Tipsport Ekstraliga: Stalownicy prowadzą w serii z Ołomuńcem 2:0. Zacięty wtorkowy mecz rozstrzygnęli w dogrywce | 10.03.2026
Za nami drugi mecz rundy wstępnej play off pomiędzy hokeistami
Trzyńca i Ołomuńca. Stalownicy po poniedziałkowym skromnym zwycięstwie 1:0 we
wtorek ponownie sporo się namęczyli z agresywnie grającymi Kogutami. Pojedynek
przy stanie 2:2 dobrnął do karnych, w których zwycięstwo wyszarpali Trzyńczanie.
Ten tekst przeczytasz za 2 min. 15 s
Stalownicy zaliczyli dziś zaciętą bitwę z Ołomuńcem. Fot. Zenon Kisza
Mecz zaczął układać się pomyślniej dla hokeistów Ołomuńca,
którzy od 6. minuty prowadzili w Werk Arenie 1:0. Mazanca pokonał strzałem z
nadgarstka Navrátil, pozostawiony
bez opieki pod prawym słupkiem. Szybkie prowadzenie gości wpłynęło korzystnie
na dramaturgię meczu, bo ofensywnie nastawieni Stalownicy jeszcze mocniej
podkręcili tempo. Jednak podobnie jak w poniedziałkowym spotkaniu, również tym
razem z nadmiaru chęci niewiele wychodziło.
GALERIE Dramat
Trzyńczanie przełamali się dopiero
na wstępie drugiej tercji. Na 1:1 wyrównał Hudáček, którego apetyt strzelecki przywieziony z igrzysk olimpijskich
zadziałał ponownie w 34. minucie. Słowacki napastnik otrzymał świetne podanie
od Flynna i uderzeniem w golfowym stylu nie dał szans Machovskiemu w bramce
Ołomuńca.
W Werk Arenie akcje rozgrywane były dziś głównie w strefie
obronnej Hanaków, ale podopieczni Borisa Žabki nie potrafili swojej przewagi zapisać konkretnymi liczbami na
tablicy wyników. Goście natomiast z minimum wywalczyli maksimum – wyrównując w
36. minucie z kija Krastenbergsa na 2:2.
Od tego momentu rumieńców nabrała też
gra Kogutów, którzy wyczuli szansę, próbując forsować trzyniecką defensywę nie
tylko kontrami, ale też atakiem pozycyjnym, utrzymując się dłużej na krążku. Zacięty hokej dobrnął do dogrywki, a tam wygraną wystrzelił gospodarzom Ondřej Kovařčík. Wcześniej sędziowie po konsultacji wideo nie uznali gościom bramki z kija Orsavy zdobytej po faulu na Mazanca.
Orsava i cały zespół Ołomuńca został polany zimnym kubłem, bo sędziowie najpierw uznali gola, ale po tym, jak trenerzy Trzyńca poprosili o "challenge" i przeanalizowanie całej sytuacji z punktu widzenia faulu na bramkarzu, zmienili decyzję na korzyść Stalowników. W tym fragmencie dogrywki emocje szarpały zarówno zesopłami na placu gry, jak też kibicami. Zwycięsko z tego kotła wyszli Stalownicy, którzy w decydującym momencie zachowali więcej zimnej krwi.
Trzyńczanom brakuje jednego zwycięstwa w tej serii, by awansować do ćwierćfinału ekstraligi. Kolejne emocje w czwartkowy wieczór w Ołomuńcu.