Świętogorolska Kawiarenka pod Pegazem: O poecie, który pisał jak nikt przed nim i nikt po nim | 02.08.2025
Janowi Pyszce z Potoków została poświęcona tegoroczna
piątkowa Kawiarenka pod Pegazem. Impreza ta od lat towarzyszy „Gorolskimu Świętu”
i cieszy się niesłabnącą popularnością. Miejscem spotkań jest Dom PZKO w
Jabłonkowie, a ich organizatorem i gospodarzem Stanisław Gawlik.
Ten tekst przeczytasz za 4 min. 15 s
Prof. Daniel Kadłubiec opowiadał o twórczości poety i nauczyciela Jana Pyszki z Potoków. Fot. BEATA SCHÖNWALD
Jan Pyszko, poeta, nauczyciel matematyki i fizyki, a także
społecznik, animator kultury zaangażowany w śpiew chóralny i reżyserowanie
przedstawień teatralnych oraz działacz PZKO-wski urodził się przed 100 laty w
Nawsiu. Jego sylwetkę, szczególnie zaś jego twórczość oraz występujące w niej
symbole przedstawił prof. Daniel Kadłubiec. Wiersze – a zabrzmiało ich sporo –
czytał aktor Karol Suszka.
Karol Suszka w swoim żywiole. Fot. Beata Schönwald
Zanim wykładowca przeszedł do sedna swojej refleksji o
Pyszce, zwrócił uwagę na jedną z charakterystycznych cech Śląska Cieszyńskiego,
tzw. zaraźliwość pisarską. Sprawiła ona, że od XVIII wieku chłopi pisali tu
swoje wiersze, a nieco później je również publikowali. Do tych protoplastów
należał m.in. ojciec Jana Pyszki, którego wiersz zabrzmiał w to piątkowe
popołudnie jako pierwszy.
Potem była mowa już tylko o bohaterze tegorocznej
Kawiarenki. – Znałem go bardzo dobrze. Był tym typem nauczyciela, który należy
dziś do przeszłości. On nie liczył czasu spędzonego w szkole, a jego twórczość
wyrastała z potrzeby bycia w społeczności i dania jej czegoś, czego przedtem
nie miała – zaznaczył profesor, dodając, że tak jak pisał Jan Pyszko z Potoków
nie pisał nikt przed nim ani po nim. – Jego wiersze nie miały charakteru
narracyjnego.
Prowadzący i gospodarz kawiarenki, Stanisław Gawlik. Fot. Beata Schönwald
On rzucał słowami. Odbiorca musi być zatem na tyle obeznany z
jego twórczością lub uwrażliwiony na asocjacje słowne, żeby te siatki słów połączyć
w sensowne związki. Zrozumienie intencji autora wymaga dość wielkiego wysiłku intelektualnego
i interpretacyjnego. Myślę, że tym sposobem pisania tekstów poetyckich był
jedynym i niepowtarzalnym na Ziemi Cieszyńskiej. Byli co prawda Przeczek czy Sikora,
oni jednak to niedookreślenie słów nie posunęli tak daleko – przekonywał
Kadłubiec. O tyle trudniejsze zadanie miał Karol Suszka, który recytując te
utwory, musiał wydobyć z nich ukryte treści i emocje.
Publiczność jak zawsze dopisała. Fot. Beata Schönwald
W kolejnych swoich rozważaniach o twórczości Jana Pyszki
prof. Daniel Kadłubiec skupił się na występujących w niej symbolach. Jednym z
tych najbardziej wyraźnych jest dom rodzinny będący centrum osobistego
wszechświata, a także jego modelem. Swoją wymowę w jego wierszach mają też
otaczające go drzewa z zapuszczonymi głęboko w ziemi korzeniami symbolizującymi
siłę wynikającą z trwałości oraz praca jako formą modlitwy, ale też wyznacznik jego
godności ludzkiej, zasad moralnych i pobożności.
Wykładowca wspomniał również o ziemi jako fundamencie
egzystencjalnej ciągłości i siły twórczej oraz dwóch rodzajach czasu – wiecznym
i ziemskim wyznaczającym początek i koniec życia ludzkiego. – Jan Pyszko
zastanawiał się nad zmiennością i stałością czasu oraz nad tym, jak zapewnić
trwałość w tej zmienności. Doszedł do słusznego wniosku, że sposobem na
przezwyciężenie zmienności są pamięć i tradycja – stwierdził profesor.
Swoją refleksję nt. symboli w poezji pochodzącego z Potoków
autora zakończył przywołaniem występujących w niej trzech ważnych motywów –
języka jako rzeczy świętej z racji tego, że Bóg objawił się w słowie, gór w
sensie drogi na szczyt wymagającej przezwyciężenia własnego lenistwa i
opieszałości, będących zatem probierzem woli człowieka i jego charakteru, oraz
kamieni jako gwaranta trwałości.
Córka Miriam. Fot. Beata Schönwald
W piątkowej świętogorolskiej Kawiarence pod Pegazem wzięły
udział córki zmarłego w 2008 roku poety Miriam i Sławomira z rodzinami. Do
Jabłonkowa przyjechały z Krakowa i Brna. – Warto było być dzisiaj tutaj.
Jesteśmy wdzięczne, że pan Stanisław zorganizował to spotkanie i że tyle ludzi
jeszcze o nim pamięta – powiedziała „Głosowi” Miriam Pyszko.