Projekt został
zainicjowany przez interdyscyplinarny zespół badaczek związanych z tą placówką oraz
Uniwersytetem Jagiellońskim, zainteresowanych historią i pamięcią o
społecznościach żydowskich polskich miasteczek. Następnie we współpracy z
Muzeum POLIN stworzono platformę o tej samej nazwie. Przestrzeń ta ma łączyć
osoby, które przechowują w swoich domach – bądź przypadkowo odnalazły –
przedmioty należące niegdyś do polskich Żydów. Na platformie może się znaleźć
każda rzecz, nawet niepozorny lub zniszczony drobiazg, który pozwoli wyobrazić
sobie życie codzienne w przedwojennym żydowskim domu, warsztacie, sklepiku.
– Platforma Przechowane.org skierowana
jest do polskich użytkowników internetu, do zbieraczy, kolekcjonerów, i do
wszystkich, którzy w swoich domach lub prywatnych zbiorach mają przedmioty
codziennego użytku, które kiedyś należały do Żydów. W ramach akcji zbieramy
dokumentację fotograficzną obiektów i ich historie. Na stronie można przesłać
własnoręcznie wykonane zdjęcie i w kilku zdaniach opisać, co wiadomo o danym
obiekcie – skąd pochodzi, gdzie został znaleziony, ewentualnie, do kogo
należał, co wiemy na jego temat – powiedziała Waligórska.
Zaznaczyła,
że historię można napisać zupełnie anonimowo, bez kontaktu zwrotnego, lub można
zostawić swój e-mail. – To daje możliwość otrzymania informacji od naszej grupy
ekspertów. Jeżeli mamy w domu przedmiot trochę tajemniczy, np. z tekstem czy
inskrypcją w jidysz, hebrajskim, lub przedmiot, którego oryginalnego
przeznaczenia nie znamy, nasz zespół może pomóc dowiedzieć się więcej –
wyjaśniła.
Przekazała,
że w ten sposób na przykład właściciel odręcznego listu, znalezionego podczas
remontu na strychu w Iwju na Białorusi, dowiedział się, że to list rabina
Menachema Mendela Josefa Zaksa, wykładowcy jesziwy w Raduniu (obecnie
Białoruś), polecający swojego studenta z Wasiliszek. – Tajemniczy kawałek
papieru zamienił się w konkretną historię, o konkretnych ludziach. Mamy więc
nadzieję, że platforma posłuży wymianie wiedzy w obie strony. Użytkownicy
podzielą się tym, co mają w swoich zbiorach, i tym co wiedzą, ale otrzymają też
być może jakiś brakujący element do własnej układanki – podkreśliła.
Przechowane.org to
platforma crowdsourcingowa, czyli narzędzie badawcze, które może przerodzić się
w kampanię społeczną i zaowocować nie tylko archiwum cyfrowym żydowskich
obiektów życia codziennego, ale też wystawą.
– Tę
ostatnią planujemy razem z Nomadycznym Archiwum Sztetla i artystką Natalią
Romik, która swoim pojazdem-wystawą na kółkach w ramach projektu odwiedzi kilka
byłych sztetli, prezentując opowieść o żydowskim dziedzictwie tych
miejscowości, ale też o przedmiotach znalezionych dzięki przechowane.org –
zapowiedziała badaczka.
Opowiedziała
też o tym, jakie najciekawsze historie przedmiotów udało się do tej pory odkryć
dzięki inicjatywie. – Każdy z przedmiotów, które trafiły na Przechowane.org ma
fascynującą historię. Osobiście, myślę, że najpiękniejsza z nich dotyczy
uszkodzonych świeczników szabasowych z Józefowa. Beverly Luchfeld, która je
sfotografowała w swoim domu w New Jersey, jest dzieckiem dwojga ocalałych z
Józefowa. Od dzieciństwa słuchała historii o życiu swoich rodziców w
przedwojennym Józefowie, o ich walce o przetrwanie w czasie Holokaustu
(ukrywali się w lesie, w żydowskim oddziale partyzanckim). Józefów był jej
przez całe życie bardzo bliski, a jednocześnie zupełnie niematerialny,
abstrakcyjny, istniał dla niej długo tylko w wyobraźni. W 1981 r. po raz
pierwszy przyjechała do Polski, od tej pory wracała wielokrotnie, szukając
śladów swojej rodziny, spacerując po miasteczku według mapki odręcznie
narysowanej przez swojego ojca, odszukując dom, w którym mieszkał, macew
rodziny na cmentarzu, wreszcie, poznając polską rodzinę, która jakiś czas po
wojnie zamieszkała dom jej ojca. W 2022 r., podczas kolejnej wizyty w
Józefowie, Beverly otrzymała od nich świeczniki, odnalezione na strychu tego
właśnie domu. Są dla niej teraz najdroższą pamiątką, niemal relikwią, czymś, co
łączy ją materialnie z tym nieistniejącym Józefowem z opowieści rodziców –
opowiadała.