„Solidarność” była kompozycją wielu nurtów | 31.08.2026
„Solidarność” była ostatnim totalnym zrywem w XX w. Totalnym
w tym sensie, że był to ruch społeczny zdolny zmobilizować i reprezentować
wszystkie grupy społeczne – mówi PAP Jacek Kołtan, filozof i politolog, w 46.
rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych kończących strajk w Stoczni
Gdańskiej.
Ten tekst przeczytasz za 14 min. 45 s
Jacek Kołtan, filozof i politolog. Fot. Facebook
Dlaczego strajkujący w Stoczni Gdańskiej wywiesili
transparent z hasłem nawiązującym do „Manifestu komunistycznego” z 1848 roku:
„Proletariusze wszystkich zakładów, łączcie się”?
– Z pewnością nie była to próba przypodobania się władzy,
skoro strajk był ewidentnie wymierzony przeciwko autorytarnym standardom
politycznym i głęboko odczuwanej niesprawiedliwości. Nie zapominajmy, że
bezpośrednim impulsem do strajku w Stoczni Gdańskiej było zwolnienie z pracy
Anny Walentynowicz zaledwie kilka miesięcy przed jej przejściem na emeryturę.
Stoczniowcy szybko zrozumieli, że nie chodzi wyłącznie o ten jeden przypadek
niesprawiedliwości, lecz o to, że jest on odbiciem spraw zasadniczych: braku wolności
oraz poszanowania autonomii i godności ludzi, którzy na co dzień pracują, ale
niewiele z tego mają.
Interesujące jest to, że robotnicy wybrali na transparent
zawieszone przed historyczną Bramą nr 2 Stoczni Gdańskiej hasło bezpośrednio
nawiązujące do „Manifestu komunistycznego” Karola Marksa i Fryderyka Engelsa.
To dokument fascynujący, ponieważ pokazywał, w jaki sposób kształtuje się
nowoczesność, jak przyspieszają rewolucja technologiczna i rozwój kapitalizmu,
a równocześnie jak niewiele korzyści może z tego czerpać przeważająca część
społeczeństwa, czyli proletariusze – ludzie pozbawieni własności prywatnej,
często bez stałego miejsca zamieszkania i praw obywatelskich, a przez to
właściwie nieuwzględnieni w projekcie politycznym ówczesnego świata.
Gdańscy stoczniowcy czuli się jak proletariusze z połowy
XIX wieku?
– Użycie tego hasła jest z jednej strony ironiczne, z
drugiej zupełnie poważne: stoczniowcy chcieli się trochę pobawić językiem
oficjalnej propagandy w komunistycznej Polsce i pokazać, że pod jego przykrywką
potrafią stworzyć strajk wymierzony właściwie przeciwko całemu systemowi
komunistycznemu. Ale ta ironia ma też drugą stronę: jednocześnie uwalnia i
emancypuje. Wydaje mi się, że stoczniowcom zależało na odzyskaniu języka
robotniczej emancypacji z połowy XIX wieku. Nieprzypadkowo etos solidarności
rodził się w czasie rewolucji przemysłowej przede wszystkim w środowiskach
robotniczych. A samo pojęcie solidarności było nieodłącznie związane ze
wspomnianym wezwaniem Marksa i Engelsa, ruchami anarchistycznymi,
socjalistycznymi i komunistycznymi, a przede wszystkim z walką robotników o
prawa polityczne
Do końca pozostało 80% artykułu.
Jeżeli jesteś zainteresowany dostępem do strefy PREMIUM, załóż konto i wybierz jeden z pięciu dostępnych pakietów. Miesięczny dostęp tylko 49 CZK! Wypróbuj jeszcze dziś.
Chcete li pokračovat ve čtení článku, založte si účet a vyberte si jeden z pěti balíčků. Měsícní předplatné jen za 49 Kč! Vyzkoušejte ještě dnes.