wtorek, 10 lutego 2026
Imieniny: PL: Elwiry, Elizy, Jacka| CZ: Mojmír
Glos Live
/
Nahoru

Czech Indoor Gala: Polacy odpalili petardę. Rekordy i wielkie emocje w Ostrawie  | 03.02.2026

Coraz mocniejszą stawką zawodników, coraz lepszym marketingiem i zapełnioną do ostatniego miejsca ostrawską halą może się poszczycić zakończony dokładnie o 19.00 wtorkowy mityng lekkoatletyczny Czech Indoor Gala. W tym roku wszystko dopisało, a rekordy były wisienką na torcie. Pia Skrzyszowska w biegu na 60 m ppł. zanotowała najlepszy czas w tym sezonie na świecie i rekord mityngu – 7:78.

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 30 s
Jakub Szymański i Pia Skrzyszowska w Czech Indoor Gala. Fot. Zenon Kisza

Tegoroczna edycja międzynarodowego mityngu zaliczanego do prestiżowego grona „Gold” zarezerwowanego dla najlepszych halowych wydarzeń lekkoatletycznych planety zwabiła do Ostrawy gwiazdy królowej sportu. My skupiliśmy się w ostrawskiej hali głównie na występach polskich zawodników zaproszonych do mityngu. A warto podkreślić, że w tym roku pula polskich nazwisk w głównym programie Czech Indoor Gala była rekordowa.
 
GALERIE Indoor
 
Dla wielu zawodników ostrawski mityng był jedną z ostatnich okazji do wywalczenia minimum potrzebnego do startu w marcowych halowych mistrzostwach świata w Toruniu. Taki cel przyświecał dziś również Patrykowi Sieradzkiemu. Trzecie miejsce w finale biegu B na 800 m 27-letni polski zawodnik skwitował z lekkim niedosytem.

– Liczyłem na więcej. Żałuję, że w pierwszej fazie pobiegłem zbyt zachowawczo, a potem nie było już szans, żeby odrobić straty – powiedział „Głosowi” na gorąco Sieradzki, mistrz Polski na dystansie dwóch okrążeń . – Cały czas czekam, że forma wypali tak, jak sobie założyłem. Wiem, że stać mnie na więcej – dodał. Dla Sieradzkiego liczy się w pierwszej części lekkoatletycznego sezonu dobry start w marcowych halowych mistrzostwach świata w Toruniu. – Chciałbym pokazać się z korzystnej strony przed własną publicznością, ale to wymaga lepszej formy i wywalczenia minimum – zaznaczył mistrz Polski.

W finale A znakomicie spisał się Maciej Wyderka (1:44,07), który rekordem krajowym zajął drugie miejsce, przegrywając tylko z Belgiem Eliottem Crestanem (1:43,83). – Liczyłem na dobry wynik, a wiadomo, wiara czyni cuda – stwierdził po udanym biegu Wyderka.

Petardę odpaliła Pia Skrzyszowska, która już w biegu eliminacyjnym pobiegła najszybciej w całym sezonie na świecie. Jej czas na mecie sprintu na 60 m ppł – 7:78 – robi wrażenie. A to miała być tylko przymiarka do finału, do którego awansowały z poszczególnych biegów po dwie najlepsze sprinterki. W finale Skrzyszowska wygrała z czasem 7,80, ciut gorszym od tego z eliminacji. Liczyło się jednak zwycięstwo w jej ulubionym mityngu. – Lubię przyjeżdżać do Ostrawy. Zawsze panuje tu świetna atmosfera, a menedżer mityngu Alfons Juck potrafi zwabić naprawdę mocną stawkę zawodników – powiedziała nam najlepsza polska płotkarka. – Teraz mogę się spokojnie przygotowywać pod kątem czempionatu w Toruniu. Jest moc – dodała.
 
GALERIE Gala dwa
 
Na 60 m ppł. z roli faworyta wywiązał się dziś również halowy mistrz Europy 2025, Jakub Szymański. Polak wygrał w rewelacyjnym stylu, dobrym humorem tryskał też podczas rozmowy z „Głosem”. – Czuję się świetnie. Dobre treningi procentują. Przygotowuję się z teamem Igi Świątek, to najlepsze doświadczenie – zdradził nam Szymański. – Nie gram z nimi w tenisa, ale jak jest okazja, to pogramy wspólnie z Igą i zespołem w piłkę – przyznał z uśmiechem rekordzista mityngu z czasem 7,48.

Polska lekkoatletyka miała swojego przedstawiciela również w konkurencjach technicznych. W Ostrawie zameldował się, podobnie jak rok temu, kulomiot Konrad Bukowiecki. Tym razem bez swojej żony, utytułowanej sprinterki Natalii Bukowieckiej, ale sam. Czy łatwiej było się skupić samemu w tym mityngu? – Ciekawe pytanie. I w zasadzie muszę odpowiedzieć, że tak. W zeszłym roku Natalka nabawiła się tu kontuzji, więc stres był podwójny – stwierdził w rozmowie z naszą gazetą Bukowiecki, który we wtorek stanął na najniższym stopniu podium. – Jest stabilnie, ale nie powiedziałbym, że wybitnie. Jeszcze trochę mi brakuje do idealnej formy. Doleczyłem grypę i powoli się aklimatyzuję z nowym sezonem.

Na sercowym dystansie Natalii Bukowieckej, 400 m, z roli faworytki wywiązała się we wtorek Holenderka Lieke Klaver, z najlepszym czasem tego sezonu 51,00. Na drugiej pozycji, z rekordem osobistym, finiszowała ulubienica miejscowej publiczności, czeska sprinterka Lurdes Gloria Manuel (51,12), trzecie miejsce przypadło Słowaczce Emmie Zapletalowej (51,24). Gwoździem wieczornej sesji był sprint kobiet na 60 m, w którym triumfowała Włoszka Zaynab Dosso (7,09) z najlepszym czasem sezonu.  



Może Cię zainteresować.