Trzyniec - Pardubice 4:2. Po czterech meczach w finale mamy remis 2:2 | 23.04.2026
Trwa polowanie na złoty medal hokejowej Tipsport Ekstraligi.
W czwartkowym… czwartym meczu finałowej serii pomiędzy Stalownikami Trzyniec i
Dynamem Pardubice ze zwycięstwa 4:2 radowali się Trzyńczanie, którzy wyrównali
stan serii na 2:2.
Ten tekst przeczytasz za 2 min. 60 s
Radość w ekipie Stalowników. Fot. Zenon Kisza
Tym razem to Trzyńczanie zaliczyli kapitalny początek meczu.
Po szybkich bramkach Oscara Flynna i Libora Hudáčka od 3. minuty prowadzili przed własną publicznością 2:0. Zimny
kubeł wylany na głowy hokeistów Pardubic wpłynął korzystnie na dramaturgię
czwartkowego spektaklu. Goście szybko pozbierali się z szoku, w 9. minucie Sedlák, a półtorej minuty później Červenka doprowadzili zwariowanych
dziesięć minut pierwszej odsłony do remisu 2:2. Wtedy bramki Dynama strzegł już
Subban, który w 3. minucie zmienił rozkojarzonego Willa.
GALERIE werk dwa
Po festiwalu strzeleckim z pierwszej tercji obie drużyny
nastawiły się w środkowej partii spotkania na bardziej pragmatyczny hokej, z
dokładną obroną środkowej strefy lodowiska. Wciąż jednak więcej z gry mieli
Stalownicy, którzy na trzy minuty przed zejściem do szatni z kija Davida Musila
znów wyszli na prowadzenie.
Asystenci trenera Trzyńca - Jiří Raszka i Vladimír Dravecký - motywują zespół do walki. Fot. Zenon Kisza
Musil – sporadyczny strzelec, którego atutem jest sprzątanie
strefy przed własnym bramkarzem, idealnie zorientował w kontrataku
wyprowadzonym przez Libora Hudáčka
i Oscara Flynna i płaskim uderzeniem zaskoczył pardubickiego bramkarza Subbana.
- Widziałem, że Flynn próbuje się przebić prawą stroną pod bramkę Dynama, chciałem więc włączyć się do tej akcji i udało się. Zdobyłem ważną bramkę, ale liczy się całokształt, czyli nasza wygrana w tym meczu - stwierdził na gorąco Musil.
Do szatni na drugą przerwę podopieczni Borisa Žabki schodzili z jednobramkową
zaliczką, a trzynieccy kibice liczyli na kontynuację dobrej passy w tym meczu.
Przeczucia sprawdziły się w stu procentach – gospodarze dyktowali
tempo również w trzeciej odsłonie, ale na bramkę, która definitywnie pogrążyłaby
pardubickiego rywala, trzeba było zaczekać aż do 59. minuty i 49. sekundy.
Podczas power play Dynama, z wycofanym golkiperem, do pustej bramki wynik
ustalił Miloš Roman.
W najbliższą niedzielę przy stanie 2:2 seria wraca do Pardubic. Już pewne, że we wtorek obie ekipy spotkają się ponownie w trzynieckiej Werk Arenie. Ewentualny piąty mecz zagości zaś w czwartek w Pardubicach.
TRZYNIEC - PARDUBICE 4:2
Tercje: 2:2, 1:0, 1:0. Bramki i asysty: 2. Flynn (J. Galvas, Hudáček), 3. Hudáček (Daňo), 37. D. Musil (Flynn, Hudáček), 60. Roman (Daňo, Marinčin) – 9. Sedlák (L. Hájek), 10. Červenka (Sedlák).
Trzyniec: Kacetl – Adámek, Marinčin, Kundrátek, J. Galvas, Koch, Nedomlel, D. Musil – Nestrašil, M. Kovařčík, O. Kovařčík – Daňo, Hudáček, Flynn – M. Růžička, Sikora, Kubiesa – Kurovský, Roman, Hrehorčák – Cienciala.
Stan serii: 2:2.