Tam właśnie, w roku 1946 na ławach oskarżonych
zasiedli, w pierwszym z serii kilku procesów wytoczonych nazistowskim dygnitarzom
i generałom, najbardziej znani hitlerowscy zbrodniarze wojenni – głównie
politycy i wojskowi (Göring, Keitel,
Jodl, von Ribbentrop). No cóż, już teraz, w listopadzie 2025, każdy chętny
będzie miał okazję zobaczyć „Norymbergę”. Film – rzecz jasna. Z Russellem Crowe
w roli Görniga.
I
O ile ów pierwszy, główny proces norymberski, w
którym sądzona była sama wierchuszka nazistowskiej elity, urósł do rangi symbolu,
to kolejne procesy, w których przed wymiarem sprawiedliwości stanęli narodowi
socjaliści drugiego planu, m.in. przedstawiciele takich kategorii zawodowych, jak
lekarze, przemysłowcy i prawnicy, są pewnie mniej znane. Podobnie jak mniej
znany jest dzisiaj dramat sądowy z roku 1961 „Wyrok w „Norymberdze” (reż.
Stanley Kramer), który przedstawia filmową wersję procesu hitlerowskich prawników.
Zgromadził całą plejadę aktorskich gwiazd – Spencer Tracy, Burt Lancaster,
Richard Widmark, Montgomery Clift, Maximilian Schell i Marlene Ditrich; miał dziesięć
nominacji do Oscara, dwie statuetki zdobył.
II
Prawnicy w sali sądowej zajmują zwykle inne miejsca, niż te na ławie
oskarżonych. Proces z roku 1947 miał jednak szczególny wymiar. Nie sądzono
przedstawicieli hitlerowskiego wymiaru sprawiedliwości za przestępstwa
pospolite, sądzono ich za zbrodnie przeciw ludzkości. Sądzono ich – inaczej niż
np. niemieckich generałów – nie za zbrodnie wojenne, ale za czyny popełnione
przed wybuchem II wojny światowej, kiedy instalowano w Republice Weimarskiej
system nazistowski. To naprawdę była szczególna sytuacja. Nikt nie
powątpiewał w intelektualne wyrafinowanie niemieckiej kultury prawnej. Weźmy
chociażby aktywnego w czasach III Rzeszy niemieckiego teoretyka prawa, twórcy
teorii suwerenności i decyzjonizmu Carla Schmidta. Ten członek NSDAP w latach
1933-1945, krytyk parlamentaryzmu i liberalnej demokracji, jeszcze długo po
zakończeniu wojny – zresztą aż do dzisiaj – uchodził (uchodzi) za autora,
którego koncepcje warto rozpatrywać. Naziści wykorzystali jego teorie do
prawnego umocowania swych autorytarnych rządów, kładąc nacisk na rolę decyzji
podejmowanych w stanie wyjątkowym. Czy Carl Schmidt był
„prawnikiem Hitlera” w tym sensie, w jakim zasługiwali na pewno na to miano Hans
Lammers, Roland Freisler czy – najbardziej Polkom i Polakom ze zrozumiałych
powodów znany – Hans Frank? Wielu w to powątpiewa. Niemniej warto zauważyć, że dzisiaj
najbardziej znanym wykwitem prawniczej myśli w Niemczech w latach
poprzedzających wybuch II wojny światowej były tzw. Ustawy norymberskie z roku
1935. Kto ciekaw, jakie restrykcje ustawy te wprowadzały, niech sięgnie do
źródeł. Tu pozostańmy przy konstatacji, że miały one charakter jawnie
dyskryminujący wielkie grupy niemieckich obywateli.
Adwokat Hans Rolfe, oprócz przedstawienia
wspomnianych już oświadczeń prawników z całego świata domagających się by
oskarżonym okazać specjalne względy, starał się pokazać splot wydarzeń, które
doprowadziły Adolfa Hitlera do władzy
III
Co by nie powiedzieć, nie jest Carl Schmidt (ani żaden inny z tzw. „prawników
Hitlera”) pierwowzorem Ernsta
Janninga, który w „Wyroku z Norymbergi” jest jedynym z oskarżonych, którego
gryzie poczucie winy, który – nie przekreślając całości swoich poczynań –
poczuwa się do odpowiedzialności. Ernst Janning jest postacią fikcyjną.
IV
A
sam proces prawników, jak go przedstawia Kramer w swoim filmie? No cóż... Grany
(świetnie, dostał Oskara) przez Maximiliana Schella adwokat oskarżonych
prawników Hans Rolfe oświadcza niemal na wstępie: „Przedstawimy zaprzysiężone oświadczenia prawników z całego świata
żądających, by oskarżonym okazać specjalne względy”, zaś jego prawniczy guru
Ernst Janning „zawsze miał na względzie jedno – chciał służyć sprawiedliwości, idei
sprawiedliwości”. Trzeba przyznać, że Janning prezentował bardziej zniuansowane
stanowisko niż jego obrońca. Przyznał, że to, co po dojściu narodowych
socjalistów do władzy – w tym prawne turbulencje – miało trwać chwilę i
naprawić państwo niemieckie, stało się stylem życia. Potem oświadczył: „Będę
mówił prawdę, choćby cały świat był przeciwko mnie. Prawdę o Ministerstwie
Sprawiedliwości”. Czy powiedział wszystko? Zachęcam do oglądnięcia dzieła
Stanleya Kramera.
V
Adwokat Hans Rolfe, oprócz przedstawienia
wspomnianych już oświadczeń prawników z całego świata domagających się by
oskarżonym okazać specjalne względy, starał się pokazać splot wydarzeń, które
doprowadziły Adolfa Hitlera do władzy – pytał więc na przykład: „Czy winni są
amerykańscy przemysłowcy którzy pozwolili Hitlerowi odbudować armię świetnie na
tym zarabiając?”, podkreślił także znaczenie politycznego kontekstu, który
powinien wpłynąć na wyrok: „Wojna o Niemcy, to wojna o Europę”. Wtórowali mu
pozostali (oprócz Janninga) wszyscy oskarżeni. Friedrich Hofstetter: „Nasze
wewnętrze poczucie sprawiedliwości musi ustąpić przed prawem. Musimy bronić
prawa, nie zastanawiając się nad tym,f czy ucierpiała sprawiedliwość”. Emil Hahn: „Broniliśmy
kultury Zachodu przed bolszewizmem – jeszcze się przydamy”. W tle procesu prawników
– sowiecka blokada Berlina.
VI
Jeden z sędziów pomocniczych przekonywał, iż „jest
oczywiste, że w nowoczesnym państwie odpowiedzialność spada tylko i wyłącznie
na tych przedstawicieli władz, którzy mogą rozstrzygać, czy wydane rozkazy są
zgodne z prawem, tylko oni mogą być sądzeni”. Konkluzja przewodniczącego składu
sędziowskiego Dana Haywooda miała jednak zgoła inny charakter: „Słyszałem
prawniczy bełkot i racjonalizacje. W akcie oskarżenia nie ma zabójstw ani
zwykłych zbrodni, znajduje się w nim współsprawstwo ludzi, którzy będąc we władzach
państwowych współtworzyli system naruszający wszelkie moralne i prawne
standardy uznane przez cywilizowany świat (...) nosili czarne togi, sądzili
innych ludzi, kierowali aparatem sprawiedliwości. Sygnowali dekrety (...) aktywnie
uczestniczyli w działaniach niezgodnych nawet z prawami obowiązującymi w
Niemczech (...) Dziś i w naszym kraju wielu ludzi mówi o potrzebie jego obrony (...)
w historii każdego narodu nadchodzi chwila, gdy jego byt jest zagrożony, gdy
wydaje się, że trzeba użyć takich środków, jakie stosuje wróg, że o reszcie
trzeba zapomnieć. Odpowiedź brzmi – przetrwamy, ale jako kto?”.
VII
Wszyscy oskarżeni skazani zostali na dożywotnie
więzienie. W roku premiery filmu Kramera, wszyscy byli już na wolności.
Krzysztof Łęcki