Cieszyn,
jak to dawniej miasta, płonął wielokrotnie, najdotkliwsza pożoga dotknęła go
zaś w 1789 r. Jest to rok, który powinien zapisać się w świadomości każdego
Cieszyniaka, wyznaczył bowiem początek dynamicznych prac nad kształtowaniem
nowego wizerunku tej miejscowości, a ich skutki obserwujemy do dziś podczas
przechadzek po starówce. Jeśli wspomnienie rewolucji francuskiej przywodzi na
myśl postaci Maksymiliana Robespierre’a, Georgesa Dantona czy Napoleona
Bonapartego, to przy wzmiance o tej urbanistyczno-architektonicznej rewolucji
cieszyńskiej na usta powinny się cisnąć nazwiska takich architektów, jak Drachny,
Prokop, Kornhäusel czy Jilg… Kolejność nieprzypadkowa, bo to przy Jilgach,
Florianie i Karolu, zatrzymamy się na dłużej.
***
Florian
Jilg urodził się w 1780 r. Bretnowie (dziś Široká Niva) na Śląsku Opawskim. Z
Cieszynem związał się w 1807 r., kiedy to został przyjęty do cechu murarzy i
przyjął prawa miejskie. W kolejnych dekadach zaprojektował on szereg zabudowań,
do dziś tworzących historyczną tkankę Cieszyna – przypisuje mu się m.in. współpracę
przy odbudowie ratusza, projekt konwiktu barona Cselesty na ul. Kochanowskiego,
browaru mieszczańskiego i kilku kamienic na Wyższej Bramie (zainteresowanych
dziejami jednej z nich – pod numerem 10. – odsyłam do archiwalnego wydania z 22
września 2023 r.). Oczywiście szanowany architekt nie mógłby mieszkać w byle jakiej
ruderze – Florian Jilg, ulegając widocznie urokom przedmieść, wystawił sobie w
1824 r. dworek na cieszyńsko-bobreckim pograniczu. Budynek ten był fenomenalny,
na planie prostokąta z centralnie zlokalizowaną sienią, do której wiódł ganek z
charakterystycznymi kolumnami podpierającymi trójkątny przyczółek. Ot,
podręcznikowy przykład architektury klasycystycznej, jeden z najdłużej
zachowanych na terenie miasta. Architekt mieszkał w nim do końca życia – tam
też 31 grudnia 1840 r. zastała go śmierć. Dom przeszedł w ręce jego syna
Karola, również architekta, podobnie jak ojciec zaangażowanego w „tworzenie”
Cieszyna. Karol Jilg zaprojektował m.in. dom mieszczański przy ul. Srebrnej 2,
a przede wszystkim cieszyńską synagogę, której budową następnie kierował.
***
Jeśli
ktoś już zaczął ubierać buty, by wyruszyć na poszukiwania cieszyńskiego
matecznika Jilgów, pozostaje mi ostudzić zapał. Został wyburzony w 2008 r., by
zrobić miejsce pod budowę dyskontu Lidl. Z jakiegoś powodu dworek ten nie
został po 1945 r. wciągnięty na listę zabytków, co jest tym bardziej
absurdalne, że już w latach 70. XX w. uwzględniono go w katalogu zabytków
wydanym we współpracy Instytutu Sztuki Polskiej Akademii Nauk z Wojewódzkim
Konserwatorem Zabytków. Formalności jednak nie dopełniono, więc mógł zostać
wyburzony bez większych konsekwencji, choć nie bez protestów i oburzenia
środowisk walczących o lokalne dziedzictwo.
***
Czy
od tego czasu coś się zmieniło? Nieszczególnie. Świadczą o tym losy zabudowań
Ernsta Brunnera, mieszczącego się na sąsiedniej parceli (pod znamiennym numerem
– Bobrek 1). Brunner (1855-1941) był nie tylko gospodzkim, ale także gminnym
radcą i animatorem bobreckiego życia społecznego, którego ważnym ośrodkiem była
prowadzona przezeń gospoda. Choć wtórne adaptacje dawnego zajazdu pozbawiły go
pierwotnych walorów architektonicznych, nie zmienia to faktu, że był jednym ze
świadków miejscowej historii – do 2023 r., gdy został zrównany z ziemią, tym
razem z inicjatywy firmy deweloperskiej.Na
zakończenie pozostaje mi przytoczyć słowa jednego z bannerów, towarzyszących
protestom pod dworkiem Jilga w 2008 r.: „Cieszynie, Cieszynie, jak ty łatwo
zapominasz!”. Może to i prawda? Bądź co bądź, w 2023 r. nikt już nie
protestował.
Jakub Skałka