środa, 22 lipca 2026
Imieniny: PL: Magdaleny, Mileny, Wawrzyńca| CZ: Magdaléna
Glos Live
/
Nahoru

Z nosem w książce i okiem w dymku: „Umowa z Bogiem. Trylogia”. Arcydzieło! | 05.07.2026

W ramach wakacyjnej rubryki poświęconej książkom, nowościom wydawniczym, a także… komiksom, które wbrew pozorom wcale nie są dedykowane tylko młodym, zapraszamy do odkrycia arcydzieła, jakim jest „Umowa z Bogiem. Trylogia”. Nie mogę napisać, że to po prostu „komiks”, bo to, co stworzył Will Eisner, dało początek zupełnie nowej formie sztuki – powieści graficznej.

Ten tekst przeczytasz za 3 min. 15 s
„Umowę z Bogiem” odkryłem - wstyd się przyzać - raptem kilka lat temu. Być może, jako nastolatek nie doceniłbym jej walorów, nie wzruszył zawartymi w niej historiami tak, jak na to zasługują. Fot. Łukasz Klimaniec

Było to dzieło na tyle przełomowe, a jego autor tak mocno wpisał się w historię światowego komiksu, że jego nazwiskiem nazwano prestiżową nagrodę przemysłu komiksowego – wręczaną od 1988 roku do dziś Nagrodę Eisnera (nazywaną komiksowym Oscarem). Trylogię „Umowa z Bogiem” polecam nie tylko fanom obrazkowych historii z tekstami w dymkach. Ta powieść graficzna zawiera historie, które – jak pisze we wstępie Will Eisner – „pochodzą z niewyczerpanego źródła zdarzeń, którym jest życie codzienne każdego miasta. Niektóre są prawdziwe, inne mogłyby być”.

Osią wszystkich tych historii jest ulica na nowojorskim Bronksie – Dropsie Avenue, która w ujęciu Eisnera stanowi karykaturę całej dzielnicy. To przy Dropsie Avenue uliczny śpiewak marnuje swoją szansę, inny z bohaterów próbuje odnaleźć sens życia, a młody chłopak osiąga dojrzałość. Wreszcie to właśnie przy tej ulicy religijny i dobry Frimme Hersh kłóci się z Bogiem. Nie brak tu także osobistych odniesień – Will Eisner stracił jedyną córkę, która zmarła na białaczkę, dlatego cierpienie Hersha i jego spór z Bogiem są tożsame z odczuciami autora.

Komiksy czytam od dziecka. Jednak „Umowę z Bogiem” odkryłem – wstyd się przyznać – raptem kilka lat temu. Być może jako nastolatek nie doceniłbym jej walorów, nie wzruszyłyby mnie zawarte w niej historie tak, jak na to zasługują. A być może nawet nie zajrzałbym do tej opasłej księgi, bo zraziłby mnie brak kolorowych ilustracji. Całość utrzymana jest bowiem w monochromatycznej kolorystyce, opartej na odcieniach brązu i sepii, co przywodzi na myśl starą fotografię lub pożółkłe strony pamiętnika. Zabieg ten dobrze buduje atmosferę nostalgii i melancholii, doskonale współgrając z tematyką życia żydowskich imigrantów w nowojorskim Bronksie.

Na blisko 510 stronach Will Eisner przedstawia burzliwe dzieje ulicy. Nie tylko pokazuje jej fizyczną ewolucję oraz budowę i upadek kamienicy pod numerem 55, lecz także (a może przede wszystkim) etniczne i społeczne przemiany zachodzące wśród mieszkańców. Znamienne jest, że niezależnie od czasu, w którym rozgrywa się akcja, pojawienie się nowych sąsiadów – „tych obcych”, „tych z nizin społecznych” – zawsze budzi lęk i niechęć miejscowych („Przez nich nasza dzielnica podupadnie”, „Wartość naszych domów spadnie o połowę”). Tę powieść graficzną czyta się jednym tchem, przeżywając wraz z bohaterami ich rozterki, a przy okazji poznając realia ówczesnej rzeczywistości.
Trzeba Państwu powiedzieć, że pierwsze wydanie „Umowy z Bogiem” ukazało się w 1978 roku, gdy Will Eisner miał 61 lat. Chociaż żaden poważny wydawca nie był nią wtedy zainteresowany, powieść jest wznawianado dziś  i ukazała się w 11 językach. – Zawarte w trylogii trzy powieści graficzne to nadzwyczaj ważny element mojej twórczości. Mam wielką satysfakcję, wiedząc, że dotrą teraz do nowego pokolenia czytelników – pisał w grudniu 2004 roku, na miesiąc przed śmiercią, Will Eisner (zmarł 3 stycznia 2005 r.).


Może Cię zainteresować.