środa, 21 lutego 2024
Imieniny: PL: Eleonory, Lenki, Kiejstuta| CZ: Lenka
Glos Live
/
Nahoru

Piotrowice: »Stryki« to coś więcej, niż przysmak z ziemniaka  | 29.10.2023

Jakim przysmakiem mogą być placki ziemniaczane, w Piotrowicach wiedzą doskonale. I chociaż ich przygotowanie wymaga długich godzin pochylania się nad rozgrzaną patelnią, co roku w Domu PZKO organizują „Strykówkę”.

Ten tekst przeczytasz za 2 min.
Adam Michalski nie ruszał się od patelni. Fot. BEATA SCHÖNWALD
Piotrowicka „Strykówka” łączy pokolenia – spotykają się tutaj seniorzy i średniacy, a także mieszkańców z obu stron polsko-czeskiej granicy. Najstarszą uczestniczką jest Wanda Fuskowa. W sobotę skończyła 98 lat, toteż impreza w Domu PZKO rozpoczęła się od składania jej życzeń urodzinowych. Takich spotkań, jak „Strykówka” nigdy nie opuszcza. Zresztą jako długoletniej szefowej piotrowickiego Klubu Kobiet, a obecnie wciąż jeszcze członkini zarządu miejscowego koła PZKO nawet nie wypadałoby jej tu nie być. – Lubię tutaj przychodzić. Poza tym uczestniczę również w spotkaniach Aktywnego Seniora w Zebrzydowicach – zdradza „Głosowi”.

Przedstawiciele wspomnianego stowarzyszenia siedzą przy sąsiednim stole i raczą się „strykami”. Przyznają, że są smaczne, po czym dzielą się ze mną własnymi doświadczeniami z przyrządzania tej ziemniaczanej potrawy. – Tak, są dobre. W domu rzadko robię „stryki”, a tu jest okazja, żeby ich skosztować – potwierdza piotrowiczanka Helena Jurankowa.
 
GALERIE Stryki
 
Na „Strykówkę” do Domu PZKO przyszła w sobotę po raz pierwszy na zaproszenie koleżanki. Bywalcem tej imprezy jest siedzący naprzeciwko Otmar Zolich. Kiedy wszyscy zdążyli zaspokoić pierwszy apetyt, wyciąga akordeon i rozpoczyna nucić pierwszą piosenkę. „Płyniesz, Olzo” znają tu wszyscy.

Kiedy w sali śpiewy i rozmowy trwają w najlepsze, a goście w międzyczasie raczą się dla odmiany ciastami domowej roboty, w kuchni od kilku godzin nic się nie zmienia. Przy patelni stoi Adam Michalski i przewraca „stryki” z jednej strony na drugą, pilnując, by dobrze się upiekły, ale nie za bardzo. – O godz. 14.00 rozpoczęliśmy obierać ziemniaki, a godzinę później pierwsze „stryki” były już gotowe – przyznają jego pomocnicy Jarosław Mira i Radim Janusz.

Więcej nt. bezkonkurencyjnych piotrowickich „stryków” przeczytacie we wtorkowym „Głosie”.