą nieustannie”, wydawnictwa Czarne, wydają dźwięki z każdej strony. Są zalęknione, kiedy przychodzą na świat, podobnie jak więźniowie, którzy docierają do Auschwitz-Birkenau, walczące o pokarm (obozowa rzeczywistość) i przerażone, kiedy czują zagrożenie. Krzyk więźniów idących na śmierć w komorach, zabijanych z karabinu maszynowego czy zastrzykiem z fenolu prosto w serce unosi się do dziś nad byłym obozem koncentracyjnym. Dlatego tytuł tej książki nie mógł być chyba inny. Günther Niethammer, wartownik w KL Auschwitz, choć nie udowodniono mu, żeby kogoś bezpośrednio zabił, nie przejrzał na oczy. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, do jakich celów obóz został stworzony. Musiał widzieć codziennie więźniów na skraju życia i śmierci. Nie mógł nie zauważyć kolejnych ofiar szalonego projektu Hitlera. Także po 1945 roku, kiedy wiódł w miarę spokojne życie.
W materiałach prasowych, jakie otrzymałem, znalazłem takie pytanie postawione przez autorów książki: „Czy w obliczu Zagłady wypada zajmować się tak nieistotnymi na pozór drobiazgami, jak dzierzba gąsiorek, dzięcioł zielony, wróbel, wrona?”. Już przed rozpoczęciem lektury „Ptaków…” nie miałem co do tego najmniejszych wątpliwości, a kiedy dobrnąłem do końca, tylko umocniłem się w tym przekonaniu. Tak sobie myślę przy okazji, że dla wydawnictwa Czarne, dla którego nurt przyrody jest bardzo istotny, historia Günthera Niethammera była szczególnie ważna i trudna zarazem. Günther Niethammer urodził się w 1908 roku w rodzinie potentatów w branży papierniczej. Miał czterech starszych braci oraz trzy starsze siostry (po nim przyszła na świat jeszcze jedna). Od małego interesował się ptakami, a kiedy po raz pierwszy wpadła mu w ręce książka „Ojczyste ptaki śpiewające” autorstwa pastora Ottona Kleinschmidta, można powiedzieć, że naznaczyła go na resztę życia. – Ta książka była moim stałym towarzyszem, przyjacielem i doradcą, nauczyła mnie rozpoznawać, porządkować i rozumieć ptaki w naturze, dlatego oddałem się jej w całości mojej dziecięcej pasji – napisał później. Wiedzę pogłębia w kolejnych szkołach, na studiach w Tybindze, pracując między innymi w Bonn i Wiedniu. 15 października 1940 dociera do Auschwitz. Jest strażnikiem, a po kilku miesiącach potrafi sobie wychodzić u władz obozu możliwość pracy z ptakami.
Jakże cienka czasami jest granica między sacrum i profanum, między tym, co dzieje się w obozie koncentracyjnym, a tym, co poza drutami kolczastymi. A przecież porównań między ptakami i ludźmi jest dużo więcej od tych, które przywołałem dwa akapity powyżej. Sam Niethammer pisze na przykład o szarobrewkach śpiewnych, że „broniły ziemi i zdobywały ją dzięki odwiecznym ceremoniom i zaciętym bitwom”. Czy miał wtedy z tyłu głowy myśl, że Hitler postępuje dokładnie tak samo? W tym miejscu aż prosi się, żeby napisać kilka zdań o pomyśle, który urodził się w głowie Heinricha Himmlera w 1943 roku. Zapytał słynnego ornitologa Ernsta Schüza o możliwość przywiązywania do nóg bocianów migrujących do Afryki karteczek z propagandą nazistowską…Po II wojnie światowej ornitolog zostaje skazany na osiem lat więzienia. Potem wyrok zostaje zamieniony na trzy lata. Nie widzi nic złego w swoim postępowaniu. Wraca do swoich bliskich. W 1968 roku zostaje wybrany na prezydenta Niemieckiego Towarzystwa Ornitologicznego. Wtedy przeszłość zaczyna się o niego coraz bardziej upominać. Umiera w 1974 roku. 


Może Cię zainteresować.