wtorek, 27 lutego 2024
Imieniny: PL: Gagrieli, Liwii, Leonarda| CZ: Alexandr
Glos Live
/
Nahoru

Pop Art 186: Rzym i Praga w kryminałach | 02.03.2016

Mafia zarządzająca Rzymem, seryjni mordercy w Pradze. W Pop Arcie słowo nuda nie ma racji bytu. 

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 45 s
Kadr z filmu "Suburra". Fot. ARC

 

FILMOWA RECENZJA

SUBURRA (Włochy, Francja)

Kinowy hit we Włoszech i Francji. Jak będzie u nas, gdzie w przedpremierze „Suburra" już wystartowała? Film reżysera Stefano Sollimy jest najlepszym lekarstwem dla wszystkich, którzy z niecierpliwością wyczekują drugiej serii znakomitego serialu „Gomorra".

Stefano Sollima porusza się w świecie porachunek mafijnych z gracją włoskiego taksówkarza. W głębokim poważaniu ma nie tylko włączone semafory, zwisa mu nawet czerwone światło ostrzegawcze, które nacisnęła Cosa Nostra i neapolska Camorra po wyemitowaniu pierwszej serii serialu „Gomorra". Twórcy filmu „Suburra" zabierają nas w podróż po ciemnych zakątkach stolicy Włoch, gdzie przemoc podaje sobie dłonie z poprawnością polityczną, a korupcja to zjawisko tak powszednie, jak cappuccino na śniadanie. Akcja tego mrocznego dramatu rozgrywa się w ciągu siedmiu dni zakończonych Apokalipsą. Nie trudno więc sobie wyobrazić, że finał filmu daleki będzie od idylki. Do tego zresztą Stefano Sollima zdążył nas już przyzwyczaić w swoich poprzednich obrazach. W jednej z dzielnic Rzymu – nadmorskiej Ostii – ma powstać nowoczesny park rozrywki w stylu amerykańskiego Las Vegas. Plan bossa „Mafii Capitale", charyzmatycznego Samuraja, zakłada, że projekt zostanie zatwierdzony jeszcze przed wyborami. Do realizacji „włoskiego Las Vegas" włączeni zostali politycy, okazuje się jednak, że nawet najlepszy plan wsparty ogromnymi pieniędzmi może runąć niczym domek z kart. Podobnie, jak we wspomnianym serialu „Gomorra", również tym razem odbiorca może mieć duży kłopot z utożsamieniem się z głównymi bohaterami. Radzę zrezygnować z jakichkolwiek sympatii do protagonistów tego filmu zaraz na starcie. Unikniemy w ten sposób rozczarowania. „Suburra" nie generuje bowiem pozytywnych bohaterów. Są tylko większe i mniejsze szuje, które dla pieniędzy gotowe są zrobić wszystko. Rzym w ujęciach kamery daleki jest od pocztówek z urlopu, a także filmów Felliniego. Szybkie ujęcia kamery w zestawieniu z muzyką Pasquale Catalano tworzą zwarty obraz jednego tygodnia w życiu rzymskiego półświatka. Dla polskiego lub czeskiego widza przyzwyczajonego do gazetowych przygód Radovana Krejčířa czy mafii pruszkowskiej brutalność włoskiej ośmiornicy może stanowić atrakcyjną odskocznię od nudnej rzeczywistości. Dla włoskiej policji to tymczasem chleb powszedni. „Podbiłeś Rzym, teraz zawojuj niebo” – afisz z takim napisem pojawił się w zeszłym roku na pogrzebie jednego z bossów rzymskiej mafii. Bo jak mawiał Gordon Gekko w filmie „Wall Street” – „pieniądz nie śpi”. 

SZKLANA RECENZJA

PŘÍPADY 1. ODDĚLENÍ II (Telewizja Czeska)

Seriale kryminalne cieszą się w ostatnich latach niegasnącą popularnością. Można je kręcić na różne sposoby, zawsze jednak efekt pracy zweryfikują widzowie. Krytycy filmowi mogą kręcić nosem, ale Kowalski i Novák przed telewizorem sami zdecydują, czy warto tydzień co tydzień czekać na kolejne odcinki. W przypadku czeskiego serialu „Případy 1. oddělení” świetnie została przyjęta już pierwsza seria, zaś w ubiegły poniedziałek dobrnęła do mety również druga seria – ponownie autorstwa scenarzystów Jana Malindy i Josefa Mareša. Malinda, były dziennikarz „Mladej Fronty Dnes” naszkicował przede wszystkim dialogi, które są ozdobą tego serialu. Z kolei były szef praskiego wydziału zabójstw, Josef Mareš, zatroszczył się o autentyzm w narracji, akcji, jak również o tematykę poszczególnych odcinków. Wszystkie odsłony nawiązują bowiem luźno do prawdziwych spraw kryminalnych, które miały miejsce w Pradze i okolicy. Dla mnie druga seria bije na głowę poprzedniczkę. Zniknęły niepotrzebne wątki rodzinne, typowe dla francuskich kryminałów, akcja skupia się zaś wyłącznie na pracy policji z wyeksponowaniem wzajemnych relacji w zespole. Również drugą serię napędzają znakomite popisy aktorskie. Bolek Polívka w roli emerytowanego śledczego nawet z oszczędnym graniem wybija się na pierwszy plan. Zupełnie inny styl aktorstwa demonstrują Ondřej Vetchý z Miroslavem Hanušem – wybuchowe, samonapędzające się silniki. Komiczne momenty serwuje z kolei Miroslav Vladyka, grający nieudolnego policjanta z gracją Vlasty Buriana. Nawet bez wartkiej akcji, strzelaniny i seksu każdy odcinek trzymał w napięciu od pierwszej do ostatniej minuty. Znajomy policjant zdradził mi, że pierwszy raz w życiu nie musiał się wstydzić, oglądając serial kryminalny w telewizji. I to chyba najlepsze wyróżnienie dla zespołu z elitarnego wydziału zabójstw.

 

 



Może Cię zainteresować.