Podróże małe i duże Skałki: błękitnym szlakiem, cz. 2: Kończyce Wielkie | 30.07.2025
Śląsk Cieszyński obfituje w Kończyce, a Kończyce
obfitują w zamki. Choć zdanie to może brzmieć nieco komicznie, jest w nim wiele
prawdy, o czym sceptycy przekonają się już niebawem. Wizytę rozpoczniemy od
położonych po polskiej stronie Kończyc Wielkich, czyli – o ironio –
miejscowości mniejszej od sąsiednich Kończyc Małych, do których zawitamy następnym
razem.
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 60 s
Pałac w Kończycach Wielkich. Fot. Jakub Skałka
***
W razie gdyby komuś umknął ten znamienny fakt,
wspomnę tylko, że na lewym brzegu Olzy znajdują się wsie o bliźniaczych
nazwach, leżące obecnie w granicach Śląskiej Ostrawy. Poszukującym szlacheckich
posiadłości nie mają one jednak do zaoferowania wiele, więc z czworga Kończyc
ograniczymy się wyłącznie do ciekawszej połowy. Wystarczy, wszak lista miejsc do
odwiedzenia i tak pęka już w szwach.
Historia zabudowań obronnych w Kończycach Wielkich
sięga początku XV w., gdy okoliczne ziemie były we władaniu Korniców – jednego
z najstarszych i najważniejszych cieszyńskich rodów rycerskich. Następnie
posiadłość, podobnie jak wieś, przechodziły z rąk do rąk, stając się kolejno
własnością Mniszchów, Karwińskich, Bludowskich, a w końcu Wilczków. Jeden z
przedstawicieli tego rodu, Jerzy Fryderyk Wilczek, końcem XVII w. przebudował
siedzibę i wzniósł tuż obok drewnianą kaplicę, poświęcając ją Opatrzności Bożej.
Jej historia to materiał na osobny artykuł. Dość wspomnieć, że miejsce to było,
przynajmniej do połowy XIX w., poważanym ośrodkiem kultu, nawiedzanym przez
rzesze pątników. Czcią obdarzano w nim właśnie Opatrzność Bożą, co według
jednej z legend związane było z cudem, jaki dokonał się w tutejszym zamku – z
jego okna wypaść miało dziecko, bez żadnego uszczerbku na zdrowiu. Licznie
przybywający wierni skłonili kolejnych właścicieli, rodzinę Harasowskich, do
przebudowy drewnianej kaplicy na murowaną, czego dokonano w 1767 r. Warto
wspomnieć, że kaplica, od 2002 r. należąca do kończyckiej parafii, regularnie
gości pątników z Zaolzia. Znajduje się bowiem na trasie pieszej pielgrzymki na
Jasną Górę, wyruszającej z Czeskiego Cieszyna co roku w trzecią sobotę lipca.
***
Wróćmy jednak do pałacu. Od wspomnianej już rodziny
Harasowskich zakupił go początkiem XIX w. Jan Józef Antoni Larisch von Mönnich.
Hrabia, pełniący m.in. funkcje marszałka krajowego i prezydenta Sejmu
Ziemskiego, zapisał się w historii kilku cieszyńskich rezydencji, jednak w
wypadku tej konkretnej jego rola nie była zbyt doniosła. Najprawdopodobniej
posiadłość stała pusta, dopóki w 1862 r. nie obrał jej za swoją siedzibę jego
wnuk, Eugeniusz Larisch von Mönnich. Nowy właściciel dokonał pierwszej od wielu
lat istotnej przebudowy, inspirowanej tzw. włoskim stylem willowym. W zmodernizowanym
pałacu zamieszkał z żoną Marią hrabianką Deym von Střítež; tu także przyszły na
świat ich trzy córki. Jedna z nich, Gabriela von Thun und Hohenstein, miała wielkimi
zgłoskami zapisać się w historii regionu i pamięci jego mieszkańców.
„Dobra Pani z Kończyc Wielkich”, jak ją po latach
okrzyknięto, odziedziczyła kończyckie dobra jako ośmiolatka w wyniku
przedwczesnej śmierci obojga rodziców. Słynąca z urody arystokratka poślubiła w
1893 r. godną siebie partię – cesarskiego adiutanta, Feliksa hrabiego von Thuna
und Hohensteina. Ślub był okazją do kolejnej przebudowy pałacu, która nadała mu
dzisiejszy, barokowo-klasycystyczny wygląd. Podniesiono o piętro główny korpus,
poszerzono wieżę zegarową, otoczono rezydencję parkiem w stylu angielskim i
wykopano sztuczny staw.
***
Kolejną istotną cezurę stanowił rok 1945 r.
Rezydencja została odebrana hrabinie i upaństwowiona. Gdy rozgrabiono już
wszystko, co prezentowało sobą jakąkolwiek wartość, pałac przeznaczono na dom dziecka,
który mieścił się w jego murach do 2006 r. Obecnie posiadłość znajduje się w
rękach prywatnych. Jak dotąd nie ziściły się plany zorganizowania w niej
hotelu, jednak w 2020 r. założono na otaczających ją terenach Winnicę Chateau.Czy wino zapewni kończyckiemu pałacowi stabilną
przyszłość? Trudno powiedzieć, ale trzymajmy kciuki!