Nie bądźmy obojętni | 29.11.2025
Nie umiem być obojętny
wobec ludzkich tragedii, szczególnie tych, które rodzą się w cieniu konfliktów
zbrojnych. Gdy czytam doniesienia światowych agencji o kolejnych atakach na
domy, szpitale, osiedla, czuję ciężar bezradności. I choć można by sądzić, że
zimowe, chłodne wieczory sprzyjają negatywnym emocjom, to z ręką na sercu —
płakać mi się chce, gdy tzw. wielka polityka decyduje o tym, jak i gdzie ludzie
powinni żyć, jakim językiem mają mówić, jakie wartości wyznawać. Męczy mnie
bezradność wobec zła, które codziennie dotyka setki tysięcy ludzi na świecie.
Ten tekst przeczytasz za 4 min. 45 s
Nigdy nie jest za późno... fot. Pixabay
Nie trzeba być ekspertem
sensu stricto w dziedzinie polityki międzynarodowej, by rozumieć, że obojętność
jest niewłaściwa. Nie mają racji ci, którzy twierdzą, że wobec konfliktu
zbrojnego za naszą wschodnią granicą powinniśmy zachować dystans, bo „to nie
nasza wojna”. Czy aby na pewno możemy spać spokojnie?
***
Żeby było jasne… nie
chodzi mi o kreowanie strachu czy nawoływanie do pakowania plecaków
ewakuacyjnych. Skupiam się raczej na analizie rzeczywistości, której wszyscy
jesteśmy częścią. Nie jestem żołnierzem i nie znam się na taktyce wojennej. Nie
jestem politykiem i nie moim zadaniem jest udzielać rad na szczeblach
międzynarodowych. Ale mieszkam tutaj, mam rodzinę, bliskich, znajomych. Tutaj
jest moja codzienność i moja przestrzeń do życia. Jestem obywatelem wolne
Do końca pozostało 80% artykułu.
Jeżeli jesteś zainteresowany dostępem do strefy PREMIUM, załóż konto i wybierz jeden z pięciu dostępnych pakietów. Miesięczny dostęp tylko 49 CZK! Wypróbuj jeszcze dziś.
Chcete li pokračovat ve čtení článku, založte si účet a vyberte si jeden z pěti balíčků. Měsícní předplatné jen za 49 Kč! Vyzkoušejte ještě dnes.