czwartek, 5 marca 2026
Imieniny: PL: Aurory, Fryderyka, Oliwii| CZ: Kazimir
Glos Live
/
Nahoru

Zdaniem Danuty Chlup: „Wojna gdzieś daleko, ale jej konsekwencje bardzo blisko” | 03.03.2026

Sytuacja po sobotnim ataku Stanów Zjednoczonych i Izraela na Iran oraz odwetowych atakach Iranu na amerykańskie bazy wojskowe w krajach Bliskiego Wschodu skomplikowała podróże wielu Europejczykom. Ludzie utknęli na lotniskach w różnych krajach azjatyckich, nawet tych niezwiązanych z konfliktem. Także wielu młodych ludzi, dla których podróże po świecie wydają się dziś rzeczą łatwą, musi zmierzyć się z faktem, że zdarzają się sytuacje kryzysowe, które ich przerastają.

Ten tekst przeczytasz za 2 min.
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. Pixabay

„Siedzimy na lotnisku w Bangkoku. Wojna gdzieś daleko, ale jej konsekwencje bardzo blisko – w naszych telefonach, w systemach rezerwacyjnych, w komunikatach linii lotniczych. Loty anulowane. Przesiadki niepewne” – pisze na Facebooku Polka wracająca z Tajlandii. Kobieta nie skarży się jednak na swoją sytuację, zwraca uwagę na młodych ludzi podróżujących „na lekko”, bez rezerw finansowych pozwalających im na kupowanie kolejnych biletów lotniczych za wygórowane ceny bez jakiejkolwiek gwarancji, że także te loty nie zostaną odwołane.

„Widziałam dziś młodych ludzi w histerii. Ataki paniki. Płacz. Drżące ręce przy próbie płatności kartą, która odmawia autoryzacji. Telefony do rodziców. Cisza po drugiej stronie. Bezradność” – Polka opisuje swe obserwacje. „Najbardziej poruszyła mnie młoda dziewczyna, sama w podróży. Stała z boku, z plecakiem większym od niej. Oczy pełne łez, kompletny paraliż decyzyjny. Nie wiedziała, co robić, gdzie iść, z kim rozmawiać. Bała się. W kryzysie człowiek wraca do podstawowych potrzeb: bezpieczeństwa i czyjejś obecności.”

Wyobrażam sobie tę dziewczynę. Możliwe, że przed wyjazdem solo w dalekie kraje przekonywała rodziców, że nie muszą się o nią bać – sama wszystko ogarnie, dogada się po angielsku, znajdzie wszystko w komórce, czego się zatem obawiają? Pełny luz! A teraz trzęsie się ze strachu i chciałaby, żeby rodzice zabrali ją z tego obcego lotniska znajdującego się tysiące kilometrów od jej domu.

Podziwiam odważnych młodych ludzi, którzy nie boją się zwiedzać świata na własną rękę, często w pojedynkę. Cieszę się, że w dzisiejszych czasach mają takie możliwości. Ale i oni, i my wszyscy powinniśmy zdać sobie sprawę z tego, że sytuacja na świecie niekorzystnie się rozwija i kolejne państwa stają się niedostępne dla podróżnych.

O wiele gorsze jest jednak to, że w tych krajach ogarniętych wojną cierpią i będą cierpieli ich mieszkańcy.  



Może Cię zainteresować.