poniedziałek, 15 kwietnia 2024
Imieniny: PL: Adolfiny, Odetty, Wacława| CZ: Anastázie
Glos Live
/
Nahoru

Zaloguj się


E-mail:
Hasło:

Preteksty i konteksty Łęckiego: I straszno, i śmieszno | 04.12.2023

Dwie historie – jedna tragiczna, druga – satyryczna. Zacznijmy od pierwszej, żeby w finale jednak pojawił się na twarzy czytelnika/czytelniczki uśmiech.

Ten tekst przeczytasz za 6 min. 30 s
Premium
Img Gustaw Herling-Grudziński. Fot. Facebook
Gustaw Herling-Grudziński. Fot. Facebook

I
Na początek zatem sowieckie łagry – w autobiograficznej opowieści Gustawa Herlinga-Grudzińskiego. Ci, którzy mieli nieszczęście do łagru trafić, nie byli – wbrew staraniom komunistycznej władzy – zupełnie sami. Gdzieś tam, daleko, daleko od obozowej rzeczywistości mieli na wolności (sowieckiej wolności, to prawda, ale jednak) rodziny. I ich najbliżsi mogli się starać o odwiedziny, o widzenie. Zasadniczo można było się o nie starać raz do roku, w praktyce trzeba było na nie poczekać o wiele dłużej – ponoć od trzech do pięciu lat. Pisze Herling-Grudziński: „Rola więźnia była w tym względzie ograniczona; musiał po upływie roku od chwili aresztowania złożyć w Trzecim Oddziale podanie z dwoma załącznikami – listem od rodziny, z którego by wynikało jasno i niedwuznacznie, że ktoś z bliskich chce go odwiedzić, i zaświadczeniem władz obozowych o nienagannym sprawowaniu się w baraku i przy pracy. (...) Tam gdzie związki pomiędzy więźniami a ludźmi wolnymi nie były związkami krwi, ale s
Do końca pozostało 80% artykułu.

Jeżeli jesteś zainteresowany dostępem do strefy PREMIUM, załóż konto i wybierz jeden z pięciu dostępnych pakietów. Miesięczny dostęp tylko 49 CZK! Wypróbuj jeszcze dziś.
Chcete li pokračovat ve čtení článku, založte si účet a vyberte si jeden z pěti balíčků. Měsícní předplatné jen za 49 Kč! Vyzkoušejte ještě dnes.


Może Cię zainteresować.