sobota, 20 kwietnia 2024
Imieniny: PL: Agnieszki, Amalii, Czecha| CZ: Marcela
Glos Live
/
Nahoru

To ma być kurs dla wszystkich | 02.02.2024

Kursy narciarskie to luksus, na który nie stać każdą rodzinę. Bierze w nich udział coraz mniej dzieci. Czasem tylko jedna trzecia klasy – ta informacja obiegła w ub. tygodniu niemal wszystkie czeskie media. W polskich szkołach na Zaolziu cieszą się jednak niegasnącym zainteresowaniem. Jak długo jeszcze tak będzie?

Ten tekst przeczytasz za 2 min. 45 s
Czeskocieszyńskiej podstawówce sprzyjały warunki narciarskie. Fot. Facebook PSP w Cz. Cieszynie
– Uważam, że albo to czeskie media robią sensację, albo w szkołach na Zaolziu panuje specyficzna sytuacja. Zainteresowanie kursem narciarskim w naszej szkole jest duże. To prawda, że ceny nie są niskie, ale narciarstwo nigdy nie było tanią dyscypliną sportową – mówi dyrektor polskiej szkoły podstawowej w Czeskim Cieszynie Marek Grycz.

Placówka od lat nie organizuje kursów narciarskich w konkretnej klasie, ale proponuje udział w nich szerszemu gronu osób. Dawniej na taki kurs mogli się zgłaszać uczniowie z klas 6-9, obecnie – z uwagi na duże zainteresowanie – z klas 7-9. W tym roku na kurs do Istebnej pojechało 110 uczniów, czyli ok. 70 proc. tegorocznych siódmo-, ósmo- i dziewiątoklasistów. Jak podkreśla Grycz, bynajmniej nie chodzi tylko o osoby mające już pewne umiejętności w szusowaniu po stoku. – W tym roku mieliśmy 17 początkujących narciarzy i 12 snowboardzistów – precyzuje.

Fot. ARC

W Karwinie tegoroczna cena kursu narciarskiego wynosi przy aktualnym kursie korony do złotego niespełna 5600 koron. Podobnie jak w pozostałych zaolziańskich szkołach w kosztach partycypuje miejscowe koło Macierzy Szkolnej, które zwykle opłaca transport. W efekcie rodzice płacą o kilkaset koron mniej.

– Kursy narciarskie są drogie, ale co dzisiaj jest tanie? Zwłaszcza że uczniowie oczekują pewien standard wyżywienia i zakwaterowania. Niektóre szkoły przesadzają, organizując kursy 200-300 kilometrów od miejsca zamieszkania. Wtedy cena automatycznie idzie w górę. My jeździmy do Istebnej. Mamy blisko, dzięki czemu mogliśmy zrezygnować z jednego noclegu. Pierwszego dnia już od rana jesteśmy na stoku. Po pięciu dniach intensywnego treningu wieczorem wracamy do domów – wyjaśnia dyrektor karwińskiej podstawówki Tomasz Śmiłowski. Jak wynika z jego obserwacji, rzadko się zdarza, że ktoś nie jedzie ze względów finansowych. Powody są inne – młodzież jest wygodna albo z kolei uprawia inny sport i nie chce w tym czasie rezygnować z treningów.

Fot. ARC

– Największym atutem takich szkolnych wyjazdów jest integracja. Kiedy nie jedzie jedna trzecia klasy, podpisuje się to na atmosferze, jaka w niej panuje. Udział w kursie narciarskim to również szansa, żeby zaistnieć wśród rówieśników. Taki uczeń, któremu w nauce zbytnio nie wychodzi, a na nartach jeździ jak zawodnik, nagle zyskuje w oczach kolegów – przekonuje Śmiłowski. W tym roku z karwińskiej szkoły wyjedzie na kurs 23 uczniów. Tylko 2 zrezygnowało.

Do tematu wracamy w najnowszym, drukowanym wydaniu gazety. 


Może Cię zainteresować.