wtorek, 16 grudnia 2025
Imieniny: PL: Albiny, Sebastiana, Zdzisławy| CZ: Albína
Glos Live
/
Nahoru

Świętogorolska Kawiarenka pod Pegazem: O poecie, który pisał jak nikt przed nim i nikt po nim | 02.08.2025

Janowi Pyszce z Potoków została poświęcona tegoroczna piątkowa Kawiarenka pod Pegazem. Impreza ta od lat towarzyszy „Gorolskimu Świętu” i cieszy się niesłabnącą popularnością. Miejscem spotkań jest Dom PZKO w Jabłonkowie, a ich organizatorem i gospodarzem Stanisław Gawlik.

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 15 s
Prof. Daniel Kadłubiec opowiadał o twórczości poety i nauczyciela Jana Pyszki z Potoków. Fot. BEATA SCHÖNWALD

Jan Pyszko, poeta, nauczyciel matematyki i fizyki, a także społecznik, animator kultury zaangażowany w śpiew chóralny i reżyserowanie przedstawień teatralnych oraz działacz PZKO-wski urodził się przed 100 laty w Nawsiu. Jego sylwetkę, szczególnie zaś jego twórczość oraz występujące w niej symbole przedstawił prof. Daniel Kadłubiec. Wiersze – a zabrzmiało ich sporo – czytał aktor Karol Suszka.

Karol Suszka w swoim żywiole. Fot. Beata Schönwald

Zanim wykładowca przeszedł do sedna swojej refleksji o Pyszce, zwrócił uwagę na jedną z charakterystycznych cech Śląska Cieszyńskiego, tzw. zaraźliwość pisarską. Sprawiła ona, że od XVIII wieku chłopi pisali tu swoje wiersze, a nieco później je również publikowali. Do tych protoplastów należał m.in. ojciec Jana Pyszki, którego wiersz zabrzmiał w to piątkowe popołudnie jako pierwszy.

Potem była mowa już tylko o bohaterze tegorocznej Kawiarenki. – Znałem go bardzo dobrze. Był tym typem nauczyciela, który należy dziś do przeszłości. On nie liczył czasu spędzonego w szkole, a jego twórczość wyrastała z potrzeby bycia w społeczności i dania jej czegoś, czego przedtem nie miała – zaznaczył profesor, dodając, że tak jak pisał Jan Pyszko z Potoków nie pisał nikt przed nim ani po nim. – Jego wiersze nie miały charakteru narracyjnego.

Prowadzący i gospodarz kawiarenki, Stanisław Gawlik. Fot. Beata Schönwald

On rzucał słowami. Odbiorca musi być zatem na tyle obeznany z jego twórczością lub uwrażliwiony na asocjacje słowne, żeby te siatki słów połączyć w sensowne związki. Zrozumienie intencji autora wymaga dość wielkiego wysiłku intelektualnego i interpretacyjnego. Myślę, że tym sposobem pisania tekstów poetyckich był jedynym i niepowtarzalnym na Ziemi Cieszyńskiej. Byli co prawda Przeczek czy Sikora, oni jednak to niedookreślenie słów nie posunęli tak daleko – przekonywał Kadłubiec. O tyle trudniejsze zadanie miał Karol Suszka, który recytując te utwory, musiał wydobyć z nich ukryte treści i emocje.

Publiczność jak zawsze dopisała. Fot. Beata Schönwald

W kolejnych swoich rozważaniach o twórczości Jana Pyszki prof. Daniel Kadłubiec skupił się na występujących w niej symbolach. Jednym z tych najbardziej wyraźnych jest dom rodzinny będący centrum osobistego wszechświata, a także jego modelem. Swoją wymowę w jego wierszach mają też otaczające go drzewa z zapuszczonymi głęboko w ziemi korzeniami symbolizującymi siłę wynikającą z trwałości oraz praca jako formą modlitwy, ale też wyznacznik jego godności ludzkiej, zasad moralnych i pobożności.

Wykładowca wspomniał również o ziemi jako fundamencie egzystencjalnej ciągłości i siły twórczej oraz dwóch rodzajach czasu – wiecznym i ziemskim wyznaczającym początek i koniec życia ludzkiego. – Jan Pyszko zastanawiał się nad zmiennością i stałością czasu oraz nad tym, jak zapewnić trwałość w tej zmienności. Doszedł do słusznego wniosku, że sposobem na przezwyciężenie zmienności są pamięć i tradycja – stwierdził profesor.

Swoją refleksję nt. symboli w poezji pochodzącego z Potoków autora zakończył przywołaniem występujących w niej trzech ważnych motywów – języka jako rzeczy świętej z racji tego, że Bóg objawił się w słowie, gór w sensie drogi na szczyt wymagającej przezwyciężenia własnego lenistwa i opieszałości, będących zatem probierzem woli człowieka i jego charakteru, oraz kamieni jako gwaranta trwałości.

Córka Miriam. Fot. Beata Schönwald

W piątkowej świętogorolskiej Kawiarence pod Pegazem wzięły udział córki zmarłego w 2008 roku poety Miriam i Sławomira z rodzinami. Do Jabłonkowa przyjechały z Krakowa i Brna. – Warto było być dzisiaj tutaj. Jesteśmy wdzięczne, że pan Stanisław zorganizował to spotkanie i że tyle ludzi jeszcze o nim pamięta – powiedziała „Głosowi” Miriam Pyszko.



Może Cię zainteresować.