niedziela, 8 marca 2026
Imieniny: PL: Beaty, Juliana, Wincentego| CZ: Gabriela
Glos Live
/
Nahoru

Kreatywny głos Polaków na Słowacji | 12.02.2026

Wyjątkowy numer? Każdy jest wyjątkowy. A najtrudniejszy? Być może polsko-słowackie wydanie z okazji 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości – mówi Małgorzata Wojcieszyńska, redaktor naczelna ukazującego się od 30 lat na Słowacji „Monitora Polonijnego”. W pierwszą sobotę lutego jego urodziny świętowano w Bratysławie. Były gratulacje, wypełniona po brzegi widownia V-Klubu i oczywiście jubileuszowy tort.

Ten tekst przeczytasz za 5 min. 45 s
„Monitor Polonijny”, co widać po zdjęciu, to wielka siła. Fot. Facebook/Małgorzata Wojcieszyńska

Zerowy numer „Monitora Polonijnego” ukazał się w grudniu 1995 roku. Pismo liczyło 12 stron i było w całości czarno-białe. Pierwszą redaktor naczelną została Danuta Meyza-Maruśiakowa. Wcześniej opiekowała się biblioteką i czytelnią w Instytucie Polskim i zaproponowała nazwę nawiązującą do oświecenia i króla Stanisława Augusta Poniatowskiego.

Trzy redaktor naczelne w historii
– Danuta miała konkretną wizję pisma, na którego łamach pojawiały się ambitne artykuły. Poprzeczka została zawieszona bardzo wysoko, a ówczesna redaktor naczelna wspominana jest jako bardzo wymagająca. Na czele „Monitora” stała pięć lat, a potem aż do śmierci współpracowała z kolejnymi szefowymi pisma – można było usłyszeć w krótkim obrazku filmowym, który został wyświetlony w czasie jubileuszu.

Wyjątkowy bukiet na 30-lecie, wykonany ze stron miesięcznika. Fot. Tomasz Wolff

Kolejną redaktor naczelną została Joanna Matloňowa. To za jej kadencji zaczęły się pojawiać kolorowe okładki pisma, które coraz więcej pisało o wydarzeniach organizowanych przez rozrastający się Klub Polski. Od 2004 roku na czele miesięcznika stoi Małgorzata Wojcieszyńska. – Wraz z grafikiem Stano Stehlikiem zaproponowała nowy format pisma, do którego w 2009 roku dodano kolejne strony – mówił dalej lektor. Co ciekawe, redakcja nigdy nie miała swojej siedziby, spotkania zespołu „Monitora” odbywały się po restauracjach oraz online.

Dziennikarze wielozadaniowi
Dziś „Monitor Polonijny” liczy 32 strony, wszystkie w kolorze. I ma bardzo szerokie horyzonty. Skupia się nie tylko na bieżącej działalności Polaków rozsianych po różnych zakątkach Słowacji, ale także naszych rodakach: od Australii, przez Europę, po obie Ameryki. Sporo jest kultury, recenzji wydawnictw oraz większych form, na przykład cieszących się dużą popularnością wywiadów. Dziennikarze chętnie opisują także polskie ślady na Słowacji. Miesięcznik to jednak coś więcej – budowanie wspólnoty, między innymi poprzez różnego rodzaju inicjatywy. Z okazji 15-lecia wydano książkę „Polska oczami słowackich dziennikarzy”, zawierająca zbiór ich tekstów na łamach „Monitora”. Dziennikarze są także mocno zaangażowani muzycznie. Dość powiedzieć, że w przypadku niektórych chyba trudno określić ze 100-procentową pewnością, czy bardziej czują się dziennikarzami czy muzykami. Dlatego też istotnym punktem sobotniego świętowania była premiera najnowszej płyty Klubu Polskiego „Muzyczne gadu-gadu”, na której usłyszymy muzyków zespołów Jablco oraz Laugaricio Quartet & Przyjaciele. Na żywo przez ponad godzinę zabawiali widownię, dając próbkę swoich niebanalnych umiejętności.

Papier zapada w pamięć
Na sobotni jubileusz przyjechali goście z Warszawy. Anna Sochańska, dyrektor Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, odczytała list gratulacyjny skierowany do uczestników wydarzenia przez sekretarza stanu w MSZ, Władysława Teofila Bartoszewskiego, w którym podkreślono zaangażowanie słowackiej Polonii w redagowanie jedynego na Słowacji czasopisma wydawanego w języku polskim oraz zaakcentowano jego wysoki poziom merytoryczny i edytorski.

Anna Sochańska, dyrektor Departamentu Współpracy z Polonią i Polakami za Granicą Ministerstwa Spraw Zagranicznych RP, odczytuje list gratulacyjny skierowany do uczestników wydarzenia przez sekretarza stanu w MSZ, Władysława Teofila Bartoszewskiego. Fot. Facebook/Ambasada RP w Bratysławie

Głos zabrał także kierujący polską misją dyplomatyczną, chargé d’affaires a.i. Piotr Samerek. Dyplomata, który pracował wcześniej między innymi w Holandii czy Włoszech, w rozmowie z „Głosem” pokusił się o wskazanie różnic. – Każdy kraj ma swoją specyfikę i daleki jestem od tego, żeby porównywać, ale wyjątkowość Polaków na Słowacji na pewno wynika z faktu, że mamy tutaj do czynienia z różnymi ich grupami. Jest to grupa relatywnie młoda, 100 lat temu Polaków tutaj jeszcze nie było. Stworzyli nowoczesne środowisko i jednocześnie nie zapomnieli o swoich korzeniach – przyznał Piotr Samerek. Wskazał również, że chociaż media cyfrowe rozwijają się coraz szybciej, wydania papierowe polskich gazet ukazujących się poza ojczyzną wciąż są bardzo potrzebne.
– Wzięcie gazety do ręki powoduje, że treści bardziej zapadają nam w pamięć, niż gdybyśmy oglądali je na Facebooku, w komputerze czy telewizji – dodał.
Gościem uroczystości był także bratysławski konsul Artur Łukiańczuk, który pojawił się żoną, współpracującą zresztą z „Monitorem”.
Miesięcznik ukazujący się na Słowacji ma wiernych czytelników. Pochodzący z Zielonej Góry a mieszkający w słowackiej stolicy od dawna Kazimierz Filipek jest z „Monitorem” od pierwszego numeru.


Małgorzata Wojcieszyńska stoi na czele „Monitora Polonijnego” od 2004 roku. Fot. Facebook/Małgorzata Wojcieszyńska

– Wcześniej miałem kontakt z polskim słowem poprzez polskie gazety, które kupowałem w kiosku przy ulicy Gorkiego, bibliotekę i księgarnię. Jako członek Klubu Polskiego zacząłem otrzymywać raz w miesiącu „Monitor Polonijny”. Dalej czekam z niecierpliwością na każdy numer i czytam go praktycznie od deski do deski – powiedział nam pan Kazimierz.
Czego życzyć „Monitorowi Polonijnemu” na kolejne lata działalności? – Przede wszystkim kreatywności – odpowiedziała Małgorzata Wojcieszyńska.




Może Cię zainteresować.