Zerowy numer „Monitora
Polonijnego” ukazał się w grudniu 1995 roku. Pismo liczyło 12 stron i było w
całości czarno-białe. Pierwszą redaktor naczelną została Danuta
Meyza-Maruśiakowa. Wcześniej opiekowała się biblioteką i czytelnią w Instytucie
Polskim i zaproponowała nazwę nawiązującą do oświecenia i króla Stanisława
Augusta Poniatowskiego.
Trzy redaktor naczelne w
historii
– Danuta miała konkretną
wizję pisma, na którego łamach pojawiały się ambitne artykuły. Poprzeczka
została zawieszona bardzo wysoko, a ówczesna redaktor naczelna wspominana jest
jako bardzo wymagająca. Na czele „Monitora” stała pięć lat, a potem aż do śmierci
współpracowała z kolejnymi szefowymi pisma – można było usłyszeć w krótkim
obrazku filmowym, który został wyświetlony w czasie jubileuszu.
Wyjątkowy
bukiet na 30-lecie, wykonany ze stron miesięcznika. Fot. Tomasz Wolff
Kolejną redaktor naczelną
została Joanna Matloňowa. To za jej kadencji zaczęły się pojawiać kolorowe
okładki pisma, które coraz więcej pisało o wydarzeniach organizowanych przez
rozrastający się Klub Polski. Od 2004 roku na czele miesięcznika stoi
Małgorzata Wojcieszyńska. – Wraz z grafikiem Stano Stehlikiem zaproponowała
nowy format pisma, do którego w 2009 roku dodano kolejne strony – mówił dalej
lektor. Co ciekawe, redakcja nigdy nie miała swojej siedziby, spotkania zespołu
„Monitora” odbywały się po restauracjach oraz online.
Dziennikarze
wielozadaniowi
Dziś „Monitor Polonijny” liczy
32 strony, wszystkie w kolorze. I ma bardzo szerokie horyzonty. Skupia się nie
tylko na bieżącej działalności Polaków rozsianych po różnych zakątkach
Słowacji, ale także naszych rodakach: od Australii, przez Europę, po obie
Ameryki. Sporo jest kultury, recenzji wydawnictw oraz większych form, na
przykład cieszących się dużą popularnością wywiadów. Dziennikarze chętnie
opisują także polskie ślady na Słowacji. Miesięcznik to jednak coś więcej –
budowanie wspólnoty, między innymi poprzez różnego rodzaju inicjatywy. Z okazji
15-lecia wydano książkę „Polska oczami słowackich dziennikarzy”, zawierająca
zbiór ich tekstów na łamach „Monitora”. Dziennikarze są także mocno
zaangażowani muzycznie. Dość powiedzieć, że w przypadku niektórych chyba trudno
określić ze 100-procentową pewnością, czy bardziej czują się dziennikarzami czy
muzykami. Dlatego też istotnym punktem sobotniego świętowania była premiera
najnowszej płyty Klubu Polskiego „Muzyczne gadu-gadu”, na której usłyszymy
muzyków zespołów Jablco oraz Laugaricio Quartet & Przyjaciele. Na żywo
przez ponad godzinę zabawiali widownię, dając próbkę swoich niebanalnych
umiejętności.
Papier zapada w pamięć
Na sobotni jubileusz
przyjechali goście z Warszawy. Anna Sochańska, dyrektor Departamentu Współpracy
z Polonią i Polakami za Granicą Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, odczytała
list gratulacyjny skierowany do uczestników wydarzenia przez sekretarza stanu w
MSZ, Władysława Teofila Bartoszewskiego, w którym podkreślono zaangażowanie
słowackiej Polonii w redagowanie jedynego na Słowacji czasopisma wydawanego w
języku polskim oraz zaakcentowano jego wysoki poziom merytoryczny i edytorski.
Anna
Sochańska, dyrektor Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za
Granicą Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, odczytuje list gratulacyjny
skierowany do uczestników wydarzenia przez sekretarza stanu w MSZ,
Władysława Teofila Bartoszewskiego. Fot. Facebook/Ambasada RP w Bratysławie
Głos zabrał także kierujący polską misją dyplomatyczną, chargé d’affaires a.i.
Piotr Samerek. Dyplomata, który pracował wcześniej między innymi w Holandii czy
Włoszech, w rozmowie z „Głosem” pokusił się o wskazanie różnic. – Każdy kraj ma
swoją specyfikę i daleki jestem od tego, żeby porównywać, ale wyjątkowość
Polaków na Słowacji na pewno wynika z faktu, że mamy tutaj do czynienia z
różnymi ich grupami. Jest to grupa relatywnie młoda, 100 lat temu Polaków tutaj
jeszcze nie było. Stworzyli nowoczesne środowisko i jednocześnie nie zapomnieli
o swoich korzeniach – przyznał Piotr Samerek. Wskazał również, że chociaż media
cyfrowe rozwijają się coraz szybciej, wydania papierowe polskich gazet ukazujących
się poza ojczyzną wciąż są bardzo potrzebne.
– Wzięcie gazety do ręki
powoduje, że treści bardziej zapadają nam w pamięć, niż gdybyśmy oglądali je na
Facebooku, w komputerze czy telewizji – dodał.
Gościem uroczystości był
także bratysławski konsul Artur Łukiańczuk, który pojawił się żoną,
współpracującą zresztą z „Monitorem”.
Miesięcznik ukazujący się na
Słowacji ma wiernych czytelników. Pochodzący z Zielonej Góry a mieszkający w
słowackiej stolicy od dawna Kazimierz Filipek jest z „Monitorem” od pierwszego
numeru.
Małgorzata
Wojcieszyńska stoi na czele „Monitora Polonijnego” od 2004 roku. Fot. Facebook/Małgorzata Wojcieszyńska
– Wcześniej miałem kontakt z
polskim słowem poprzez polskie gazety, które kupowałem w kiosku przy ulicy
Gorkiego, bibliotekę i księgarnię. Jako członek Klubu Polskiego zacząłem
otrzymywać raz w miesiącu „Monitor Polonijny”. Dalej czekam z niecierpliwością na
każdy numer i czytam go praktycznie od deski do deski – powiedział nam pan
Kazimierz.
Czego życzyć „Monitorowi
Polonijnemu” na kolejne lata działalności? – Przede wszystkim kreatywności –
odpowiedziała Małgorzata Wojcieszyńska.