piątek, 24 maja 2024
Imieniny: PL: Joanny, Zdenka, Zuzanny| CZ: Jana
Glos Live
/
Nahoru

Przed nim architektura w Newcastle | 08.06.2019

Takie przypadki nie zdarzają się często. Dominik Zmełty, uczeń IVA Polskiego Gimnazjum w Czeskim Cieszynie, jest jednak wyjątkowy. Zanim przystąpił do egzaminu przy zielonym stole, już wiedział, że po wakacjach rozpocznie w Anglii studia na architekturze.

Ten tekst przeczytasz za 3 min. 15 s
Dominik Zmełty po wakacjach poleci do Anglii. Fot. BEATA SCHÖNWLD

 
Kiedy podchodziłeś do matury ustnej, miałeś już indeks w kieszeni i to nie na byle jakiej uczelni. Jak ci się to udało?
– W RC istnieje agencja UniLink w Pradze, która pośredniczy w podejmowaniu studiów w Anglii. Napisałem więc do niej, a potem uczestniczyłem w kilku spotkaniach, po których ostatecznie zdecydowałem się na te studia. Złożyłem papiery na pięć uczelni wraz z listem motywacyjnym, w którym wyjaśniałem powody, dla których wybrałem takie, a nie inne studia i dlaczego akurat w Anglii. Widocznie przekonałem ich do siebie, bo poproszono mnie, żebym wysłał swoje portfolio. Na tej podstawie zostałem przyjęty na wszystkich pięć uczelni. Spośród nich miałem wskazać dwie – jedną główną i drugą zastępczą, na wypadek, gdyby średnia moich ocen z matury nie przekroczyła 2,5. Na szczęście udało mi się spełnić również ten warunek i zostałem przyjęty na architekturę w Northumbria University w Newcastle.

Wspominałeś o portfolio. Co ono obejmowało?
– Ponieważ wcześniej uczęszczałem na zajęcia plastyczne do szkoły artystycznej, miałem w zanadrzu jakieś rysunki. Oprócz tego zrobiłem kilka nowych oraz przygotowałem projekty domów i wnętrz z wykorzystaniem programów architektonicznych. W sumie należało wysłać dziesięć prac. Wymagania poszczególnych uczelni co prawda różniły się od siebie, generalnie jednak liczyły się pomysły i umiejętności twórcze.
 


 
Dlaczego szukałeś uczelni akurat w Anglii?
– Tak się złożyło, że mam koleżankę, która już tam studiuje. Przekonywała mnie, że studia w tym kraju to coś wspaniałego, że jest inaczej niż u nas, o wiele bardziej praktycznie.

Większość twoich kolegów wybiera się jednak na studia do Brna, Ostrawy czy Krakowa. Ty idziesz sam. Nie masz obaw?
– Gdybym zdecydował się studiować w Czechach, to wybrałbym Liberec, dokąd też nikt ze znajomych się nie wybiera. A dojazd też jest niespecjalny. Jeżeli mam więc jechać dwie i pół godziny autobusem z Pragi do Liberca albo samolotem do Anglii, to wychodzi praktycznie na to samo. Poza tym na studia do Newcastle wyjeżdża z Czech kilkanaście osób. Myślę, że nie będę tęsknić.

Teraz jeszcze przed tobą wyjątkowo długie wakacje. Masz już jakieś plany?
– Prawdopodobnie będę pracować w ogrodnictwie w Bystrzycy. Po cichu liczę na to, że od tamtejszych architektów nauczę się czegoś pożytecznego. Praktycznie każda budowla jest osadzona bowiem w jakimś krajobrazie i na pewno jest ważne, żeby później już jako architekt widzieć ją również w tym kontekście. Ponadto zarobię też trochę pieniędzy, które w Anglii z pewnością mi się przydadzą. 

No właśnie. W jaki sposób masz zabezpieczone studia od strony materialnej? 
– Czesne płaci państwo. Jest to forma pożyczki, którą będę spłacać dopiero po ukończeniu studiów. Natomiast pieniądze na życie studenci muszą zdobywać na własną rękę. Istnieje co prawda możliwość uzyskania stypendium w zależności od średniej ocen na maturze, na razie nie wiem jednak, jakie są dokładne kryteria i czy uda mi się je spełnić.




Może Cię zainteresować.