poniedziałek, 27 maja 2024
Imieniny: PL: Amandy, Jana, Juliana| CZ: Valdemar
Glos Live
/
Nahoru

Hokejowe MŚ: Punkt Polaków z Łotyszami! Przegrana biało-czerwonych w dogrywce | 11.05.2024

22 lata czekania za nami! Polscy hokeiści w dobrym stylu zainaugurowali walkę w mistrzostwach świata elity. To był powrót bez wstydu w szalonym meczu z Łotyszami przegranym dopiero w dogrywce 4:5. Dwa gole dla biało-czerwonych zdobył Krzysztof Maciaś (16., 48.), po jednym Kamil Wałęga (29.) i Mateusz Bryk (57.), dla Łotwy Mamčics (23.), Abols (43., 53.), Rich. Bukharts (55.) i Daugavinš (64.). W niedzielę Polacy zmierzą się o godz. 20.20 ze Szwecją. 

Ten tekst przeczytasz za 3 min. 15 s
Fot. Michał Chwieduk
Już na godzinę przed sobotnim meczem Polaków z Łotyszami na trybunie Ostravar Areny emocje sięgały sufitu. Wraz z rozpoczęciem spotkania, na które czekała cała jedna generacja polskich kibiców hokeja, zrobiło się gorąco również na placu gry i to za sprawą znakomitej postawy biało-czerwonych. Fantastyczny pojedynek przy stanie 4:4 dobrnął do dogrywki, w której podczas gry 3 na 3 zwycięskiego gola dla Łotwy zdobył Daugavinš. – Pokazaliśmy, że stać nas na wyrównaną grę z tak klasowym przeciwnikiem. Cały świat zobaczył, że nie wróciliśmy po tylu latach do elity przypadkowo, żeby zostać od razu chłopcami do bicia – powiedział „Głosowi” Kamil Wałęga, strzelec drugiej bramki dla Polski. – Jutro zagramy ze Szwecją i myślę, że najważniejsze dla nas to teraz dobrze się wyspać. Jesteśmy szczęśliwi, że możemy być w Ostrawie w tak doborowym towarzystwie - dodał napastnik Polski, na co dzień występujący w zespole Stalowników Trzyniec. 

Podopieczni trenera Róberta Kalábera od pierwszych minut spotkania zaskoczyli brązowych medalistów poprzednich mistrzostw świata wysokim pressingiem, przerywając akcje Łotyszów już w zarodku. Nie obyło się wprawdzie bez zgrzytów, zwłaszcza wyprowadzanie krążków w strefie neutralnej pozostawiało wiele do życzenia, ale postawa Polaków generalnie budziła podziw również wśród neutralnych obserwatorów meczu.

Fot. Michał Chwieduk/PZHL

Po obu stronach barykady pojawiło się kilku „starych znajomych” z czeskiej ekstraligi. Szkoleniowiec Polaków Róbert Kaláber wprawdzie nie zabrał do Ostrawy byłego Stalownika, Arona Chmielewskiego, ale na lodowisku zagrali dziś inni obecni i byli zawodnicy mistrza RC. Napastnik Kamil Wałęga w dodatku wpisał się na listę strzelców, zdobywając w 29. minucie ważną bramkę na 2:1. Dobre zawody zaliczyli też byli Stalownicy Alan Łyszczarczyk, Filip Komorski i Marcin Kolusz, a z czeskiej ekstraligi ważną postacią w zespole był w sobotę również Paweł Zygmunt z Litwinowa. Głównym ofensywnym dżokerem został jednak Krzysztof Maciaś, zdobywca dwóch bramek, który witkowicką arenę zna od podszewki, bo jeszcze rok temu występował w barwach młodzieżówki Witkowic, a sporadycznie również w barwach ekstraligowego zespołu. W zespole Łotwy czeskie ślady to napastnicy-bracia Bukhartsowie (HC Witkowice) oraz obrońcy Čukste i Freibergs (eks-Trzyniec).  

Fot. Michał Chwieduk/PZHL

Jeden zawodnik najmocniej przyczynił się jednak do dobrego wyniku z Łotyszami – bramkarz John Murray z GKS-u Katowice, który bronił zdecydowanie lepiej od Elvisa Merzlinkinsa z ligi NHL (Columbus Blue Jackets). Amerykański bramkarz z polskim paszportem otrzymał dziś pierwszeństwo przed Czechem Tomášem Fučíkiem z GKS-Tychy, który polskie obywatelstwo otrzymał dopiero w tym tygodniu. 
Skład Polaków: Murray – Kolusz, Ciura, Kruczek, Wajda, Bryk, Górny, Kostek, Dronia – Wronka, Pasiut, Zygmunt – Michalski, Dziubiński, Maciaś – Fraszko, Paś, Łyszczarczyk – Wałęga, Komorski, Urbanowicz.  








Może Cię zainteresować.