Czterdzieści lat z „Cieszynianką” | 02.06.2026
Moja
przygoda z „Cieszynianką” rozpoczęła się 40 lat temu. Śpiew był zresztą moją
pasją już od najmłodszych lat. Śpiewałam wszędzie – w domu, w autobusie,
pociągu – to słowa Marii Szamanik, które zabrzmiały jako pierwsze w
czeskocieszyńskiej „Strzelnicy” podczas niedzielnego koncertu dziecięcego
zespołu „Cieszynianka”.
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 30 s
Maria Szymanik i jej „Cieszynianka”. Fot. Beata Schönwald
Koncert
wieńczący bieżący rok szkolny oraz 40-lecie pracy twórczej Marii Szymanik z
zespołem czeskocieszyńskich przedszkolaków i ich ciut starszych kolegów
szkolnych „Cieszynianka” rozpoczął się od projekcji 15-minutowego filmiku.
Przeplatały się w nim wypowiedzi dyrygentki ze zdjęciami oraz nagraniami z
występów dzieci.
– Próby
odbywały się w przedszkolu na Rozwoju. Kiedy urodził się mój pierwszy syn,
postanowiłam przenieść je do swojego mieszkania. Mój mąż zrobił nam wtedy
rozkładane stopnie, które pomieściły aż 55 małych śpiewaków. Służą nam one do
dziś – wspominała na nagraniu pierwsze lata z „Cieszynianką” Maria Szymanik.
Pomiędzy fragmentami nagrań video z koncertów, takich jak np. „Kolorowe
kredki”, „Bajkowy wóz”, „Sobótki” czy jubileusz 50-lecia sprzed dwu lat,
wspominała współpracujących z nią akompaniatorów, sukcesy zespołu, a także
zdarzające się wpadki.
GALERIE Cieszynianka
Piosenką
łączącą część filmową z niedzielnym, żywym koncertem aktualnych członków
„Cieszynianki” był hit zespołu „Kolorowe kredki”. To na jego melodię dzieci weszły
na scenę. W czasie swojego występu wykonały osiem utworów. Wszystkie opowiadały
o niezwykłych zwierzętach – flądrze, kaczce dziwaczce, pchle, musze,
roztańczonych żabkach, starym pająku krzyżaku, bananowej krowie i kreciku
ogrodniku. Na fortepianie akompaniowała im Maryla Mendrek, a poszczególne
punkty programu zapowiadali jeszcze dwa lata temu śpiewający w zespole
Sebastian Mendrek i nieco starsza od niego Sofia Szymanik.
Występy
dzieci zebrały głośne brawa od siedzących na widowni ich rodziców, dziadków,
wychowanków „Cieszynianki”, nauczycieli. Zanim do żegnającej się z zespołem
dyrygentki ustawiła się kolejka gratulantów z kwiatami i wyrazami podziwu dla
jej dorobku, najpierw ona podziękowała wszystkim tym, którzy pomagali i
wspierali ją w tej pracy. W pierwszym rzędzie były to dzieci – każde otrzymało
od niej prezent oraz akompaniatorzy, a następnie pracownicy czeskocieszyńskich
przedszkoli, przyjaciele, rodzina. Jednak specjalne podziękowania Maria
Szymanik skierowała do siedzącej w pierwszym rzędzie swojej mamy, która przez te
40 lat szyła dla zespołu stroje, dekoracje, a „na dzisiejszy koncert skracała
mi sukienkę” – jak zaznaczyła jej córka.
A
potem kierowniczce „Cieszynianki” dziękowali goście – dyrektor Polskiej Szkoły
Podstawowej w Czeskim Cieszynie Marek Grycz, który zaintonował również
gremialne „Sto lat” dla jubilatki, oraz delegacje czeskocieszyńskich
przedszkoli, rodziców, wychowanków oraz ośrodka dla osób niepełnosprawnych
„Eden” w Czeskim Cieszynie. Wszyscy podziwiali jej wyjątkową zdolność
rozśpiewania tak małych dzieci oraz zapanowania nad nimi, zapał, pomysły i
niespożytą energię. Maria Szymanik przez wiele lat prowadziła bowiem nie tylko
„Cieszyniankę”, ale także teatrzyk, zespół dramatyczny oraz zespół tańca
scenicznego.
Przyjmując
słowa podziękowania, zachęcała do przejęcia po niej pałeczki kierownika
zespołu. – Nie trzeba być wirtuozem, nie trzeba być mega muzykiem, wystarczy
lubić dzieci i lubić śpiewać, no i odrobina cierpliwości też się przyda –
przekonywała.
Po
koncercie wszyscy jego uczestnicy zostali zaproszeni na raut, by już na luzie,
bez świateł reflektorów dzielić się wspomnieniami i wrażeniami.