sobota, 13 grudnia 2025
Imieniny: PL: Dalidy, Juliusza, Łucji| CZ: Lucie
Glos Live
/
Nahoru

Pre-teksty i Kon-teksty Łęckiego: Norymberga (2025) | 18.11.2025

Co jakiś czas z mediów społecznościowych dobiega gromkie wołanie o „Norymbergę”. Chodzi – symbolicznie – o nazwę miasta symbolizującego procesy sądowe wytoczone Wielkiemu Złu.

Ten tekst przeczytasz za 7 min.
Kadr z filmu „Wyrok z Norymbergi” z 1961 roku. Fot. Roxlom Films Inc.

Tam właśnie, w roku 1946 na ławach oskarżonych zasiedli, w pierwszym z serii kilku procesów wytoczonych nazistowskim dygnitarzom i generałom, najbardziej znani hitlerowscy zbrodniarze wojenni – głównie politycy i wojskowi (Göring, Keitel, Jodl, von Ribbentrop). No cóż, już teraz, w listopadzie 2025, każdy chętny będzie miał okazję zobaczyć „Norymbergę”. Film – rzecz jasna. Z Russellem Crowe w roli Görniga.

I
O ile ów pierwszy, główny proces norymberski, w którym sądzona była sama wierchuszka nazistowskiej elity, urósł do rangi symbolu, to kolejne procesy, w których przed wymiarem sprawiedliwości stanęli narodowi socjaliści drugiego planu, m.in. przedstawiciele takich kategorii zawodowych, jak lekarze, przemysłowcy i prawnicy, są pewnie mniej znane. Podobnie jak mniej znany jest dzisiaj dramat sądowy z roku 1961 „Wyrok w „Norymberdze” (reż. Stanley Kramer), który przedstawia filmową wersję procesu hitlerowskich prawników. Zgromadził całą plejadę aktorskich gwiazd – Spencer Tracy, Burt Lancaster, Richard Widmark, Montgomery Clift, Maximilian Schell i Marlene Ditrich; miał dziesięć nominacji do Oscara, dwie statuetki zdobył.

II
Prawnicy w sali sądowej zajmują zwykle inne miejsca, niż te na ławie oskarżonych. Proces z roku 1947 miał jednak szczególny wymiar. Nie sądzono przedstawicieli hitlerowskiego wymiaru sprawiedliwości za przestępstwa pospolite, sądzono ich za zbrodnie przeciw ludzkości. Sądzono ich – inaczej niż np. niemieckich generałów – nie za zbrodnie wojenne, ale za czyny popełnione przed wybuchem II wojny światowej, kiedy instalowano w Republice Weimarskiej system nazistowski. To naprawdę była szczególna sytuacja. Nikt nie powątpiewał w intelektualne wyrafinowanie niemieckiej kultury prawnej. Weźmy chociażby aktywnego w czasach III Rzeszy niemieckiego teoretyka prawa, twórcy teorii suwerenności i decyzjonizmu Carla Schmidta. Ten członek NSDAP w latach 1933-1945, krytyk parlamentaryzmu i liberalnej demokracji, jeszcze długo po zakończeniu wojny – zresztą aż do dzisiaj – uchodził (uchodzi) za autora, którego koncepcje warto rozpatrywać. Naziści wykorzystali jego teorie do prawnego umocowania swych autorytarnych rządów, kładąc nacisk na rolę decyzji podejmowanych w stanie wyjątkowym. Czy Carl Schmidt był „prawnikiem Hitlera” w tym sensie, w jakim zasługiwali na pewno na to miano Hans Lammers, Roland Freisler czy – najbardziej Polkom i Polakom ze zrozumiałych powodów znany – Hans Frank? Wielu w to powątpiewa. Niemniej warto zauważyć, że dzisiaj najbardziej znanym wykwitem prawniczej myśli w Niemczech w latach poprzedzających wybuch II wojny światowej były tzw. Ustawy norymberskie z roku 1935. Kto ciekaw, jakie restrykcje ustawy te wprowadzały, niech sięgnie do źródeł. Tu pozostańmy przy konstatacji, że miały one charakter jawnie dyskryminujący wielkie grupy niemieckich obywateli.

Adwokat Hans Rolfe, oprócz przedstawienia wspomnianych już oświadczeń prawników z całego świata domagających się by oskarżonym okazać specjalne względy, starał się pokazać splot wydarzeń, które doprowadziły Adolfa Hitlera do władzy  

III
Co by nie powiedzieć, nie jest Carl Schmidt (ani żaden inny z tzw. „prawników Hitlera”) pierwowzorem Ernsta Janninga, który w „Wyroku z Norymbergi” jest jedynym z oskarżonych, którego gryzie poczucie winy, który – nie przekreślając całości swoich poczynań – poczuwa się do odpowiedzialności. Ernst Janning jest postacią fikcyjną.

IV
A sam proces prawników, jak go przedstawia Kramer w swoim filmie? No cóż... Grany (świetnie, dostał Oskara) przez Maximiliana Schella adwokat oskarżonych prawników Hans Rolfe oświadcza niemal na wstępie: „Przedstawimy zaprzysiężone oświadczenia prawników z całego świata żądających, by oskarżonym okazać specjalne względy”, zaś jego prawniczy guru Ernst Janning „zawsze miał na względzie jedno – chciał służyć sprawiedliwości, idei sprawiedliwości”. Trzeba przyznać, że Janning prezentował bardziej zniuansowane stanowisko niż jego obrońca. Przyznał, że to, co po dojściu narodowych socjalistów do władzy – w tym prawne turbulencje – miało trwać chwilę i naprawić państwo niemieckie, stało się stylem życia. Potem oświadczył: „Będę mówił prawdę, choćby cały świat był przeciwko mnie. Prawdę o Ministerstwie Sprawiedliwości”. Czy powiedział wszystko? Zachęcam do oglądnięcia dzieła Stanleya Kramera.

V
Adwokat Hans Rolfe, oprócz przedstawienia wspomnianych już oświadczeń prawników z całego świata domagających się by oskarżonym okazać specjalne względy, starał się pokazać splot wydarzeń, które doprowadziły Adolfa Hitlera do władzy – pytał więc na przykład: „Czy winni są amerykańscy przemysłowcy którzy pozwolili Hitlerowi odbudować armię świetnie na tym zarabiając?”, podkreślił także znaczenie politycznego kontekstu, który powinien wpłynąć na wyrok: „Wojna o Niemcy, to wojna o Europę”. Wtórowali mu pozostali (oprócz Janninga) wszyscy oskarżeni. Friedrich Hofstetter: „Nasze wewnętrze poczucie sprawiedliwości musi ustąpić przed prawem. Musimy bronić prawa, nie zastanawiając się nad tym,f czy ucierpiała sprawiedliwość”. Emil Hahn: „Broniliśmy kultury Zachodu przed bolszewizmem – jeszcze się przydamy”. W tle procesu prawników – sowiecka blokada Berlina.

VI
Jeden z sędziów pomocniczych przekonywał, iż „jest oczywiste, że w nowoczesnym państwie odpowiedzialność spada tylko i wyłącznie na tych przedstawicieli władz, którzy mogą rozstrzygać, czy wydane rozkazy są zgodne z prawem, tylko oni mogą być sądzeni”. Konkluzja przewodniczącego składu sędziowskiego Dana Haywooda miała jednak zgoła inny charakter: „Słyszałem prawniczy bełkot i racjonalizacje. W akcie oskarżenia nie ma zabójstw ani zwykłych zbrodni, znajduje się w nim współsprawstwo ludzi, którzy będąc we władzach państwowych współtworzyli system naruszający wszelkie moralne i prawne standardy uznane przez cywilizowany świat (...) nosili czarne togi, sądzili innych ludzi, kierowali aparatem sprawiedliwości. Sygnowali dekrety (...) aktywnie uczestniczyli w działaniach niezgodnych nawet z prawami obowiązującymi w Niemczech (...) Dziś i w naszym kraju wielu ludzi mówi o potrzebie jego obrony (...) w historii każdego narodu nadchodzi chwila, gdy jego byt jest zagrożony, gdy wydaje się, że trzeba użyć takich środków, jakie stosuje wróg, że o reszcie trzeba zapomnieć. Odpowiedź brzmi – przetrwamy, ale jako kto?”.

 VII
Wszyscy oskarżeni skazani zostali na dożywotnie więzienie. W roku premiery filmu Kramera, wszyscy byli już na wolności.
Krzysztof Łęcki