niedziela, 8 marca 2026
Imieniny: PL: Beaty, Juliana, Wincentego| CZ: Gabriela
Glos Live
/
Nahoru

Pre-teksty i Kon-teksty Łęckiego: Koniec wieńczy dzieło? | 17.02.2026

„Kiedy rozpoczynasz wojnę, musisz mieć plan jej zakończenia”. Musisz? Czy może tylko – powinieneś? Wreszcie znane (wszystkim?) zawołanie „Szabel nam nie zabraknie/ szlachta na koń wsiędzie/ Ja z synowcem na czele/ i? - jakoś to będzie!” odnosić się może zarówno do rozpoczęcia jakiegoś pełnoskalowego konfliktu, jak i (braku) planów, jak też ostatecznie go zakończyć.

Ten tekst przeczytasz za 6 min. 30 s
Zdobycie Bastylii, 14 lipca 1789. Fot. Wikimedia Commons

No właśnie – a kiedy skończy się wreszcie wojna na/w Ukrainie? Kiedy rakiety, drony i inne współczesne rodzaje broni pozostaną już w magazynach? Jak będzie wyglądał świat, jak będzie wyglądała Europa – po tej wojnie? A może inny zestaw pytań? Na przykład – taki: Co jest w rzeczywistości celem Putina? Donbas, Krym, ustanowienie w Kijowie nowego – w domyśle: prorosyjskiego – rządu? Rozprawienie się raz na zawsze z planami Ukraińców, by nie w głowie im było do Unii Europejskiej i NATO? A może celem jest odzyskanie dla rosyjskich wpływów wszystkich bądź choćby tylko części, państw dawnego „obozu socjalistycznego”? Idźmy dalej: może chodzi Federacji Rosyjskiej o podporządkowanie sobie „całej” Europy? Idźmy dalej – dzisiaj nasza jest Rosja, a jutro cały świat? – żeby sparafrazować słowa popularnej w latach 30. ubiegłego wieku pieśni. Śpiewano ją wtedy nie w Rosji. Choć jeśli wierzyć Wiktorowi Suworowowi – to podobne plany podboju kiełkowały także w ZSRR. Dobra, nie dajmy się za bardzo ponosić fantazji. Wreszcie: nacjonalistyczna Rosja nie walczy dzisiaj pod sztandarem – tak atrakcyjnego przez dziesięciolecia dla różnorakiej maści lewicy – światowego komunizmu.

I
Tytuł znanej komedii Williama Szekspira to „All’s Well That Ends Well”. Nie bez powodu podaję go w oryginale. „Ende gut, alles gut”... Słyszałem to od moich niemieckich przyjaciół. Można tłumaczyć już to jako – właśnie – „Wszystko dobre co się dobrze kończy”, „Jak się dobrze kończy, to wszystko inne jest mniej ważne”, bądź też jako „Koniec wieńczy dzieło”. Podkreślmy, że koniec wojny, tak zwykle spektakularnie świętowany w obozie zwycięzców, nie ma nic wspólnego z przyjęciem wersji, że w drodze do tryumfu nic się złego nie stało; że wszystko – z perspektywy zwycięskiego zakończenia konfliktu – okazało się ostatecznie ok. Bo oczywiście były ludzkie tragedie i pozostaną rachunki krzywd. Co zatem robić z – poznaczoną ruinami i śmiercią tak wielu – krwawą przeszłością? Cóż, po zakończeniu II wojny światowej, jak przekonuje Tony Judt: „Cała Europa miała wielką skłonność do pomijania przeszłości i zaczynania od nowa, zgodnie z zaleceniem, które Isokrates dał Ateńczykom pod koniec wojny peloponeskiej: »Rządźmy wspólnie, jakby nic złego się nie stało«.” (Tony Judt, „Powojnie. Historia Europy od 1945 roku”, Rebis Poznań 2010, tłum. Robert Bartołd). No cóż – po straszliwej wojnie peloponeskiej (a dokładniej – drugiej wojnie peloponeskiej 431-404 p.n.e.), miały miejsce kolejne niszczące greckie polis wojny korynckie (395-387 p.n.e.), wojny beockie (379-362 p.n.e.); zmieniały się sojusze, zmieniali greccy hegemoni. Wreszcie Macedończycy – Filip II i Aleksander Wielki – ostatecznie zamknęli etap historii, w którym Ateny i Sparta grały istotną rolę. Historia zakpiła sobie z imperialnych planów Ateńczyków, podobnie jak nie pozwoliła Sparcie na kultywowanie izolacjonizmu. Rachunki – polityczne i inne – jak to zwykle w historii, pozostały niewyrównane. Zapłacili za to własną i cudzą krwią walczący na polach bitew obywatele.

II
Nie każdy konflikt oznaczać musi wojnę – domową czy z wrogiem zewnętrznym, to w tym kontekście bez znaczenia. Chociaż... Przecież każda rewolucja jest w jakimś sensie wojną domową. I niemal każda ma swoją fazę krwawą. Taką krwawą fazą w Wielkiej Rewolucji Francuskiej 1789 był niewątpliwie tzw. Wielki Terror. Można przyjąć, że rozpoczął się w marcu 1793 roku. Powołano wówczas do życia Trybunał Rewolucyjny, który stworzył prawne ramy dla fali represji. W czerwcu 1793 aresztowano deputowanych opozycyjnych wobec jakobinów – żyrondystów. Uchwalono wówczas „jakobińską” konstytucję; we wrześniu tego samego roku Robespierre wprowadził „dekret o podejrzanych”. A potem machina Wielkiego Terroru ruszyła już na całego. Powołany nieco wcześniej Komitet Ocalenia Publicznego miał ratować rewolucyjną Francję przed atakami ościennych monarchii. W rzeczywistości skupił się na tłumieniu kontrrewolucyjnych ruchów wewnątrz kraju. Największy z nich miał miejsce w katolickiej Wandei, który – krwawo stłumiony – dał tak potrzebny jakobinom pretekst do prześladowań kleru, szlachty i chłopstwa. Raz uruchomioną machinę terroru nie sposób łatwo zatrzymać. Sięgnięto więc po politycznych przeciwników. Każdej maści. Na podstawie „prawa o podejrzanych” stawiano ludzi przed sądem. A ten miał do wyboru tylko dwie możliwości – mógł albo uniewinnić, albo skazać na śmierć. Czy kogoś to dziwiło, że zwykle – choćby tak na wszelki wypadek – skazywał?

III
Wybitny historyk idei Bronisław Baczko swoją księgę zatytułowaną „Jak wyjść z Terroru” („Jak wyjść z Terroru. Thermidor i Rewolucja”, tłum. Wiktor Dłuski, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2006) rozpoczyna od przedstawienia stanu dezorientacji ludzi którzy 27 lipca 1794 (9 thermidora roku II kalendarza rewolucyjnego) obalili ostatecznie krwawą dyktaturę Robespierre’a. „Termidorianie”. Ba, nie zastanawiali się wcześniej, dokąd upadek tyrana ich doprowadzi. Nie mieli planu działania. Ale i tak musieli stawić czoło naglącym pytaniom, które stawiała przed nimi rzeczywistość. Pisze Baczko: „Co zrobić z zatłoczonymi więzieniami? Kogo – i kiedy – z nich zwolnić? Jak wymierzać sprawiedliwość, która stanęła »na porządku dnia«? Jaki stopień wolności przyznać prasie? Jak zaradzić politycznym, kulturalnym i psychologicznym następstwom Terroru? Jak go na zawsze wykorzenić? Kto jest zań odpowiedzialny i czy powinien ponieść karę? (...) Jakich dokonać wyborów, jakie obrać drogi? Jaką przestrzeń polityczną wymyślić na czas »po Terrorze«? Jak na zawsze zapobiec nawrotowi Terroru? A w konsekwencji – jak zakończyć Rewolucję i zapewnić Republice nowy początek?”.

IV
Tak, wszystkie postawione wyżej pytania mają wspólny mianownik, sprowadzają się do jednego podstawowego problemu – jak wyjść z Terroru? Stanąć może ono także przed tymi aktorami rewolucyjnych przemian, którzy przekonują, że przemiany te są w gruncie rzeczy aksamitne.
Krzysztof Łęcki




Może Cię zainteresować.