środa, 22 lipca 2026
Imieniny: PL: Magdaleny, Mileny, Wawrzyńca| CZ: Magdaléna
Glos Live
/
Nahoru

Futbol z literackim pazurem. Historyczny mecz Orłów Zaolzia i Reprezentacji Polskich Pisarzy  | 07.06.2026


Za nami historyczne, pierwsze spotkanie piłkarskie drużyn generujących dużą porcję pozytywnych wibracji. Na boisku w Bystrzycy zmierzyły się w sobotę w samo południe ekipy Orłów Zaolzia i Reprezentacji Polskich Pisarzy. W wyrównanym pojedynku prowadzonym w duchu fair play, czyli bez kartek, z odgłosami wyłącznie literackiej polszczyzny i śląskiej gwary ze zwycięstwa 15:10 (7:6) radowali się gospodarze – Orły Zaolzia. Honorowy patronat nad wydarzeniem objęło Polskie Towarzystwo Turystyczno-Sportowe „Beskid Śląski”, a dla gości z Polski przygotowane były publikacje jubileuszowe tej organizacji.

Ten tekst przeczytasz za 6 min. 30 s
Wspólne zdjęcie Orłów Zaolzia i Reprezentacji Polskich Pisarzy. Fot. Krzysztof Rojowski

Ten mecz został zorganizowany dosłownie za pięć dwunasta. Kiedy w zeszłym tygodniu dzwonił do mnie kapitan Reprezentacji Polskich Pisarzy, Zbigniew Masternak, z zapytaniem, czy jestem w stanie zaproponować mu drużynę z tego regionu, z którą mogliby zagrać towarzyskie spotkanie, od razu do głowy wpadły mi Orły Zaolzia. A potem sprawy potoczyły się już błyskawicznie – adresami mailowymi, numerami komórek wymienili się kapitanowie obu zespołów, a kapitan Orłów Zaolzia – Roman Konderla – od razu zaproponował na miejsce rozegrania spotkania boisko w Bystrzycy. Autor tej relacji dodatkowo otrzymał zaproszenie do składu Reprezentacji Polskich Pisarzy, skupiającej autorów, poetów, dziennikarzy literackich oraz osoby związane ze środowiskiem literackim w Polsce. I rzecz jasna nie mógł odmówić.

Określenie „ostatnia chwila” pasuje do tego meczu idealnie. W ostatniej chwili kapitanom drużyn udało się skompletować skład, tym bardziej że kalendarz piłkarski w czerwcu od zawsze jest sporym wyzwaniem. Nie tylko dobiegają końca rozgrywki w niższych klasach piłkarskich, ale do tego dochodzą… festyny szkolne, wesela i inne radości życia. Właśnie na popołudniowy festyn szkolny w Polskiej Szkole Podstawowej im. Stanisława Hadyny w Bystrzycy zostali zaproszeni goście z Polski. - Pomyśleliśmy, że to idealna okazja, żeby gościom z Polski pokazać naszą zaolziańską wspólnotę, a festyn z bogatym programem kulturalnym był strzałem w dziesiątkę - powiedział nam kapitan Orłów, Roman Konderla. 

Nowa przyjaźń nawiązana. Od lewej: Roman Konderla, Piotr Twardzik, Zbigniew Masternak.
Fot. Janusz Bittmar

Większość piłkarzy reprezentacji pisarzy na Zaolziu pojawiła się po raz pierwszy i była pod dużym wrażeniem Bystrzycy i całej okolicy. – Ja parę razy byłem w Ostrawie i Karwinie, ale w Bystrzycy jeszcze nie. Jest klimatycznie, zarówno na boisku, jak też poza nim. To początek nowej przyjaźni i współpracy – zdradził „Głosowi” kapitan gości, Zbigniew Masternak. – Jeszcze w piątek wędrowałem górskimi szlakami w Tatrach, w nogach mam 20 kilometrów, ale piłka to moja pasja, podobnie jak całej drużyny – dodał. Masternak przyjechał z Krakowa, ale niektórzy członkowie drużyny na mecz do Bystrzycy wybrali się aż ze Szczecina czy Lublina. Czapki z głów.
Zdjęcia z meczu aut. Janusza Bittmara   
Galeria z meczu aut. Janusza Bittmara
Mecz ruszył z przytupem w samo południe. Pisarze, w szeregach których nie brakowało byłych, a także wciąż aktywnych wyczynowych zawodników polskich, a także niemieckich klubów, nawiązali z gospodarzami wyrównaną walkę. W spotkaniu podzielonym na dwie połowy po 35 minut akcje przelewały się błyskawicznie z jednej strony na drugą, co było efektem zarówno dobrej gry obu drużyn, jak też rozmiarów boiska – zagrano na mniejszej, sztucznej murawie w systemie 5 plus 1, czyli pięciu zawodników w polu i bramkarz. Nawiązując do własnych przeżyć na boisku, „hokejowe” zmiany w upalnej pogodzie też się przydały…

W piłkarskiej reprezentacji Polski, która z wiadomych powodów nie awansowała do rozpoczynających się w przyszłym tygodniu mistrzostw świata, przegrane mecze często wyzwalają demony. W przypadku Reprezentacji Polskich Pisarzy było wręcz odwrotnie – piłkarze pomimo porażki z zachwytem wypowiadali się na temat dramaturgii spotkania, rywala, a także… sędziego Romana Cymorka, który prowadził zawody z dużą dawką wyrozumiałości.

– Orły pokazały klasę, widać, że to zgrany zespół – skomplementował przeciwnika 65-letni Wiesław Janicki. Pan Wiesław był skądinąd najstarszym piłkarzem na boisku, ale widać tego po nim nie było – dryblował, dogrywał celne piłki, a także… udanie ripostował, oczywiście w literackim stylu. – Kiedyś wpadłem do Milikowa, to zresztą niedaleko Bystrzycy, prawda? – zaczął luźną pogawędkę. – I zastanawiałem się, czy przypadkowo nie przyjedzie kiedyś do Milikowa Arkadiusz Milik (napastnik piłkarskiej reprezentacji Polski – przyp. autor), ale ostatecznie to ja musiałem zaliczyć piłkarski debiut w tym malowniczym zakątku Beskidów. Szedłem z Milikowa do Bystrzycy na piechotę – powiedział z uśmiechem pan Wiesław.

Najlepszy strzelec pisarzy w meczu, Dawid Trzeźwiński, miał do Bystrzycy najdalej, bo aż ze Szczecina, ale nie żałował. – Przyjechałem z rodziną, lubię łączyć piłkarskie wojaże z poznawaniem świata. Graliśmy z zespołem już prawie wszędzie, dwa lata temu w Berlinie podczas mistrzostw świata reprezentacji literackich zajęliśmy trzecie miejsce – zdradził nam Dawid, wychowanek Pogoni Szczecin, obecnie zawodnik niemieckiego klubu Penkuner SV.  

Pełne twórcze skupienie. Na pierwszym planie Dawid Trzeźwiński i Jacek Kosierb. Fot. Janusz Bittmar

Dla Orłów Zaolzia sobotni pojedynek był idealnym sprawdzianem generalnym przed zaplanowanym na niedzielę 14 czerwca tradycyjnym Memoriałem Karola Jungi w Stonawie. Turniej w Stonawie jest dla Orłów na tyle ważny, że w meczu z pisarzami niektórzy zagrali, nie bacząc na lekkie dolegliwości zdrowotne, byle zachować regularność i przewidywalność formy. Niekwestionowanym królem asyst w Bystrzycy, rozdającym świetne piłki do kolegów z drużyny, był Andrzej Twardzik, grający w dyskomforcie wynikającym z dużego przeziębienia.

– Pomyślałem, że to historyczny mecz z pisarzami i muszę zagrać, nawet lekko niedysponowany z powodu przeziębienia. W końcu to nie sport dla mięczaków – zaznaczył. Królem strzelców Orłów, a także całego meczu, został Aleš Kantor, zdobywca aż ośmiu (!) bramek. W dużym uproszczeniu można zakończyć tę piłkarsko-literacką relację stwierdzeniem, że pisarzom wystarczyło przypilnować na boisku snajpera Sokoła Gródek i wracaliby z Bystrzycy z tarczą. To jednak naprawdę duże uproszczenie, bo kto kiedykolwiek grał w piłkę, doskonale wie, że na bramki Kantora złożyła się świetna gra całej drużyny. W końcu futbol nieprzypadkowo jest sportem zespołowym.
ORŁY ZAOLZIA – REPREZENTACJA POLSKICH PISARZY 15:10
Do przerwy: 7:6. Bramki: Kantor 8, Dąbrowski 3, Matykiewicz 2, Konderla, Kisza – Trzeźwiński 6, Masternak 3, Pawlik. 



Może Cię zainteresować.