Na waszej stronie
internetowej znajdziemy taki opis: „Warszawska Orkiestra Sentymentalna to
przedwojenna Orkiestra 2.0 – fascynacja złotą erą polskiej muzyki rozrywkowej i
sięganie do zapomnianych często przebojów bez zamykania ich w muzeum.
Udowadnia, że muzyka sprzed prawie 100 lat świetnie sprawdza się tu i teraz – w
klubie, na koncercie, na potańcówce czy w słuchawkach. Tanecznie, lekko,
pomysłowo, ale i z szacunkiem do przedwojennych aranży i warszawskiej muzycznej
historii”. Jak w to wszystko wpasować kolędy, których przecież nie śpiewamy na
potańcówkach?
– W 2018 roku wydaliśmy album
z kolędami z myślą, że w ostatnim czasie brakuje wspólnego kolędowania i bardzo
chcielibyśmy przywrócić ten czas wspólnego grania i śpiewania. W
dwudziestoleciu międzywojennym był to popularny sposób spędzania wolnego czasu.
Dlatego proponujemy klasyczne kolędy, ale też zupełnie nieznane w wydaniu
bardzo domowym, w naszej aranżacji.
Powiedział pan, że brakuje
wspólnego kolędowania. Ale gdzie? W przestrzeni publicznej, domowej?
– W dzisiejszym życiu.
Odnoszę wrażenie, że świat coraz mniej muzykuje, jest coraz mniej miejsc, w
których można na co dzień usłyszeć muzykę na żywo. Przyzwyczailiśmy się za
bardzo do muzyki puszczanej kiedyś z taśmy, potem z płyty CD, a dziś z
internetu. Zapominamy, że możemy razem śpiewać i o tym jest właśnie nasz
śpiewnik kolędowy i koncert, na który zapraszamy do Kasowego w Mostach koło
Jabłonkowa. Zabrzmią tam między innymi kolędy odkryte w „Śpiewniku Pelplińskim”
(po raz pierwszy został wydany w 1871 roku; zawiera aż 1102 pieśni – przyp. T.W.).
A także utwory powszechnie znane, ale w innych aranżacjach, oparte na
instrumentarium z lat 30. XX wieku. Widownia usłyszy także kilka zupełnie
nowych kolęd, skomponowanych przez naszą wokalistkę, Gabrielę Mościcką.
Na południu Polski wciąż bardzo żywa jest
tradycja wykonywania kolęd. Czego pewnie reszta Polski wam zazdrości, a ja na
pewno (śmiech). Dlatego jako Warszawska Orkiestra Sentymentalna próbujemy
wskrzesić tego ducha wspólnego kolędowania także w innych regionach Polski.
Jak trafiliście na „Śpiewnik
Pelpliński”?
– Jako Warszawska Orkiestra
Sentymentalna lubujemy się w poszukiwaniu bardzo starych melodii i tekstów.
Przekopujemy różne archiwa w poszukiwaniu zapomnianych piosenek. Szukamy w
oficjalnych źródłach, gdzie trafiamy na jakieś ślady, zapisy muzyczne, nuty.
Idąc tym tropem trafiliśmy na wczesne wydanie „Śpiewnika Pelplińskiego”.
Zawiera on pieśni kościelne oraz właśnie kolędy. Wertując go znaleźliśmy kompletnie
zapomniane kolędy. W naszej ocenie są bardzo piękne, dlatego wyciągnęliśmy je
na światło dzienne. To na przykład utwór z naszej płyty, „Którego pasterze
chwalili”.
Przeglądając różne archiwa,
przekopując się przez różne śpiewniki, zawsze trafi się kolęda, którą – mam
takie wrażenie – widzę po raz pierwszy na oczy. Słowem, polskie kolędy to
wielki i niezgłębiony zbiór i wspaniały pretekst do tego, żeby wspólnie
zaangażować się w sztukę i muzykę.
Drugie wydanie „Śpiewnika
Pelplińskiego”. Fot. Stowarzyszenie Trójwiejska
Mieszkam w Beskidach,
bogatych w kolędy, pastorałki, kantyczki. Czy południe Polski wybija się ponad
przeciętność, jeżeli chodzi o utwory o takiej tematyce?
– Tak. Co równie istotne, na
południu Polski wciąż bardzo żywa jest tradycja wykonywania kolęd. Czego pewnie
reszta Polski wam zazdrości, a ja na pewno (śmiech). Dlatego jako Warszawska
Orkiestra Sentymentalna próbujemy wskrzesić tego ducha wspólnego kolędowania
także w innych regionach Polski. Natomiast inny jest tam repertuar. Dlatego
bardzo ciekawe będzie w Mostach koło Jabłonkowa zderzenie się publiczności z
naszymi utworami.
Wróćmy na koniec do
dwudziestolecia międzywojennego, którym tak się fascynujecie i które tak was inspiruje…
To były pierwsze lata po odzyskaniu przez Polskę niepodległości. Czy kolędy
pełniły wtedy rolę spajającą?
– Na pewno, choć gwoli
ścisłości, śpiewanie kolęd już od końca XIX wieku było aktywnością, która
łączyła Polaków, pomagała w podtrzymywaniu korzeni oraz dążeniu do wolności.
To były czasy, abstrahując od
okresu kolędowego, kiedy muzyka żywa do tańca w Warszawie była codziennością.
Liczba grających zespołów w klubach tanecznych, kabaretach, ale także na
ulicach była przeogromna. Okazji do wspólnego muzykowania oraz tańca było
mnóstwo. Stąd ta moja myśl z początku tej rozmowy, że 100 lat temu była to
bardziej popularna aktywność niż dziś.
Koncert Warszawskiej
Orkiestry Sentymentalnej w Mostach koło Jabłonkowa odbędzie się w ramach
projektu „Polskie Czwartki”, dofinansowanego przez Fundusz Rozwoju Zaolzia
Kongresu Polaków oraz Konsulat Generalny RP w Ostrawie. Głównym organizatorem
jest Kongres Polaków. Bilety kosztują 200 koron w przedsprzedaży (musicant.koupitvstupenku.cz lub rezerwacja pod nr.
+420 723 887 739) oraz 350 koron na miejscu. Początek wydarzenia o godz.
18.30.
Zagracie na Zaolziu
kolejny raz, więc ten region wam już coś mówi…
– Po ostatniej wizycie
pokochaliśmy Zaolzie. Zostaliśmy bardzo ciepło przyjęci, byliśmy mile
zaskoczeni ogromnym zaangażowaniem widowni, dlatego nie możemy się doczekać
naszego najbliższego występu u was.
W waszych muzycznych poszukiwaniach
nie skupiacie się wyłącznie na kolędach…
– Oprócz repertuaru
kolędowego oraz patriotycznego, z którym już u was byliśmy, Warszawska
Orkiestra Sentymentalna specjalizuje się w polskiej muzyce rozrywkowej lat 30.
XX wieku. W listopadzie 2025 wydaliśmy najnowszą płytę – „Oranżowy świt”, na
której prezentujemy repertuar karnawały. Mamy nadzieję, że kiedyś będziemy
mogli pojawić się na Zaolziu z utworami tanecznymi.
Warszawska Orkiestra Sentymentalna w całej okazałości. Fot. ARC