środa, 21 lutego 2024
Imieniny: PL: Eleonory, Lenki, Kiejstuta| CZ: Lenka
Glos Live
/
Nahoru

W tej tragedii zginęło 30 osób. Mija 45 lat od katastrofy w Wilczym Jarze | 15.11.2023

15 listopada 2023 roku mija 45 lat od tragicznego wypadku w Żywcu-Oczkowie, drugiej pod względem liczby ofiar katastrofy drogowej w powojennej historii Polski. Z mostu w Wilczym Jarze spadły wówczas dwa autobusy wiozące górników. Zginęło 30 osób, dziewięć zostało rannych.

Ten tekst przeczytasz za 2 min. 30 s
W wypadkach obu autobusów zginęło trzydzieści osób, dziewięć zostało rannych. Fot. ARC
15 listopada 1978 roku doszło do drugiej pod względem liczby ofiar (po katastrofie autobusu pod Gdańskiem w 1994 r.) katastrofy drogowej w powojennej historii Polski. W Wilczym Jarze w Żywcu-Oczkowie dwa autobusy wiozące górników do kopalni KWK „Brzeszcze”, KWK „Mysłowice” oraz lędzińskiej KWK „Ziemowit”, spadły z 18-metrowego mostu.
Most w Wilczym Jarze. Fot. ARC

Najpierw o godzinie 4.50, autobus PKS marki Autosan H9-03 o numerze rejestracyjnym BBA 020E, kierowany przez Józefa Adamka wpadł w poślizg i spadł z mostu z wysokości 18 metrów blisko brzegu Jeziora Żywieckiego. Na pomoc poszkodowanym ruszyli pasażerowie innych pojazdów, którym udało się wydobyć z rozbitego autobusu dziewięć żywych osób.

O godzinie 5.15, drugi autobus PKS marki Autosan H9-03 o numerze rejestracyjnym KX 5579, kierowany przez Bolesława Zonia także wpadł w poślizg i podobnie jak wcześniejszy autobus runął z wysokości 18 metrów i zatonął na głębokości 5 metrów. 

W wypadkach obu autobusów zginęło trzydzieści osób, dziewięć zostało rannych. Zginęło 27 górników, wdowa po zmarłym dwa tygodnie wcześniej w wypadku drogowym górniku kopalni „Brzeszcze” oraz dwóch kierowców PKS. Tragedię w Wilczym Jarze upamiętnia obecnie tablica, jaka została postawiona tuż przy moście. Alfabetyczną listę zabitych otwierają i zamykają kierowcy - prowadzący pierwszy autobus Józef Adamek – ojciec znanego polskiego boksera Tomasza Adamka i drugi pojazd – Bolesław Zoń. Trzy najmłodsze ofiary miały po 18 lat, najstarsza 48.


Za oficjalną przyczynę wypadku prokuratorzy z Bielska-Białej uznali błąd kierowców, którzy nie zachowali ostrożności i nie dostosowali prędkości do warunków na śliskiej szosie. Innego zdania jest historyk Paweł Zyzak, autor książki „Tajemnica Wilczego Jaru”, który uważa, że  śledztwo było tak prowadzone, by niczego nie wyjaśnić. Zwrócił uwagę na krążącą wówczas plotkę, jakoby świadkowie widzieli na moście milicyjny samochód. To on miał doprowadzić do wypadku.

Każdego roku w rocznicę tragedii pod obeliskiem składane są kwiaty. Jednak w tym roku, w 45. rocznicę katastrofy, z powodu trwającego gruntownego remontu drogi w miejscu katastrofy, takie upamiętnienie nie będzie możliwe.




Może Cię zainteresować.