czwartek, 30 maja 2024
Imieniny: PL: Ferdynanda, Gryzeldy, Zyndrama| CZ: Ferdinand
Glos Live
/
Nahoru

ŚWIĄTECZNE KŁAMSTEWKA czyli szczere rozmowy przy jednym stole  | 10.04.2023

Kurtka niedbale wisi na oparciu krzesła w kuchni. W wazonie świeże kwiaty. Dom pachnie wiosną. Ktoś ekspresowo wrzucił na stół kilka kolorowych podstawek pod kubki, by wprowadzić przyjazny klimat do pomieszczenia, w którym zazwyczaj dochodzi do celebracji wspólnego śniadania. Owoce na srebrnych paterach prężą się i zapraszają do konsumpcji.

Ten tekst przeczytasz za 6 min. 60 s
Grafika: Norbert Dąbkowski
W lodówce dwie butelki białego, a w kredensie dwie karafki wypełnione czerwonym winem. Tuż obok wiśniówka, a dla koneserów szkocka whisky. Spocone dłonie łapią kant stołu niczym tonący brzytwę. Nie ten kąt, nieodpowiednia odległość od ściany, nie tak to powinno wyglądać, nie, nie, nie! Wszystko ma być idealnie. Jeszcze energiczny ruch zwilżoną ścierką, by wprowadzić mebel na odpowiedni poziom połysku. Jeszcze dwa spojrzenia w lustro dla poprawy samopoczucia. Przetarcie kącików ust...
– Ojej! Niech ktoś zdejmie tę okropną kurtkę – frunie przerażony Głos Jeden przez korytarz i przez kolejne pokoje, jakby właśnie świat miał się skończyć. – nie dotykajcie niczego! Tylko kurtka niech zniknie z tego krzesła. Ej… wrzuć ją do schowka!
– Wrzucić? – zdziwienie, niedowierzanie. Może nawet nutka radości, że tak zwyczajnie można wrzucić. Bez konsekwencji. Bez gadania. Bez szkolenia jak to się powinno robić, czy na prawym haczyku, czy na lewym ze względu na większą przestrzeń. Przecież kurtki w szafie żyją własnym życiem i nie powinny się tak zwyczajnie ocierać o siebie. Niszczy się tkanina, struktura, kolor traci intensywność, przez co właściciel traci wyraz twarzy, gdy natknie się na znajomego w parku.
– A co się stało? Założyłeś dziś wytartą kurtkę?
Brak słów nie obroni się, nie odzyska szacunku, a jedyny co można zrobić, to policzyć do dziesięciu i podliczyć ujemne punkty.
– Założyłem w pośpiechu, by nie odnotować straty i nie upaść z pierwszej na drugą lokatę. Na szczęście twoja obecność nie jest zagrożeniem. W takim razie dziękuję i żegnam.
Hipotetyczna rozmowa zamienia się w przemowę zwycięzcy. Moralnie nie jest OK, lecz pozytywne myślenie i Ego nie zostało zatrute. Można iść dalej. Można nadal upajać się poczuciem wyższości bez uszczerbku dla nadchodzących minut i godzin wypełnionych sukcesem.
– Co z tą kurtką?
Wrzucić i już? – upewnił się Głos Dwa, gdyż na moment przed jego oczami odegrał się niecodzienny spektakl. Hipotetyczna sytuacja, ale możliwa.
– Tak! Nie ma się co zastanawiać. Nie ma czasu, przecież nikt nie będzie do schowka zaglądać!
– OK, ale tak na odkurzacz? – Głos Dwa nadal domaga się zatwierdzenia tego czynu w obawie, że później mogą dopaść go konsekwencje, a nawet konkretna kara.
– Nieważne jak, nieważne gdzie. Po prostu wrzuć i nie zapomnij zamknąć drzwi. – OK, robi się.– No i chodź już do mnie, bo zaraz będą – stanowczo krzyknął Głos Jeden.
Głos Dwa dołączył do Głosu Jeden. Stoją razem pod drzwiami w oczekiwaniu na gości. Tętno wyraźnie zaznacza swoją obecność. Ta lekka trema jest normalna. Towarzyszy Głosom na co dzień, a jednak dziś w powietrzu unosi się zapach niepewności. Niby wszystko gotowe. Wiele rzeczy na niby, ale odpowiednio zapakowane, by nikt się nie poznał. Dzwonek.
– Już są! – szepnął Głos Jeden. Szept był ledwo słyszalny, ale wyraźny. Słabość wyśliznęła się z piersi, gdyż na skutek ostrego dzwonka, kruche ciało przestraszyło się. W tym szarpnięciu całego siebie, Głos Jeden zaniemówił, a raczej poczęstował dom szeptem.
– Słyszałem – Głos Dwa potwierdził, odchrząknął i otworzył drzwi, które do tej pory szczelnie odgradzały Głosy wewnętrzne od zewnętrznych Odgłosów. Głos Jeden ostentacyjnie rozciągnął otwarcie na oścież.
– Witajcie kochani, nie spodziewaliśmy się, że będziecie tak wcześnie. Wcale nie jesteśmy gotowi. Ledwo co wstaliśmy.
– Ojej… No to może odwołamy nasze dzisiejsze spotkanie?
– Odgłos Jeden wyraźnie dał do zrozumienia, że ogarnięty jest zdziwieniem.
– Ależ skąd, nie ma takiej opcji – wykrztusił Głos Dwa, widząc, że Głos Jeden nie potrafi zebrać myśli.
– I słusznie! – odezwał się Odgłos Dwa.
W święta nikt nie powinien być sam. Prawda?W oczekiwaniu na potwierdzenie Odgłos Dwa wyjął butelkę niezapowiedzianego trunku i uniósł wysoko niczym archeolog, który szukając prawdy ustawia artefakt pod słońce.
– No to nie stójcie tak na mrozie. Chodźcie do środka. Nie ma co tracić czasu na czcze gadanie. Porozmawiamy przy stole – Głos Jeden odzyskał pewność siebie.
Odgłosy przyjęły zaproszenie z zadowoleniem. To nie pierwszy raz, gdy razem spędzają święta. Taka tradycja. Po trzech dobach zbierania myśli, kontemplacji, rozważań nad sensem życia, nadszedł czas wydobycia konkretnych treści.
– Świętowania radości wśród swoich i gości – zażartował Głos Dwa.
Odgłosy usiadły przy jednym stole z Głosami. W parach obok siebie. Razem, lecz bez siebie. Siedzą i milczą. Głos Jeden nabrał powietrza w płuca chcą coś powiedzieć. Głos Dwa zrobił to samo po czym odwrócił głowę i spojrzał w okno.
– Piękną mamy zimę tej wiosny, prawda? – retorycznie zapytał Odgłos Jeden.
– Owszem. To okropne. Nie cierpię zimy – odszczeknął Głos Dwa.– Zgadzam się – dodał Odgłos Dwa.
– Nie narzekajcie – skwitował Głos Jeden. Zawsze może być gorzej. Nigdy nie wiadomo, jaki Armagedon na nas czeka.
– Oj tam, zaraz Armagedon. Dlaczego takie negatywne myśli – zareagował Głos Dwa.
– I kto to mówi?
– Czyżbym wyczuł pogardę w twoich słowach? Odgłosy spojrzały na siebie. Uśmiechnęły się. Dla niepoznaki zakryły usta dłonią. Symultanicznie niczym ruch bliźniaczy, niczym niesprowokowany, niewywołany sztucznie, a jednak podniesione dłonie jak wywołanie wilka z lasu nie umknęło uwadze Głosów.
– Śmieszy was to?
– Wcale! – zaprzeczył Odgłos Dwa. Podziwiamy podstawki. Takie kolorowe, energetyczne. Fajne bardzo.
Skąd macie?
– Przywieźliśmy z Wenecji – ekspresowo zareagował Głos Jeden. Byliśmy w tym roku dwa razy. Szczerze polecam… a jakie piękne ciuchy tam mają. No pierwsza klasa. Jakość doskonała. – Nie ma co oszukiwać. Włosi zawsze mieli dobry gust. Dlatego my ubieramy się wyłącznie we Włoszech – dodał Głos Dwa.
Widząc, że Odgłosy zareagowały zazdrością, co widać było na ich twarzach, wstał i wyjął kurtkę ze schowka.
– Oto i ona. Oryginalna. Ręczna robota. Włoska!
– O! A co się stało? Nosisz wytartą kurtkę? – uśmiechając się szyderczo Odgłos Dwa przeszedł do kontrataku. Może i włoska, ale wytarta jak stary kubrak do prac polowych. Głos Jeden zaniemówił. Głos Dwa spalił się ze wstydu. Odgłos Jeden wydawał się zażenowany. Odgłos Dwa zrozumiał, że nie ten moment, nie ten czas, nie ten temat.W święta nikt nie powinien być sam. Może samotność lepsza jest od kłamstwa, które uderza w twarz i boli? Gdy Głosy krzyczą, Odgłosy krzyczą mocniej. Zaprośmy ich do siebie na święta. Może zamienią się w szept radości.


Może Cię zainteresować.