_-_transp.png)
Piłkarze Karwiny przegrali w sobotę w meczu 17. kolejki Fortuna Ligi u siebie ze Spartą Praga 1:2, spadając na ostatnie miejsce w pierwszoligowej tabeli. To był koszmarny mecz bramkarza Petra Bolka.
Worek z bramkami rozwiązał się w Raju w drugiej połowie, między innymi za sprawą kiksów karwińskiego bramkarza Petra Bolka. W 60. minucie Bolek… nie zauważył na tylnym słupku Pulkraba. Zamiast przesunąć się szybko w stronę prawego słupka swojej bramki gestykulował nerwowo w kierunku stopera Martina Šindelářa, zapominając, że piłkę może jeszcze przechwycić któryś z piłkarzy Sparty. Uczynił tak zmiennik Pulkrab. Dżoker trenera Pavla Vrby w 76. minucie wypracował gola dla Haraslína. Na szybką akcję z pierwszej piłki Bolek ponownie nie zareagował, stojąc sztywno na linii bramkowej. To zresztą nie pierwszy słaby występ Bolka w tym sezonie.
Karwiniacy niemniej sympatycznie walczyli do końca. Zmiennik Vlasij Sinjavskij w 78. minucie pięknym lobem wykrzesał dla gospodarzy iskierkę nadziei, na więcej podopiecznych trenera Bohumila Páníka nie było jednak stać. Przegrana Karwiny ze Spartą i wygrana Teplic w meczu ze Zlinem 4:1 oznacza, że Karwina po weekendzie zamieni się w „czerwoną latarnię” ligi.