poniedziałek, 15 lipca 2024
Imieniny: PL: Henryka, Igi, Włodzimierza| CZ: Jindřich
Glos Live
/
Nahoru

Rozmowa z Sabiną Glac: Macierzyństwo z dwóch perspektyw | 02.02.2022

Sabina Glac od sześciu lat jest lekarzem ginekologiem, od półtora roku matką. Pracuje w szpitalu w Karwinie-Raju oraz w gabinecie ginekologicznym w Czeskim Cieszynie. 

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 45 s
Ginekolog Sabina Glac na porodówce w Karwinie-Raju. Fot. ARC S. Glac

Jest pani na urlopie wychowawczym z półtorarocznym Maksiem. Ale równocześnie pani pracuje?

– Zawód lekarza ma to do siebie, że trudno zrobić sobie dłuższą przerwę i nie pozostać w tyle. A ginekologia i położnictwo mają w sobie na dodatek dużo z chirurgii, pracujemy rękoma. Praktyczne doświadczenia i nabyte umiejętności są bardzo ważne. Już kiedy Maksio skończył pół roku, zaczęłam pracować raz w tygodniu w gabinecie w Czeskim Cieszynie. A gdy skończył dziesięć miesięcy, zaczęłam brać nocne dyżury na porodówce w Karwinie. To, oczywiście, nie byłoby możliwe, bez wsparcia mojej rodziny.
 

Jaką miała pani ciążę i poród? Pomogło pani lekarskie doświadczenie?

– Ciążę miałam „luksusową”, bez żadnych dolegliwości. Do połowy ciąży normalnie pracowałam, brałam nawet dyżury nocne. Później nie pozwolono mi na nie (śmiech), więc pracowałam tylko w dzień. Byłoby tak aż do urlopu macierzyńskiego, gdyby nie przyszła pierwsza fala COVID-19. Wyszło zalecenie, aby ciężarne ograniczyły kontakt z pacjentami, poszłam więc na zwolnienie lekarskie. 
 
Rodziłam w karwińskiej porodówce, w dobrze mi znanym środowisku. Na początku porodu sama wszystkiego pilnowałam i analizowałam, na przykład KTG (monitorowanie akcji serca płodu). Za bardzo patrzyłam na poród jako lekarka, a nie jako matka, która ma skupić się na urodzeniu dziecka. W pewnym momencie mi tego zakazano i już inaczej przeżywałam poród. Ze względu na rozwój sytuacji konieczne stało się wywołanie porodu za pomocą tabletki. Pamiętam, jak zawsze mówiłam pacjentkom, że wywoływany poród jest jak wybuch wulkanu – skurcze są od razu bardzo częste i intensywne, rodząca nie ma czasu się na nie przygotować. I tak było też w moim przypadku. Przekonałam się, że miałam rację z tym „wulkanem”. Myślę, że dzięki tym doświadczeniom mogę teraz lepiej wczuć się w położenie matek, które rodzą w ten sposób.
 

Jakie badania prenatalne są rutynowo przeprowadzane u kobiet w ciąży?

– Kierujemy się zaleceniami Czeskiego Towarzystwa Ginekologiczno-Położniczego dotyczącymi opieki nad ciężarnymi oraz badań, które mają być przeprowadzone w poszczególnych trymestrach ciąży. Pomiędzy 11. a 14. tygodniem ciąży przeprowadza się screening składający się z badań krwi oraz badania USG. Za jego pomocą określa się m.in. ryzyko wad rozwojowych płodu. Kiedy ryzyko jest wysokie, proponujemy matce dalsze badania, mniej albo bardziej inwazyjne. Z tych inwazyjnych to amniopunkcja, czyli badanie płynu owodniowego lub biopsja kosmówki, czyli pobranie próbek z łożyska.
 

Ciężarna może odmówić ich wykonania?

– Oczywiście, wszystko zależy od jej decyzji. To jest jej ciąża i jej ciało. Jeżeli jest zdecydowana urodzić dziecko bez względu na to, czy będzie miało jakąkolwiek wadę (np. zespół Downa) i nie bierze pod uwagę możliwości aborcji, wtedy może zrezygnować z dalszych badań. Jest sporo matek, które nie chcą nawet tego screeningu w pierwszym trymestrze, ponieważ bez względu na wyniki chcą donosić ciążę i urodzić dziecko. Myślę jednak, że warto skorzystać z tego badania, bo analizujemy w nim również inne ryzyka, jak ryzyko preeklampsji (stanu przedrzucawkowego) oraz ryzyko zahamowania wzrostu płodu w macicy.
 

Badania USG są podczas ciąży kilkakrotnie wykonywane?

– Badamy ciężarne w każdym trymestrze ciąży. W 20.-22. tygodniu przeprowadza się duże badanie USG, gdzie sprawdzamy rozwój i morfologię płodu. Pozwala nam szczegółowo prześledzić anatomię i wykluczyć wrodzone nieprawidłowości, to takie dalsze uzupełnienie badań pierwszego trymestru.
 

Jak często ciężarna chodzi do ginekologa?

– Jeżeli ciąża ma prawidłowy przebieg, to zazwyczaj raz na cztery tygodnie, natomiast od 37. tygodnia ciąży co tydzień. Rutynowo kontrolujemy ciśnienie krwi, mocz, przyrost masy ciała. Wykonujemy też badanie morfologii krwi, a w drugiej połowie ciąży badanie poziomu glukozy we krwi, aby ustalić, czy kobieta nie ma cukrzycy ciążowej. Tego badania także niektóre kobiety nie chcą wykonywać, ze względu na konieczność wypicia 75 gramów glukozy. Ale trzeba pamiętać, że pilnowanie poziomu cukru we krwi jest bardzo ważne.
 
Jeżeli poziom ten jest wysoki, dziecko może być zbyt duże i aby uniknąć urazów około porodowych, konieczna jest wtedy cesarka. Noworodki z ciąży powikłanej cukrzycą ciążową trzeba po porodzie więcej śledzić, grozi im hipoglikemia i dalsze komplikacje. A w przyszłości są bardziej narażone na rozwój cukrzycy niż dzieci zdrowych matek.



Może Cię zainteresować.