poniedziałek, 15 lipca 2024
Imieniny: PL: Henryka, Igi, Włodzimierza| CZ: Jindřich
Glos Live
/
Nahoru

Pop Art: Recenzja albumu »V pôvodnom znení« No Name | 26.12.2023

Na początku kariery, w drugiej połowie lat 90. ubiegłego wieku, na Słowacji byli porównywani do legendy tamtejszej sceny pop rockowej, zespołu Elán. Po 25 latach pchania wózka z naklejką „nowy Elán” koszycka grupa No Name nagrała najciekawszy album w karierze. Nadający się, bez dwóch zdań, na idealny muzyczny prezent  nie tylko dla wiernego fana zespołu.

Ten tekst przeczytasz za 3 min. 45 s
No Name meldują znakomitą formę. Fot. mat. prasowe
Muzyka zawarta na albumie „V pôvodnom znení”, jedenastym w dyskografii grupy (wliczając w to również kompilacje), brzmi niesamowicie przebojowo i równocześnie odmiennie od tego, czym raczyli fanów bracia Timkowie na swoich poprzednich wydawnictwach. Już na przedostatnim albumie „S láskou” (2016) muzycy ostrożnie próbowali wykraczać poza sprawdzone schematy, ale dopiero teraz poczuli się w pełni swobodnie, co w muzyce pop zawsze jest mile widziane. To zarazem najbardziej przemyślany album w warstwie litycznej. Lider – wokalista Igor Timko – pochylił się w tekstach nad współczesnym światem w sposób naprawdę wyjątkowy. Udało mu się napisać teksty z ponadczasowym przesłaniem, które nie rażą pretensjonalnością nawet w łatwo wpadającym w ucho refrenie czy po efektownej solówce gitarowej.



„V pôvodnom znení” jest albumem kompletnym. Pozapinanym na ostatni guzik, bez głuchych miejsc, czemu sprzyja idealna na współczesne rozbrykane czasy długość – nieco ponad 35 minut muzyki wydaje się być idealnym rozwiązaniem. Płytę otwiera romantyczna „Šumava”, z której byłby zadowolony pewnie nawet Bedřich Smetana. To piękne, symfoniczne zaproszenie do dalszej, już pop rockowej przygody z albumem. Ukryty pod numerem trzecim, tytułowy utwór został nagrany wspólnie z liderem innej pochodzącej z Koszyc formacji, Nocadeň, Rastią Kopiną. W pierwszych sekundach, za sprawą specyficznego gitarowego intro, klimatem przypomina dokonania... Pink Floyd z albumu „The Division Bell”. Znajomy z kolei usłyszał w tej piosence... U2 z płyty „Achtung Baby”. Nieważne, magia tej piosenki zawarta jest w rewelacyjnym refrenie, w którym Timko i Kopina połączyli w całość wszystko, co najlepsze w słowackiej muzyce. Nieco inny zabieg, ale z równie efektownym wynikiem, wykorzystano w czwartej piosence „Studený štart”. Tym razem wyjątkowo rockową nutę, jak na ostatnie dokonania grupy, za mikrofonem w pojedynkę poskromił Igor Timko, prezentujący na albumie doskonałą formę wokalną.



Obecny, sześcioosobowy skład No Name tworzą czterej bracia Timkowie – Igor (śpiew), Roman (gitara solowa, śpiew), Dušan (gitara), Ivan (perkusja) oraz Pali Jakab (gitara basowa) i Zoli Sallai (instrumenty klawiszowe). O ile Zoli Sallai „zaszalał” we wspomnianym instrumentalnym intro, o tyle Roman Timko „zahulał” w solówce gitarowej, rozbijającej na dwie części inny udany temat „Radosť a smútok”. Duet z liderem grupy Nocadeň nie jest jedyną kooperacją na płycie. W poetyckim utworze „Múza” gościnnie zaśpiewała słowacka aktorka Alena Ďuranowa, w finale albumu pojawiła się zaś Božidara Turzonowa. Zamykająca płytę klimatyczna piosenka „Vianoce s Božidarou” została dopisana w ostatniej chwili, jako rodzynek przed zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia. Igor Timko zdradził skądinąd, że słynna słowacka aktorka była wyborem numer jeden, w tym zimowym szansonie jest też najwięcej słodkich emocji z całej płyty.



Podczas dużej wiosennej trasy koncertowej po Czechach, w ramach której No Name wspólnie z grupą Nocadeň zagrają 5 kwietnia w ostrawskiej hali Tatran, a tournée zakończą 20 kwietnia w praskim O2 Universum, świątecznego duetu, z wiadomych powodów, raczej nie usłyszymy. Fani doczekają się na pewno sprawdzonych przebojów, takich jak „Prvá”, „Žily” czy „Nie alebo áno”. I jestem przekonany o tym, że do wiosny 2024 do rangi koncertowych pewniaków No Name awansują również piosenki z najnowszej, naprawdę znakomitej płyty.



Może Cię zainteresować.