wtorek, 28 maja 2024
Imieniny: PL: Augustyna, Ingi, Jaromira| CZ: Vilém
Glos Live
/
Nahoru

Dla widzów od sześciu do stu sześciu lat | 08.10.2019

Scena Polska Teatru Cieszyńskiego 5 października wystawiła premierowo klasykę literatury dziecięco-młodzieżowej, czyli „Akademię pana Kleksa” Jana Brzechwy według adaptacji Katarzyny Deszcz. „Akademia…” całkiem słusznie reklamowana jest jako spektakl familijny skierowany do wszystkich widzów, niezależnie od wieku. 

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 45 s
Fot. Karin Dziadek
 
Katarzyna Deszcz, adaptując „Akademię pana Kleksa” na deski Teatru Cieszyńskiego, wybrała tylko niektóre ze scen książki Jana Brzechwy. Reżyserka skupiła się na opowiedzeniu o relacjach, jakie panują między uczniami akademii a panem Kleksem. Trzonem akcji fabularnej uczyniła zaś pojawienie się w akademii sztucznego tworu, czyli lalki. „Spora część książki opowiada o rozpadzie akademii wywołanym pojawieniem się nowego elementu, a mianowicie lalki Alojzego. Kiedy Brzechwa to pisał, myślał o trochę innych zagrożeniach, jednak dla mnie ten sztuczny twór na dzień dzisiejszy to po prostu sztuczna inteligencja” – mówiła reżyserka w wywiadzie udzielonym przed premierą. 
 

 

 

Oprócz „Akademii pana Kleksa” w przedstawieniu pojawiły się też inne teksty Jana Brzechwy, które między innymi zostały wykorzystane w piosenkach, były to np. wiersze „Leń” lub „Zoo”. „Akademia pana Kleksa” Sceny Polskiej to bardzo dobrze zrealizowana bajka także od strony muzycznej i tu brawa dla autorki muzyki Małgorzaty Tekiel, a także zespołu aktorskiego, który poradził sobie z partiami wokalnymi. Muzyka dominuje w tym przedstawieniu i dobrze, że zadbano o poziom kompozycji oraz ich wykonanie. 

Chyba nigdy wcześniej nie widziałam w Teatrze Cieszyńskim spektaklu, który kładłby tak duży nacisk na interakcje aktorów z widzami. „Akademia pana Kleksa” w reżyserii Katarzyny Deszcz zaczepia i prowokuje publiczność. Odbiorcy są wyrywani z fotelów, zachęcani do wspólnego śpiewania, klaskania, odbijania wielkiej piłki, a nawet tańczenia. Rodzice nie wykręcą się od tych akcji, do wspólnej zabawy zaproszeni są bowiem wszyscy – i dorośli, i dzieci. Aktorzy często wchodzą na widownię, zadają pytania i zachęcają odbiorców do konstruowania odpowiedzi. Z kolei antrakt przedstawienia staje się zupełnie nieoczekiwanie momentem ciekawszych relacji między twórcami a widzami. 


 
„Akademia pana Kleksa” Sceny Polskiej przypomina mi trochę telewizyjne programy dla dzieci i młodzieży z lat 90. typu „Pan Tik Tak”, „Teleranek” czy „5-10-15”. To zrozumiała dla mnie strategia – dzieci lubią rytmiczną muzykę, ruch, dynamiczne zmiany akcji i kolorowe scenerie, a to dominowało zarówno we wspomnianych programach, jak i najnowszym przedstawieniu Sceny Polskiej. Inscenizatorzy słusznie założyli, że pewne upodobania wśród dziecięcej widowni nie starzeją się i nigdy nie zmieniają. Na scenie znalazła się kolorowa, nieskomplikowana scenografia autorstwa Andrzeja Sadowskiego złożona z gumowych piłek i dużych sześcianów, które przestawiane przez aktorów z miejsca na miejsce stwarzały nowe miejsca akcji. Ponadto pojawiły się multimedia, teatr cieni, a nawet akcent z animacją kukły. Katarzyna Deszcz celowo nie wykreowała na scenie odrębnego świata przedstawionego, który oddzieleni rampą widzowie mogli tylko oglądać. W jej przedstawieniu pojawiły się też sceny przypominające telewizyjne czy cyrkowe show, w które widzowie nie tylko mogą, a wręcz muszą ingerować, by niejako współtworzyć te fragmenty przedstawienia razem z aktorami. 

Bardzo spodobały mi się cztery główne role uczniów akademii w wykonaniu Marcina Kalety, dwóch nowych nabytków aktorskich Sceny Polskiej – Kamila Mularza i Łukasza Kaczmarka, a także grającego gościnnie Sebastiana Magdzińskiego. Ta swoista grupowa rola to moim zdaniem największy potencjał aktorski tego przedstawienia. Do przekonujących kreacji zaliczyłabym też pana Kleksa Grzegorza Widery, a także ptaka Mateusza, w którego z zacięciem komediowym wcieliła się Barbara Szotek-Stonawski. Uczony szpak Mateusz stał się ulubieńcem dziecięcej części widowni, a świadczyła o tym chociażby kolejka chętnych do pogłaskania jego czarnych piór.

„Akademia pana Kleksa” Sceny Polskiej jest reklamowana jako spektakl familijny „dla widzów od sześciu do stu sześciu lat” i całkiem słusznie, bowiem z pełnym przeświadczeniem mogę polecić to przedstawienie wszystkim widzom niezależnie od wieku. Najlepiej wybrać się na „Akademię...” z rodziną, dać porwać się wspólnej zabawie i przypomnieć sobie, jak sympatyczna staje się rzeczywistość, gdy przestajemy wszystko racjonalizować i odbierać całkiem serio. 

 

„Akademia pana Kleksa”, Jan Brzechwa, reż. Katarzyna Deszcz, premiera: 5 października 2019, Scena Polska Teatru Cieszyńskiego.

 




Może Cię zainteresować.