Zdaniem Marka Słowiaczka: Świat oszalał | 02.03.2026
Tytuł niedokładnie określa obecny stan umysłu świata. To
wyświechtany slogan, który w żaden sposób nie szokuje, nie prowokuje, nikogo
nie motywuje do działania. A przecież, chcąc konkretniej określić poziom
szaleństwa, powinienem skupić się na stanie emocjonalnym ludzi, na konkretnych
postaciach. Posługując się określeniem „świat”, dopuszczam się daleko idącego
uogólnienia, a może nawet obrażam Ziemię – Glob, Planetę – na której przyszło
nam, ludziom, zamieszkać. Komu więc przypisać tytułowe szaleństwo, by nie
wrzucać wszystkiego do jednego worka?
Ten tekst przeczytasz za 2 min. 45 s
Zdjęcie ilustracyjne. Fot. ARC
Śledząc decyzje i działania konkretnych osób, sam wpadam w
pułapkę zaplątania. Sieć winowajców poszerza się na każdym etapie dochodzenia.
Zaślepione spojrzenie megalomanii pochłania kolejne osoby
zdolne do wszystkiego
Po drugiej stronie płoną domy. Płomienne przemówienia
nawołują do odwetu. Pociski: ziemia–ziemia, powietrze–powietrze,
ziemia–powietrze, powietrze–ziemia… niebiosa–piekło, szaleństwo–śmierć. W oka
mgnieniu symulacje komputerowe wyskakują z telefonów jak grzanki z tostera.
Syreny wyją w zegarkach, ekranach, pralkach. Ekspresy do kawy podnoszą
ciśnienie. Uśmiechnięci influencerzy robią selfie na tle zbombardowanych domów,
gdzie przed chwilą matka zakładała dziecku chustę na głowę… Świat oszalał.
Wojna w każdą stronę niesie cierpienie jak wzburzone fale
Uderza w niewinność ludzi, dla których każdy kolejny dzień
staje się dniem krótszym od śmierci. Ziemia, niczym mała gumowa piłka
antystresowa, pochłania kolejne uderzenia zła, lecz człowiek wydaje się poza
systemem. Przecież to nie nasza wojna. Na linii frontu nie widać żywych ludzi.
Rakiety i maszyny bojowe sterowane zdalnie wydają się mniej niebezpieczne niż
nóż w dłoni. Poleci taka „niewinna”. Uderzy w budynek. Zamorduje tego złego.
Ten dobry znów odniesie zwycięstwo.
Bzdura goni bzdurę. Fake newsy gubią się w gąszczu półprawd,
a prawda uderza twarzą w twardy beton pogardy. Trzymam więc kciuki za pokonanie
reżimu… obcego co prawda, lecz reżim kojarzy się wyłącznie z oprawcą, więc
można zabić. Można? Wpajano mi od dziecka, by nie zabijać, ale widocznie ktoś
się pomylił. Ostatnie bicie serca, krew na ulicach, ludzkie ciała na liniach
frontu – w wielu miejscach świata – stały się normą. Po chwili zaczynam
zastanawiać się wyraźnie: który reżim powinien upaść – ten po lewej czy po
prawej stronie barykady? Świat oszalał.
Podnoszę twarz powyżej linii światła. Ręce odruchowo unoszę
w geście poddania
Stałem się biernym obserwatorem latających na niebie rakiet.
Jak gąbka pochłaniam tysiące wojennych newsów. Mam wrażenie, że jestem kubkiem
zimnej wody, w której ktoś nieustannie rozpuszcza sól. Co minutę dosypuje
kolejną łyżkę. Energiczne mieszanie na siłę wpycha w moje wnętrze niezliczoną
ilość łez i potu. Świat staje się coraz bardziej słony, nieznośnie słony –
środowisko nieprzyjazne życiu. Odczuwam wstręt wobec gatunku nieustannych walk.
Przemoc stała się bowiem narzędziem pomocy. Siła to jedyny argument używany
podczas negocjacji. Świst kul zastąpił łagodność słów. Otwarta dłoń jest dziś
twardą pięścią.
Jestem pewien… świat oszalał.