niedziela, 14 kwietnia 2024
Imieniny: PL: Bernarda, Martyny, Waleriana| CZ: Vincenc
Glos Live
/
Nahoru

Szopki z rodzinnego miasta. Twórczość szopkarzy z Třešti rozwija się od dwustu lat | 27.12.2020

Třešť na Wysoczyźnie to miasteczko słynące z szopkarskiej tradycji. Właściciele tradycyjnych miejscowych szopek ustawiają je przed świętami Bożego Narodzenia i udostępniają je do zwiedzania. Szopki z Třešti trafiły także do Czeskiego Cieszyna. Wszystko za sprawą rodziny Brannych. 

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 60 s
Jaroslava Branna zabrała ze sobą do Czeskiego Cieszyna kilka elementów rodzinnej szopki, której początki sięgają 1840 roku. Na zdjęciu z córką Alicją.
 
 
Jaroslava Branna urodziła się w Třešti. Po maturze wybrała się na studia do Pragi. Skończyła Wyższą Szkołę Ekonomiczną. Zakochała się w koledze ze studiów, Leszku Brannym z Zaolzia. Od sześćdziesięciu lat mieszka w Czeskim Cieszynie. Jej synowie i córka są absolwentami polskich szkół, a pani Jarka także nauczyła się języka polskiego i cieszyńskiej gwary. 
Ale Wysoczyzna i rodzinne miasto pozostały na zawsze w jej sercu. Często wraca do Třešti, odwiedza krewnych, ogląda szopki. 
– Wraz z braćmi spędzaliśmy u dziadków i wujków na Wysoczyźnie każde wakacje. Ludzie tam są serdeczni, skromni, przywiązani do tradycji – włącza się w rozmowę Alicja Branna, córka pani Jaroslavy. Od razu widać, że pokochała rodzinne strony swojej mamy. 

Antonín Mifka, ojciec Jaroslavy Brannej, był właścicielem jednej z dużych třešťskich szopek. Najstarsze, kolorowane drewniane figurki pochodzą z lat 1842-1849. 
– Kolory są wciąż tak żywe, jakby je niedawno pomalowano. To musiała być dobrej jakości farba – zwraca uwagę Jaroslava Branna. 

 
 
 
Fotografia szopki Mifków znalazła się w książce „Třešťské betlémy”, wydanej w 1994 roku. Jej autorami byli trzej szopkarze: Antonín Roháček, Karel Brázda i Jan Kessler. Żaden z nich już nie żyje. Ale w Třešti nie brakuje osób kontynuujących miejscowe tradycje – działa Stowarzyszenie Przyjaciół Szopek, rzeźbiarze prowadzą kółka dla dzieci. 
– Ojcu bardzo zależało na rodzinnej szopce. Dwie figurki, bez jego wiedzy, trafiły do muzeum. Mama potajemnie je podarowała. Muzeum było zainteresowane całą szopką, ale tata nie chciał o tym nawet słyszeć – uśmiecha się pani Jarka. 
Szopka Antonína Mifki została w Třešti, u bratowej pani Jaroslavy. Ona sama przywiozła do Czeskiego Cieszyna tylko kilka figurek i zabudowań na pamiątkę. Te papierowe malował jej wujek, Ludvík Měkuta, wzorując się na szopce słynnego czeskiego malarza Mikoláša Aleša. W domu bratowej szopka co roku jest ustawiana. Ale 86-letnia kobieta sama już z tym sobie nie radzi. Jej syn i wnuki przyjeżdżają specjalnie co roku z Czeskich Budziejowic, aby ustawić szopkę. 
 
 
 
 
Szopka Wojciecha Brannego. Fot. WOJCIECH BRANNY


 
– Třešťskie szopki mają duże rozmiary, ustawiane są na specjalnych konstrukcjach. Stajenka nazywana jest tam „zbořeništěm”. Ta nazwa prawdopodobnie odnosi się do tego, że Jezus przyszedł na świat w jakiejś walącej się ruderze. Szopka rozkłada się na kilku poziomach. Powinna w niej być trawa, suche kwiaty, a przede wszystkim mchy i pnie. To wszystko jest tak umiejętnie poumieszczane, że pojawiają się pagórki, wąwozy, rzeczki. Popularne są lusterka, które imitują taflę wody. Czasem umieszcza się lustra w taki sposób, aby odbijały część szopki i dzięki temu człowiek odnosił wrażenie, że jest jeszcze większa niż w rzeczywistości. Kolejnym ważnym elementem jest krajobraz w tle – tak zwany „lanczoft”. W Třešti mieszkają malarze specjalizujący się w malowaniu „lanczoftów” – opowiada Jaroslava Branna.

Szopki buduje się już na początku grudnia, ale nie ustawia się od razu wszystkich figurek. W Wigilię umieszcza się małego Jezusa w żłobku, Trzej Królowie pojawiają się 6 stycznia. Wszystko zgodnie z kolejnością obchodzonych świąt. 

Właściciele třešťskich szopek muszą już jesienią pamiętać o tym, że w grudniu będą je ustawiali. Przed nadejściem zimy trzeba nazbierać świeżego mchu i traw. Pamiętam, że mój ojciec lubił chodzić na grzyby. W naszych pięknych, gęstych lasach, dużo ich rosło. Przy okazji zawsze rozglądał się za ciekawie wyglądającymi pniami, które mógłby wykorzystać w szopce – wspomina pani Jarka.

***
 
Twórczość szopkarzy z Třešti rozwija się od dwustu lat. Pierwsze szopki były papierowe. W drugiej połowie XIX wieku stopniowo wypierały je szopki z trójwymiarowymi, rzeźbionymi w drewnie figurkami. Tradycja przetrwała do dziś, choć okres powojennych rządów komunistycznych nie sprzyjał jej kontynuowaniu i nagłaśnianiu. Po 1989 roku działalność szopkarzy się ożywiła. Obecnie w Domu Schumpetera (nazwanym tak na pamiątkę znanego ekonomisty pochodzącego z Třešti) znajduje się centrum informacji, muzeum oraz pomieszczenia, z których korzysta Stowarzyszenie Przyjaciół Szopek. Stałą ekspozycję można zwiedzać przez cały rok, należy jednak z wyprzedzeniem uzgodnić termin. W okresie świąteczno-noworocznym muzeum codziennie bywa otwarte. 






Może Cię zainteresować.