Górnik z 20-letnim stażem: Żal mi, że to już koniec | 03.02.2026
Radek Gomółka
od 20 lat mieszka w Bystrzycy. Dzieciństwo i młodość spędził jednak w
Hawierzowie. Tak jak jego przodkowie swoje życie zawodowe związał z górnictwem.
– W kopalni praca była ciężka. Tam nauczyłem się, że nigdy nie należy mówić, że
czegoś nie da się zrobić. Później nieraz wykorzystałem to w swoim życiu –
przekonuje.
Ten tekst przeczytasz za 8 min. 15 s
Radek Gomółka w mundurze górniczym po ojcu. Fot. Beata Schönwald
W środę wyjedzie
z kopalni ostatni, symboliczny wózek węgla, a górnictwo przejdzie do historii.
Czy po 20 latach pracy w kopalni można wobec tego faktu przejść obojętnie?
– Na pewno
nie. Żal mi, że to już koniec, bo węgla jest jeszcze pod dostatkiem, a my
będziemy dowozić go statkami przez ocean. To prawda, że kiedy złoża
szczupleją, wydobycie przestaje być rentowne. Tak było, kiedy zamykano ostrawskie
kopalnie. W rejonie karwińskim sytuacja jest inna. Zasoby węgla wystarczyłyby
tu jeszcze na co najmniej 50 lat. Smutne jest również to, że zostanie zasypana
kopalnia we Frensztacie, którą utrzymywano przez 40 lat, a może i dłużej.
Ostatni
wózek to również definitywny koniec górniczej historii rodziny Gomółków. Kiedy
się ona zaczęła?
– Górnikiem
był już mój dziadek. Pracę w kopalni rozpoczął bodajże w 1918 roku. Pod ziemią pracowali również mój ojciec, dziadek ze strony mamy i wszyscy moi wujkowie. Ja jestem
jedynym przedstawicielem ostatniego górniczego pokolenia w naszej rodzinie.
Kolejnych już nie będzie. Wszyscy byliśmy związani z kopalnią Armii
Czechosłowackiej, dawniej Jan Karol, w Karwinie. Dziadek był maszynistą i przepracował
Do końca pozostało 80% artykułu.
Jeżeli jesteś zainteresowany dostępem do strefy PREMIUM, załóż konto i wybierz jeden z pięciu dostępnych pakietów. Miesięczny dostęp tylko 49 CZK! Wypróbuj jeszcze dziś.
Chcete li pokračovat ve čtení článku, založte si účet a vyberte si jeden z pěti balíčků. Měsícní předplatné jen za 49 Kč! Vyzkoušejte ještě dnes.