Ewelina
Bachul-Cienciała jest asystentem w Instytucie Sztuk Muzycznych Uniwersytetu
Śląskiego w Cieszynie. W swojej pracy naukowej i artystycznej zajmuje się m.in.
twórczością organową i kameralną kompozytorów związanych ze Śląskiem
Cieszyńskim. Jej wykład zatytułowany „Organowy śpiew wiary – muzyczna spuścizna
Karola i Adama Hławiczków” przyciągnął liczne grono słuchaczy z obydwu brzegów
Olzy.
Dom
wypełniony muzyką i religią
Karol
Hławiczka urodził się pod koniec XIX wieku, jego brat Adam na początku wieku
XX. W muzyce organowej to był czas przemian, kiedy ten królewski instrument,
dotąd funkcjonujący tylko w sferze sacrum, zaczynał się pojawiać również w
sferze profanum, a także występować w zupełnie nowej roli, jaką było
towarzyszenie projekcjom filmów niemych. Kompozytorzy zaś zaczęli się zwracać
ku nowym, często awangardowym trendom, poszukując nowych środków wyrazu. – Z
drugiej strony obserwujemy działania grupy twórców, którzy pozostają wierni
tzw. muzyce tradycyjnej i świadomie kreują swoje utwory jako kontynuację tradycji
dawnych mistrzów. Do tej drugiej grupy należeli bracia Karol i Adam
Hławiczkowie – zauważyła prelegentka, dodając, że chociaż stylistyka muzyki
jednego i drugiego znacząco się różni, to charakterystyczną cechą dzieł obu
braci jest zainteresowanie protestancką pieśnią religijną.
Nic
w tym zresztą dziwnego, skoro Karol, najstarszy z pięciu synów, oraz Adam,
najmłodszy z nich, wychowywali się w domu organisty, stojącym tuż koło kościoła
Jezusowego w Cieszynie. Ich ojciec Andrzej, nauczyciel w Seminarium
Nauczycielskim na Bobrku, profesor muzyki, dyrygent, organista i zbieracz
pieśni był tym, kto pełnił w ich rodzinie rolę mentora intelektualnego,
artystycznego i społecznikowskiego. – Dom Hławiczków był wypełniony muzyką i
religią. Wszystkim swoim synom zdołał zaszczepić miłość do muzyki. Razem
stworzyli nawet kameralny zespół. Jednak tylko Adam i Karol stali się
profesjonalistami w tej dziedzinie – zaznaczyła Bachul-Cienciała.
Najstarszy
syn
Urodzony
w 1894 roku w Ustroniu Karol Hławiczka po maturze wyjechał najpierw na studia
prawnicze do Wiednia. Przerwał je ze względu na tragiczną śmierć ojca, który
został postrzelony przez chorego psychicznie studenta. Jako najstarszy syn musiał
zająć się utrzymaniem rodziny. Objął więc po ojcu posadę organisty i został
nauczycielem w seminarium. Zdał egzamin nauczycielski we Lwowie, a potem w Warszawie
i Paryżu studiował muzykę. – Ale studiował też w Londynie i Rzymie, na co
zawsze musiał najpierw zarobić. Prowadził więc również działalność
publicystyczną – pisał i wydawał podręczniki. Jednym z nich był „Solfeż polski”,
w którym przedstawił nowatorski sposób nauczania solfeżu, co stanowiło
inspirację nawet dla naukowców z Wielkiej Brytanii. Fragment tej pracy został
wydany nakładem Oxford University Press w latach 30. XX wieku – podkreśliła
wykładowczyni.
W
1931 roku najstarszy syn Andrzeja Hławiczki wyjechał do Warszawy, gdzie
prowadził działalność koncertową i naukową oraz tworzył nowe programy nauczania
śpiewu w szkołach powszechnych. – Prowadził też badania nad folklorem Śląska
Cieszyńskiego i, co ciekawe, w Warszawie odnalazł uznaną za zaginioną partyturę
„Pasji” Józefa Elsnera, czyli jednego z najważniejszych nauczycieli Fryderyka
Chopina. Zrekonstruował ją i doprowadził do wykonania tego dzieła w Filharmonii
Warszawskiej – stwierdziła organistka.
Po
II wojnie światowej Karol Hławiczka został wysiedlony z Polski i zamieszkał na
Zaolziu. W Czeskim Cieszynie założył chór „Harfa”, a w Trzyńcu chór „Lutnia”.
Jednak już w latach 50. wrócił do Polski. Ponownie usiadł przy organach w
kościele Jezusowym w Cieszynie, uczył w Państwowej Szkole Muzycznej, a także,
już jako emeryt, podjął pracę wykładowcy w nowo utworzonym Wydziale
Pedagogiczno-Artystycznym filii Uniwersytetu Śląskiego w Cieszynie.
Twórczość
Karola Hławiczki obejmuje dzieła kameralne, orkiestrowe, solowe, a także
opracowania pieśni ludowych. Z jego utworów organowych zachowały się do dziś
tylko cztery. Jednak zdaniem Eweliny Bachul-Cienciały, z pewnością było ich
więcej.
Ciągnęło
go do Boga i muzyki
Najmłodszy
syn Andrzeja Hławiczki urodził się w 1908 roku w Cieszynie. Jak zaznaczyła
prelegentka, bardzo szybko zainteresował się kompozycją i improwizacją i był w
tym bardzo sprawny. Od młodości ciągnęło go do Boga i muzyki. Po maturze wybrał
studia teologiczne na Uniwersytecie Warszawskim i jednocześnie uczył się w
konserwatorium muzycznym. Widząc jego talent, biskup skierował go na studia muzyczne
do Lipska, miasta Jana Sebastiana Bacha. Jednak ten pobyt przerwał wybuch II
wojny światowej. Wrócił więc do Warszawy i tam pozostał do 1945 roku, kiedy
przejął parafię ewangelicką w Katowicach. Jego służba trwała tam aż do 1980
roku.
Chociaż
obaj bracia mieli znakomite wykształcenie muzyczne, starszy Karol zarabiał
muzyką również na chleb. Natomiast Adam był przede wszystkim duszpasterzem i jego
działalność muzyczna miała charakter bardziej hobbystyczny. – Koncertował, uczestniczył
w wydawaniu śpiewników, dbał o bogate życie muzyczne parafii, prowadził chóry, troszczył
się o stan techniczny instrumentów. Komponował przede wszystkim utwory
organowe, ale też fortepianowe, transkrypcje i pieśni chóralne. Większość jego
twórczości organowej nawiązuje do tematów pieśni protestanckich. Są to dziełka
raczej niewielkich rozmiarów o charakterze użytkowym, mające w wykorzystanie w
liturgii – oceniła Bachul-Cienciała.
Podobni,
a jednak inni
Chociaż
w szczegółach, i to często tych praktycznych, twórczość braci Karola i Adama
Hławiczków się różni, ich rozumienie i podejście do muzyki organowej jest takie
same. – Utwory religijne to główny temat ich całej twórczości, dzięki czemu u
obu staje się ona swoistym wyznaniem wiary. Duch romantyzmu oraz melodia
chorałowa są nadrzędnymi elementami, które kształtują narrację poszczególnych
utworów. Tradycyjna estetyka i brak stosowania współczesnych, awangardowych
technik kompozytorskich czy wykonawczych cechują dzieła obu braci – wymieniała
prelegentka, dodając, że obaj kompozytorzy inspirowali się zbiorem Jana
Sebastiana Bacha, będącym „chyba najistotniejszym przejawem dbałości o poziom
muzyki liturgicznej w kościołach w historii muzyki”.
– Twórczość
Karola i Adama Hławiczków to świadoma kontynuacja tradycji Bacha i późniejszych
kompozytorów przy jednoczesnym wprowadzaniu pierwiastka tradycji tego regionu,
z którym byli związani – przekonywała asystentka na Uniwersytecie Śląskim.
W
dziełach obu braci można znaleźć wiele nawiązań do muzyki romantycznej – u
Karola do niemieckiej, aczkolwiek studiował we Francji, zaś u Adama do
francuskiej, choć edukację muzyczną odbywał w Lipsku. Ewelina Bachul-Cienciała
wskazała jednak również na inne różnice. Karola utwory są dłuższe, koncertowe,
z oznaczeniami wykonawczymi, co w XX wieku było już normą. Pastor natomiast
pozostawił po sobie tylko „gołe” nuty, bez oznaczeń, takich jak tempo,
artykulacja, frazowanie czy dynamika. – Brakuje w nich jakichkolwiek sugestii
brzmieniowych i registracyjnych, w związku z czym każdy utwór jest przez
wykonawcę tworzony niemal od zera – tłumaczyła.
Małą
cząstkę tego, co skomponowali w czasie swojego życia Karol i Adam Hławiczkowie,
można było wysłuchać bezpośrednio po wykładzie w kościele ewangelickim na
Niwach. W czasie koncertu organistka wykonała pięć utworów – dwa autorstwa
starszego brata, a trzy napisane przez młodszego.