środa, 11 marca 2026
Imieniny: PL: Konstantego, Ludosława, Rozyny| CZ: Anděla
Glos Live
/
Nahoru

Piotr Twardzik o górniczych wypadkach: w większości przypadków winni są sami poszkodowani | 10.02.2026

W dzień po wywiezieniu symbolicznego ostatniego wózka węgla z Kopalni ČSM w Stonawie w czeskocieszyńskiej Dziupli miała miejsce prelekcja inżyniera górnictwa Piotra Twardzika pt. „Niektóre wypadki i tragedie górnicze w Zagłębiu Ostrawsko-Karwińskim”. Odbyła się ona w ramach działającego od stycznia br. Klubu Propozycji im. Karola Polaka Miejscowego Koła PZKO Czeski Cieszyn-Centrum.

Ten tekst przeczytasz za 1 min. 60 s
Piotr Twardzik opowiadał w Dziupli o górniczych tragediach. Fot. Beata Schönwald

Trudno ustalić, czy było to spowodowane definitywnym zakończeniem wydobycia węgla w skali regionu i kraju, czy tym, że górnicze tragedia zawsze przyciągały uwagę, w czwartkowe popołudnie zapanował w Dziupli ścisk i wiele osób słuchało wykładu na stojąco. Przyszli ludzie z branży górniczej, ale też osoby zupełnie z nią niezwiązane.

Taka frekwencja zaskoczyła Piotra Twardzika, który temat spotkania uznał za „niezbyt aktualny, niezbyt atrakcyjny, a raczej ponury”, bo związany z ludzkimi nieszczęściami, tragediami rodzin, kiedy ojciec, syn lub mąż nie wracają z pracy.

Jednak, jak górnictwo górnictwem, zawsze towarzyszyły mu wypadki, bo praca była ciężka i niebezpieczna. – My, którzy pracowaliśmy w kopalniach, zawsze dążyliśmy do tego, żeby nie były to wypadki ciężkie, śmiertelne, zbiorowe. Z własnego doświadczenia mogę jednak powiedzieć, że większość ich spowodowali sami poszkodowani, co gorsza stając się przyczyną śmierci również swoich kolegów górników. Na przekór obowiązującej zasadzie, że ktokolwiek zjeżdża do kopalni, odpowiada nie tylko za swoje życie, ale także za życie tych wszystkich, którzy tam pracują – przekonywał gość Klubu Propozycji. 

W czasie 27 lat przepracowanych w Kopalni Armii Czechosłowackiej w Karwinie i 17 lat w Urzędzie Górniczym w Ostrawie, gdzie prowadził dochodzenia w sprawie wypadków górniczych, stworzył całą bazę tych w skutkach tragicznych wydarzeń. Na czwartkowe spotkanie wybrał spośród nich siedem. Słuchaczom przybliżył je w sposób bardzo szczegółowy, wskazując ich uwarunkowania, przyczyny i konsekwencje. Z wszystkimi z nich zetknął się osobiście.Do pierwszego wypadku doszło 22 marca 1977 roku. Piotr Twardzik pracował wtedy w kopalni dopiero pół roku.
Więcej w piątkowym drukowanym „Głosie”.



Może Cię zainteresować.