wtorek, 21 maja 2024
Imieniny: PL: Jana, Moniki, Wiktora| CZ: Monika
Glos Live
/
Nahoru

Co »maluch«, to historia. 50 lat temu w Bielsku-Białej wyprodukowano pierwszego fiata 126p | 06.06.2023

50 lat temu - 6 czerwca 1973 - w Bielsku-Białej z taśmy produkcyjnej zjechał pierwszy „maluch”, który z czasem podbił serca większości Polaków.  W sobotnim zlocie nad Białą uczestniczyło ponad 250 fiatów 126p. Dzięki małemu fiatowi wielu Polaków mogło wyśnić swój wielki sen o podróżach. Choć przecież w dawnych czasach ograniczały się wyłącznie do „zaprzyjaźnionych” krajów.

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 30 s
Tym kabrioletem Franciszek Kukioła przejechał w 2013 roku całą Europę. Auto dalej jest na chodzie. Fot. Tomasz Wolff

Widok 126 fiatów 126p zaparkowanych w sobotnie przedpołudnie na placu Ratuszowym robił wrażenie na tylko na miłośnikach motoryzacji. Zachwytom nie było końca, podobnie jak pytaniom skierowanym do właścicieli samochodów małolitrażowych, które następnie ruszyły w paradę ulicami Bielska-Białej. Jarosław Klimaszewski, prezydent Bielska-Białej, przyznał, że nie da się przecenić wpływu „malucha” na rozwój miasta.

– W 1970 roku liczba mieszkańców wynosiła 100 tysięcy, a już dekadę później było ich 160 tysięcy – wyliczył włodarz. – Bez Fabryki Samochodów Małolitrażowych, bez motoryzacji, w Bielsku-Białej nie byłoby tak dynamicznego rozwoju gospodarczego i kulturalnego – dodał. Sam swoim czerwonym maluchem, jak wspomniał, był kiedyś na wakacjach. Nad Bałtyk rodzina dotarła bez żadnych przygód, podobnie było w drodze powrotnej.



Karolina Adamus w maluchu na fińskich blachach.
LUZ wkrótce się skończy, bo trzeba przerejestrować fiacika.


Także czerwonym „maluchem”, ale na… fińskich blach przyjechali na zlot Karolina i Krzysztof Adamusowie z Jaworza. – To jest oryginalny kabriolet. W historii fabryki Bosmal wyprodukowano ich tylko 466. Dziś to jest „biały kruk” na motoryzacyjnym rynku. Szukałem tego auta dwa lata. Bardzo dużo kabrioletów trafiło na przykład do Holandii, gdzie powstały nawet fan cluby, w związku z czym nikt ich się nie chce pozbywać – opowiadał pan Krzysztof. W końcu kilka tygodniu temu na Facebooku pojawiła się oferta z Finlandii. Dwa tygodnie „maluch” z otwartym dachem „przepłynął” na promie Bałtyk, a następnie na lawecie dotarł do Jaworza. Jak to się stało, że fiat 126p trafił tak daleko?

– Okazało się, że jego poprzedni właściciel miał żonę Polkę. Wyprowadzając się z Wrocławia zabrała za sobą „maluszka”. Za dużo to oni nim nie pojeździli, bo w Finlandii jest mało sprzyjająca pogoda do podróży z odkrytym dachem. W sumie ma przebieg 67 tysięcy – opowiadał Adamus. Nie chciał natomiast zdradzić, jak bardzo ten mały cud motoryzacji wydrenował jego portfel. Odnośnie kosztów, powiedział tylko krótko, że były ogromne.

Samochód ma na razie fińskie tablice rejestracyjne; LUZ kojarzy się bardzo sympatycznie, ale prawo nie pozwala na ich pozostawienie. Już wkrótce będzie miał więc bielskie blachy.



Gdyby porozmawiać z wszystkimi uczestnikami zlotu, okaże się, że każdy „maluch” ma jakąś ciekawą historię do opowiedzenia. Franciszek Kukioła, który na starym rynku w Bielsku-Białej prowadzi kawiarnię artystyczną i jest znany w mieście jako wolny ptak, przed 10 laty przyjechał swoim fiacikiem praktycznie całą Europę.

– 12 grudnia „maluszek” skończy 43 lata. Powoli zbliżam się do 50 tysięcy kilometrów, z czego większość zrobiłem w 2013 roku. Cały czas jest na chodzie. Jedynie ostatnio musiałem wymienić alternator. Samochód nie jest picowany, na co dzień trzymam go w garażu. To jest taka moja zabawka, którą nikt nie chce ze mną jeździć. Nie dość, że warczy, to jeszcze jest straszny przeciąg – opowiadał z uśmiechem.

Ile jest w stanie przyjechać za jednym zamachem, żeby się nie „zakaszlał”?
– Najdłuższy odcinek jednorazowo zrobiłem w ciągu jednego dnia i nocy z Niemiec do Belgii, przy czym pomyliłem trasę, więc musiałem sporo nadłożyć. A drugi odcinek to ten od Mołdawii, przez granicę ukraińską, do Odessy, 300 kilometrów, z czego 50 km tarabaniłem się drogą dla czołgów, z prędkością nie większą niż 5 km na godzinę. Jechałem wtedy 24 godziny i myślałem, że dostanę do głowy – mówił.



Po raz pierwszy „malucha” zaprezentowano w październiku 1972 roku na salonie samochodowym w Turynie. Pierwszy fiat 126 ze znaczkiem „p” zjechał z taśmy Fabryki Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej, złożony z włoskich części, 6 czerwca 1973 roku. Pierwotnie mały fiat kosztował 69 tysięcy złotych, podczas gdy średnia pensja wynosiła 3-4 tysiące. Kiedy wejdziemy na popularną stronę Otomoto.pl, wyświetlą się nam 94 oferty sprzedaży „malucha”. Rozstrzał cenowy jest ogromny – najtańsze egzemplarze kupimy już za kilka tysięcy, za najdroższy, na Eleganta z 1996 roku, trzeba wyłożyć… 80 tysięcy złotych. 


Może Cię zainteresować.