„Głos Mamy”: Myślisz, że nie umiesz tańczyć? Ewa Troszok rozprawia się z tym mitem | 26.06.2026
Taniec wielu osobom kojarzy się z tremą, stresem i przekonaniem: „ja się do tego nie nadaję”. Czy rzeczywiście istnieją ludzie, którzy nigdy nie nauczą się tańczyć? W najnowszym odcinku podcastu „Głos Mamy” Ewa Troszok, nauczycielka i instruktorka tańca, przekonuje, że prawdziwych tanecznych antytalentów jest niewielu. Największą przeszkodą często nie jest brak rytmu, lecz strach przed ośmieszeniem się.
Ten tekst przeczytasz za 3 min. 45 s
Basia Jakeš
Fot. zwrot.cz/glos.live
Najpierw trzeba spróbować
Ewa Troszok od lat pracuje z młodzieżą i dorosłymi. Jak mówi, zdanie „ja nie potrafię tańczyć” słyszy bardzo często — również od osób, które nigdy wcześniej nie próbowały. – To jest takie przekonanie o tym, że tego nie umiem, chociaż nawet się nie spróbowało – mówi Ewa Troszok.
Jej zdaniem nie warto od razu skreślać tańca jako całości. Czasem komuś nie odpowiada konkretny styl — szybkie tańce latynoamerykańskie albo bardziej wymagające pod względem postawy tańce standardowe. Dlatego lepiej sprawdzić, jaki rodzaj ruchu nam pasuje, niż z góry uznać, że „taniec nie jest dla mnie”.
Talent to tylko część sukcesu
Instruktorka podkreśla, że taniec jest czymś naturalnym, ale wymaga czasu, cierpliwości i regularności.
– Każdy ma taniec w sobie. Trzeba sobie dać czas, wypróbować, mieć cierpliwość do siebie samego – przekonuje.
Jak dodaje, w tańcu — podobnie jak w sporcie czy muzyce — sam talent nie wystarczy. Liczy się trening, praca nad sobą i pozytywne nastawienie. To właśnie ono często decyduje o tym, czy ktoś przełamie pierwszą blokadę i zacznie robić postępy.
Największy problem? Strach przed ośmieszeniem
W rozmowie pada też pytanie, czy większą przeszkodą jest brak rytmu, czy lęk przed oceną innych. Ewa Troszok nie ma wątpliwości. – Zdecydowanie strach przed ośmieszeniem się. Zawsze powtarzam kursantom, że na sali każdy ma co robić sam ze sobą – mówi.
Dlatego na zajęciach tak ważna jest atmosfera. Instruktorzy starają się nie zawstydzać uczestników i nie skupiać całej uwagi grupy na osobie, której coś akurat nie wychodzi. Czasem wystarczy dać komuś chwilę, by na drugiej czy trzeciej lekcji poczuł się pewniej.
Taniec uczy relacji
Kurs tańca to nie tylko nauka kroków. To także lekcja współpracy, cierpliwości i uważności na drugą osobę. Szczególnie w tańcu towarzyskim, gdzie para musi działać razem.
– Egoizm, lenistwo i brak tolerancji przeszkadzają na parkiecie tak samo jak w życiu partnerskim – podkreśla Ewa Troszok.
Instruktorka zwraca uwagę, że taniec uczy odpowiedzialności, punktualności, zaufania i tego, że efekt zależy od obu osób, nie tylko od jednej. Na parkiecie nie da się „ciągnąć” wszystkiego samemu — trzeba słuchać partnera i brać pod uwagę jego tempo, poziom oraz możliwości.
Bez smartfona, za to w kontakcie
Ważnym wątkiem rozmowy z Basią Jakeš jest też młodzież. Ewa Troszok zauważa, że podczas kursu przez godzinę lub półtorej nie ma miejsca na smartfony. Trzeba patrzeć partnerowi w oczy, rozmawiać, słuchać muzyki i reagować na drugą osobę. To sprawia, że kurs tańca staje się czymś więcej niż zajęciami ruchowymi. Uczy obecności, kultury osobistej i podstawowych zasad zachowania w relacji. Jak mówi instruktorka, rodzice często nie wiedzą, że na kursach dzieci są „po cichu” wychowywane na bardziej kulturalne i obyte towarzysko osoby.
Taniec naprawdę łączy ludzi
Na kursach rodzą się przyjaźnie, powroty po latach, a czasem także miłości. Sama Ewa Troszok przyznaje, że jej własny związek również jest mocno związany z tańcem.
– Z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że taniec naprawdę łączy ludzi na lata – mówi.
Posłuchaj podcastu Głos Mamy – rozmowa z Ewą Troszok o tańcu, relacjach i strachu przed pierwszym krokiem.
Gościnią odcinka jest Ewa Troszok, nauczycielka i instruktorka tańca. To rozmowa o tym, dlaczego warto spróbować, nawet jeśli wydaje nam się, że „nie mamy rytmu”.