niedziela, 13 września 2026
Imieniny: PL: Apolinarego, Eugenii, Lubomira| CZ: Lubor
Glos Live
/
Nahoru

Pre-teksty i Kon-teksty Łęckiego: Takie tam | 22.07.2025

„Marceli Szpak dziwi się światu...”. Na tę bajkę autorstwa Joanny Pollakówny natknąć się mogą nawet najmłodsi czytelnicy. Ale dziwienie się światu to nie tylko przywilej wieku dziecięcego. I nie idzie tu tylko o to, że od zdziwienia wzięła swój początek filozofia. Nie, idzie o to, że utrata możliwości poczucia zadziwienia światem to wielka strata. 

Ten tekst przeczytasz za 6 min. 15 s
Czy bajka może być punktem wyjścia do felietonowych rozważań? O profesora Krzysztofa Łęckiego wszystko jest możliwe… Fot. ARC

„Czemu się nie dziwisz, kiedy dziwić się potrzeba?” – pyta Gombrowicz w „Trans-Atlantyku”. Wie dlaczego, otóż dlatego, że drąży go pustka. Dziwimy się coraz mniej, kolejne absurdy łykamy albo oswajamy się z nimi niepokojąco szybko. Nie dziwmy się, bo przecież „powszechnie wiadomo”. A właśnie – Janusz Szpotański dawno temu zapisał co następuje: „Jak powszechnie wiadomo (choć zupełnie nie wiadomo dlaczego)?”.

I
Podobno dwie tylko rzeczy są wieczne – śmierć i podatki. A co z korupcją? Jeśli nie jest wieczna, to na pewno, po niezliczonych próbach jej eliminacji z życia społecznego, odradza się nader szybko. Wyrasta wszędzie, gdzie tylko może. A może – wszędzie. Tyle że jeżeli potraktujemy ją jako zjawisko uniwersalne, to ryzykujemy tym, że nie dostrzeżemy jej cech specyficznych. Bronisław Łagowski w „Filozofii politycznej Maurycego Mochnackiego” za jego tytułowym bohaterem przygląda się korupcji na tzw. ziemiach zabranych przez Rosję, na Kresach Wschodnich. Mochnacki nie składa jej powszechności li tylko na karb pazerności carskich urzędników, ale traktuje to jako konieczny składnik funkcjonowania systemu carskiego. Co to oznaczało w carskim samodzierżawiu? Ano to, że samowładny car pozostawał bezsilny wobec korupcji. Praktyczna niewykrywalność korupcji opierała się na zasadzie, że ci, którzy przekupują, byli karani tak samo, jak ci, którzy dali się przekupić. I jeszcze jedno – pensje urzędników były tak niskie, że nie mogły zapewnić im i ich rodzinom utrzymania. Mochnacki pisał z sarkazmem: „w szpitalach ci, co już dawno pomarli, żyją w kontroli wydatków i zażywają właśnie najdroższe lekarstwa i spijają na wzmocnienie kosztowne wina, których im za życia, w chorobie nigdy nie podawano”. Skoro jednak przyjmujemy, że jakaś korupcja jest, była i zawsze będzie, że nie da się jej uniknąć, to trzeba zauważyć, że przyzwolenie czy – odwrotnie – oburzenie korupcją bywa różne w zależności od skali. Przy czym nie tyle idzie tu o powszechność tego procederu, co o realne, ekonomiczne możliwości korumpujących sprostania niepisanym, acz twardym, oczekiwaniom korumpowanych.

II
Czytam właśnie przetłumaczoną przez doktora Marcina Gacka niewielką objętościowo, ale pełną trafnych diagnoz, książkę Raymonda Arona „Klasyczna socjologia niemiecka”. I wynotowuję z niej szczególnie celne fragmenty. Pisze Aron: „Do »ludzie tworzą swoją historię, ale nie znają historii, którą tworzą« moglibyśmy dołączyć kolejne: »ludzie zapewniają funkcjonowanie społeczeństwa, ale nie znają społeczeństwa, w którym funkcjonują«. I jeszcze spostrzeżenie na temat tzw. „socjologii wiedzy” Karla Mannheima, o tym, że koncepcja ta odzwierciedlała w pewnym stopniu sytuację socjo-intelektualną Republiki Weimarskiej – „(k)ażda duża partia stanowiła pewnego rodzaju całość, nie tylko zamkniętą na sobie samej, wrogą wobec innych, ale charakteryzującą się własnym światopoglądem. Każda partia zachowywała swoją prawdę (...), pozostawało tylko pójść jednak krok dalej, by zastąpić logikę klasyczną logiką »relacyjną«, która chwiała podstawami dialogu, niemożliwego pod nieobecność wspólnych zasad i rozróżnienia tego, co prawdziwe i fałszywe”.

III
Przez wieki – przynajmniej od Herostratesa – różni ludzie robili różne rzeczy, mądre i głupie, dobre i złe, żeby tylko zapisać się w pamięci potomnych. Odnoszę przy tym nieprzyjemne wrażenie, że dzisiejsze czasy sprzyjają temu, żeby robić w tym celu rzeczy coraz głupsze. Zresztą nie dramatyzm wyborów i pamięć potomnych zdają się dzisiaj decydujące. Raczej kwadrans w blasku jupiterów, który prawem Kaduka obiecał każdemu Andy Warhol. Czyż nie dlatego pewna aktoreczka podzieliła się swoimi cierpieniami, że jest dopiero trzecią od końca najbardziej nielubianą polską artystka, a przecież, co dla niej zupełnie naturalne, chciałaby być nielubianą absolutnie najbardziej? Aha, i żeby koniecznie wszyscy o tym wiedzieli.

IV
Kiedy myślę o historii naszej cywilizacji, tego niezwykłego stopu Jerozolimy i Aten, potem Rzymu, to niekiedy próbuję sobie wyliczyć najważniejsze słowa w dziejach Zachodu – niekiedy są to nazwy instytucji, innym razem wielkie wydarzenia, bywa – bohaterowie historii, procesy społeczne, kulturowe czy polityczne. Zastrzegam, to mój indywidualny, autorski wybór. Zacznijmy od początku – tak jak mi przychodzi do głowy – a więc greckie polis, demokracja ateńska, wojny perskie, wojna peloponeska, podboje Aleksandra Wielkiego, republika rzymska, wojny punickie, triumwirat, Juliusz Cezar i wojna galijska, Farsalos i koniec rzymskiej wojny domowej, bitwa pod Akcjum, Imperium i rządy Cezarów, początki chrześcijaństwa, wędrówka ludów, upadek Cesarstwa Rzymskiego na Zachodzie, monarchia Karola Wielkiego, system feudalny, wielka schizma, krucjaty, upadek Konstantynopola, odkrycie Nowego Świata i konkwista, renesans, reformacja, kontrreformacja, Wielka Armada, wojna trzydziestoletnia i pokój westfalski, absolutyzm, oświecenie, zamorskie kolonie Europy, Wielka Rewolucja Francuska i wolność równość braterstwo albo śmierć, wojny napoleońskie, restauracja burbonów i Kongres Wiedeński, rewolucja przemysłowa, Wiosna Ludów, wojna francusko-pruska, zjednoczenie Niemiec, rewolucja roku 1905, I wojna światowa, rewolucja rosyjska i powstanie komunistycznego imperium, wielki kryzys lat 30. XX wieku, faszyzm, nazizm, II wojna światowa, potem żelazna kurtyna i „zimna wojna”, państwo opiekuńcze, państwo dobrobytu, dekolonizacja, kryzys kubański, kryzys i upadek sowieckiego imperium, Unia Europejska... Wiem, przeskakuję niekiedy zbyt swobodnie dziesiątki lat, nie podaję wszystkich ważnych zdarzeń, procesów które zmieniały Zachód. Nie ułożyłem ich też do końca chronologicznie. Ale interesujące dla mnie w tej wyliczance jest pytanie – i co dalej?

V
No właśnie...




Może Cię zainteresować.