wtorek, 23 kwietnia 2024
Imieniny: PL: Ilony, Jerzego, Wojciecha| CZ: Vojtěch
Glos Live
/
Nahoru

Ziemia cudownych łąk to nie wszystko… | 22.12.2023

Siedzę w wygodnym ekspresie z Żyliny do Bratysławy i zastanawiam się, co takiego podziało się ze Słowacją w ostatnich latach, że z kraju który 20 lat temu wchodził do Unii Europejskiej i jako pierwszy w regionie przyjął euro, popadł w takie skrajności.

Ten tekst przeczytasz za 3 min. 45 s

A właściwie może nie chodzi o sam kraj, tylko o to, co zmieniło się w głowach Słowaków. Punktem wyjścia jest wydana jesienią przez Wydawnictwo Poznańskie książka Łukasza Grzesiczaka „Słowacja. Apacze, kosmos i haluszki”. Grzesiczak, mieszkający ostatnio w Krakowie, wcześniej także na Śląsku Cieszyńskim, ale mający za sobą dłuższe epizody związane ze Słowacją, napisał książkę, która jak na dłoni pokazuje wady i zalety Słowacji Anno Domini 2023, i która może stać się jednocześnie przewodnikiem. Mimo że, jak się przyznał na początku, nigdy „nie stał się słowakofilem”. – I nie zmienia tego nawet fakt, że z czasem ten kraj pokochałem, mam tam wielu znajomych, a także przyjaciół, Bratysława jest zaś być może jedynym miastem, dla którego bez większego żalu mógłbym porzucić Kraków” – napisał na początku książki. A może to credo całej książki?! Można pokochać Słowację, ale nie trzeba od razu stawać się słowakofilem. Zdobycie Krywania, narodowej góry Słowaków „tak”, ale przy dowolnie interpretowanej narodowości, ocierającej się momentami o ksenofobię czy nacjonalizm, jesteśmy już na „nie”.

***

Gdyby pójść na skróty, to można by podążać za myślą dobrze znanego na Śląsku Cieszyńskim prof. Radosława Zenderowskiego, który napisał kiedyś o tym kraju takie słowa: „Kult przyrody rozciąga się na wszystkie regiony Słowacji leżące między Dunajem a Tatrami. Dominuje krajobraz sielankowy, przedstawiający Słowację jako krainę arkadyjską, ziemię cudownych łąk i pól, zasobną w zwierzynę i winną latorośl, kraj ludu śpiewnego i skromnego, pracowitego i wiernego obyczajom swoich przodków”. I stworzyć kolejny mniej lub bardziej ciekawy przewodnik po małym europejskim państwie. Tymczasem dziennikarz stworzył zbiorowy portret słowackiego społeczeństwa – kiedy kończył książkę, Rober Fico nie był jeszcze po raz kolejny premierem, ale Zuzana Čaputowa była już pewna, że na wiosnę nie będzie ubiegała się o prezydencką reelekcję. Z kolejnych stron wyłania się dość mroczny obraz. Kolejne afery, sprawa zabójstwa dziennikarza Jana Kuciaka i jego narzeczonej Martiny Kušnírowej, dziwne powiązania świata polityki i biznesu, coraz większa rzesza osób wierzących w spiskowe teorie dziejów, wyraźny skręt dużej części społeczeństwa w kierunku Rosji. Długo można by tak wymieniać… Jest też wątek podziału Czechosłowacji na Czechy i Słowację, co skutkuje tym, że „żadna dziedzina życia na Słowacji nie jest wolna od problemów z Czechami”, a kraj położony nad Dunajem i Wagiem wciąż jest pełen kompleksów i żyje w cieniu większego i bardziej potężnego brata, któremu na imię Republika Czeska.

***

Żeby nie było do końca dołująco, nie brakuje akcentów zabawnych. Grzesiczak opisuje na przykład historię Kanadyjczyka Bena Pascone, który w słowackiej stolicy założył i prowadzi z powodzeniem od wielu lat kawiarnię-antykwariat Next Apache. Kiedy mieszkaniec prowincji Ontario przyjechał jeszcze w XX wieku do Bratysławy, na ulicach ciągle słyszał „nech sa páči” (proszę bardzo). – Wypowiadane na jednym oddechu dla nieobytego z językiem słowackim obcokrajowca brzmiało jak »next Apache«” – wyjaśnił Grzesiczak.

***

Dużym atutem książki jest subiektywna mapa Bratysławy z miejscami, w których warto się zatrzymać. Zajmuje dwie strony, do tego na kolejnych stronach Grzesiczak napisał o każdym kilka słów. Ciekawy pomysł na przełamanie, tak na podsumowanie, trudnej i jak dla mnie dość gorzkiej opowieści o Słowakach.



Może Cię zainteresować.