_-_transp.png)
Ten niewielki fragment morza oddzielający ląd od półwyspu Pelješac wydaje się być domem, do którego zawsze lubię wracać. Każda strona świata ma tutaj swoje piękno – zielona dolina Neretwy, Pelješki most, dzikie wybrzeże półwyspu Pelješaca, latarnia morska w Sućuraju na Hvarze. Jestem pomiędzy, a jednak u siebie. Szukając przystani, wiem dokąd powinienem płynąć. Moim portem jest dziś Trpanj na północnym brzegu półwyspu Pelješac – miasteczko portowe, gdzie życie toczy się powoli, a opowieści miejscowych rybaków tworzą własną historię powrotów.
PIĄTEK
Wychodzę na ląd, lecz nadal spoglądam w morze. Cały port otoczony jest naturalnym falochronem - formacje skalne tworzą tutaj niezwykły mur oddzielający basen portowy od morza. Na skale przy wejściu do portu wznosi się figura Matki Bożej „Gwiazdy Morza” – Zvijezda Mora. Stanęła tutaj w 1938 roku jako znak opieki nad portem, rybakami i ludźmi morza.
Miasteczko zaprasza na spacer. Nie czekam, gdyż Trpanj ma do zaoferowania o wiele więcej niż mogłoby się wydawać. Po chwili mijam już przystań promową. Na samym końcu dostrzegam niewielką tabliczkę z napisem Twierdza Gradina (Tvrđava Gradina). Wbiegam po kamiennych stopniach, by jak najszybciej znaleźć się na historycznym belwederze, skąd rozciąga się widok na całą okolicę. To właśnie tutaj kilka tysięcy lat temu istniała osada, której położenie pozwalało kontrolować morze i kanał. W późnej