Ortopeda przestrzega: Zima nie będzie trwać wiecznie, ale złamanie może zostać z nami na długo | 12.01.2026
Zimą oddziały
ratunkowe szpitali notują wzrost liczby pacjentów z urazami, a złamania coraz
częściej dotyczą osób młodych i aktywnych. – Sama zima nie jest winna. Problem
zaczyna się, gdy funkcjonujemy tak, jakby było lato – przyznał prof.
Paweł Łęgosz z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.
Ten tekst przeczytasz za 2 min. 45 s
W zimowych warunkach bardzo łatwo o uraz. Fot. Pixabay
Jak
podkreślił prof. Paweł Łęgosz, kierownik Katedry i Kliniki Ortopedii i
Traumatologii WUM, najczęstsze zimowe urazy są efektem banalnych sytuacji. – To
przemieszczanie się po chodniku, nagły poślizg, różnica w przyczepności – tu
posypane, tam nie. Dochodzi do upadku i zaczyna się cała kaskada możliwych
urazów – wyjaśnił.
W zależności
od mechanizmu upadku konsekwencje są różne. – Jeśli bronimy się ręką – łamiemy
nadgarstek, czasem łokieć albo obojczyk. Jeśli źle staniemy – cierpi staw
skokowy czy podudzie. Przy większej energii urazu zdarzają się złamania
miednicy – wyliczył.
Jak
zaznaczył ortopeda, sezonowość jest wyraźnie widoczna na szpitalnych oddziałach
ratunkowych. – Pierwsza fala urazów przyszła jeszcze przed świętami, przy
nagłej zmianie pogody: wilgoć, mróz, brak śniegu. Latem mamy hulajnogi i
rowery, zimą hasło „poślizgnięcie się” – wskazał. Szczególny niepokój lekarzy
budzą ciężkie złamania po urazach niskoenergetycznych. – Kiedyś
wielofragmentowe złamania widzieliśmy po wypadkach samochodowych. Dziś czasem
wystarczy poślizg. To skłania do refleksji nad jakością kości współczesnych
pacjentów – podkreślił prof. Łęgosz.
Jak dodał, w
środowisku lekarzy funkcjonuje potoczne określenie „kość McDonaldowa”,
odnoszące się do złej jakości tkanki kostnej u osób źle odżywionych i
prowadzących siedzący tryb życia. – Dieta ma kapitalne znaczenie. U pacjentów z
powikłaniami obserwujemy niskie poziomy białka, deficyty witaminy D i
zaburzenia gospodarki mineralnej – zaznaczył. Dlatego w leczeniu, zwłaszcza
osób starszych, często włącza się dietę wysokobiałkową.
Wbrew
obiegowym opiniom zimowe urazy nie dotyczą głównie seniorów. – Osoby starsze
często wykazują więcej rozsądku i po prostu nie wychodzą, gdy jest bardzo
ślisko. Odnotowujemy w naszej klinice wielu pacjentów w młodym i średnim wieku
– aktywnych, pracujących, biegnących na autobus albo wracających ze stoku –
powiedział.
Na stokach,
jak podkreślił ortopeda, głównym problemem są dziś zderzenia. – Stoki są
przeludnione, a odpowiedzialność użytkowników bywa różna. Urazy są ciężkie, bo
dochodzi do nich przy dużej prędkości – ocenił.
Na pytanie o
profilaktykę odpowiedział krótko: - Odpowiednie buty, zwolnić tempo, trzymać
się poręczy i racjonalnie podchodzić do sportu. Autobus odjedzie, zdrowie nie
wróci. Zima nie trwa wiecznie, ale złamanie może zostać z nami na długo.