Chance Liga: Kolejny ból głowy z gry Banika. Bezbramkowy remis Ostrawy z Mladą Bolesławią | 22.02.2026
Obraz nędzy i rozpaczy. Piłkarze Banika Ostrawa w drugim z
rzędu meczu nie zdołali strzelić gola. W kolejnym spotkaniu o wszystko ostrawski
zespół zaledwie bezbramkowo zremisował w niedzielę z Mladą Bolesławią.
Ten tekst przeczytasz za 1 min. 45 s
Srdjan Plavsić (z prawej) wszedł na boisko w 73. minucie, ale różnicy w grze Banika nie zrobił. Fot. FCB/Petr Kotala
Lejący się z nieba deszcz i temperatura zbliżona do zera zgotowały piłkarzom na Miejskim
Stadionie w Ostrawie-Witkowicach trudne warunki. Murawa boiska była jednak znacznie
lepsza, niż w sobotnim spotkaniu w Jabloncu, z którego na tarczy wrócili do
domu gracze MFK Karwina po przegranej 0:1. Debiut trenerski Ondřeja Smetany za sterem Banika zakończył się
bólem głowy, jego drużyna zagrała bowiem chaotycznie, w zasadzie bez linii
pomocy, w niezbyt rozsądnym ustawieniu 4-3-3, w którym rasowi napastnicy – Jurečka i Gning –
zmuszeni byli szukać piłki na dużej przestrzeni.
Ostrawianie wprawdzie oddali więcej strzałów na bramkę, ale
w kontekście całego spotkania to goście z Mladej Bolesławi pokazali się z
lepszej strony i gdyby nie bramkarz Jedlička, drużyna z miasta Škody wyjeżdżałaby z Ostrawy w dużo lepszych nastrojach. Gospodarze w
drugiej połowie zdobyli bramkę, ale Gning wpakował piłkę do siatki ręką, a to
domena innego sportu zespołowego – szczypiorniaka.
Nowy trener nie miał też... szczęśliwej ręki w dokonywaniu zmian.
Wprowadzony w drugiej połowie do gry Plavcić częściej gubił piłkę, niż
ekspediował ją w kierunku napastników, rosły Pira też nie zdołał
zaaklimatyzować się w meczu na tyle poważnie, żeby zrobić różnicę na boisku.
Banik pod wodzą Smetany jak na razie nie zmienił stylu gry, to wciąż szarpany
futbol nastawiony na dzieło przypadku. W dolnej strefie tabeli ostrawianie mogą
się pocieszać na chwilę obecną jeszcze gorszą dyspozycją Dukli Praga,
zamykającej stawkę Chance Ligi.