środa, 21 lutego 2024
Imieniny: PL: Eleonory, Lenki, Kiejstuta| CZ: Lenka
Glos Live
/
Nahoru

Z redakcyjnej poczty: Pomaturalne spotkanie osiemdziesięciolatków | 27.10.2023

W ubiegły poniedziałek absolwenci obu klas orłowskiego gimnazjum spotkali się w Domu Narodowym w Dąbrowie. Upłynęło 63 lat od matury zdawanej w gmachu gimnazjalnym na Obrokach. Nareszcie była okazja świętować razem w radosnej atmosferze, jakże odmiennej od tej na pogrzebach kolegów, którzy mieli mniej szczęścia.

Ten tekst przeczytasz za 2 min. 60 s
Pamiątkowe zdjęcie uczestników spotkania. Fot. ARC

Uśmiech nie schodził z twarzy pomimo, bądź co bądź, uszczerbków na zdrowiu. Nikt się nie skarżył, nie padło słowo o emeryturach, cenach energii, a już w ogóle o polityce. Poziom godny poszanowania. Wspomnienia dotyczyły wielu wspaniałych wykładowców, choć nie wszyscy nimi byli.

Wartość wybitnego pedagoga jest ogromna. Wielkie to szczęście dla uczniów, szkoły i państwa mieć takich, którzy w czasie lekcji przedstawią temat jasno i zrozumiale, zainteresują swoim przedmiotem. Uczeń nie musi wtedy siedzieć nad podręcznikiem w domu, kiedy trzeba uprawiać sport, odwiedzać galerie, podziwiać architekturę Księstwa Cieszyńskiego, chodzić do teatru, na koncerty i – co tu mówić – na randki). Państwo i szkoła powinny doceniać takich nauczycieli, których uczniowie zdobywają laury na olimpiadach, konkursach i w innych formach rywalizacji i finansowo odróżnić od tych nieudolnych, których najlepiej się pozbyć.

Wysoko oceniana była pani D. Pawlicowa (córka prof. Folwarcznego, autora „Zwięzłej gramatyki języka polskiego”), która wykładała chemię. Wielu wybrało ten przedmiot do matury dlatego, że nie było trzeba go „wkuwać” przed egzaminem. Chemia opanowana była w ciągu trzech lat na tyle, że gwarantowała ocenę co najmniej chwalebną. Nawet na egzaminach wstępnych na uczelnie nie było problemu, ponieważ terminologię czeską wszyscy znali.

Do pedagogicznych asów należał pan T. Błanik, wykładający łacinę i historię. Pomimo istniejących „bolszewickich czasów” umiejętnie potrafił podsunąć chrześcijańskie tematy do swych lekcji. Znał angielski, francuski, niemiecki, grekę, grał na różnych instrumentach, nawet na organach.

Dobrym matematykiem był pan R. Wygrys, który wykładał w klasie b. My w klasie a takiego szczęścia nie mieliśmy. Pochodził z umuzykalnionej stonawskiej rodziny i prowadził orkiestrę gimnazjalną.

Mile było wspominać nauczyciela pana H. Bolka, który uczył geografii. Posługiwał się często słownymi stereotypami. Niezapomniane było jego: „mianowicie, prawda, panie, proszę sypać z rękawa” po wywołaniu ucznia przed mapę.

Nie sposób nie wspomnieć pana O. Masłowskiego, nauczyciela somatologii i astronomii. Anatomię i fizjologię człowieka potrafił podać tak ciekawie i umiejętnie, że aż siedmiu absolwentów zgłosiło się na medycynę. Po kilku latach w gimnazjum p. O. Masłowski objął stanowisko asystenta w katedrze metodologii uniwersytetu ołomunieckiego.

Postanowiono spotykać się corocznie najlepiej w bibliotece karwińskiej, jak bywało wcześniej przed odnową tego zabytku. I że znów będzie fortepian i inauguracyjne „Gaudeamus igitur” (a nie inne hymny).
Vivat academia! Vivat proffesores!
Alfred Bőhm