piątek, 15 maja 2026
Imieniny: PL: Dionizego, Nadziei, Zofii| CZ: Žofie
Glos Live
/
Nahoru

Jeszcze śpiewamy | 17.05.2019

XXV Przegląd Cieszyńskiej Pieśni Ludowej, zorganizowany sprawnie przez PTA Ars Musica oraz Centrum Pedagogiczne, zwabił do czeskocieszyńskiej Strzelnicy 110 wykonawców, popisujących się w 60 występach. Rzecz działa się 7 maja - pisze prof. Karol Daniel Kałubiec, przedstawiając kilka spostrzeżeń. 

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 15 s
Na scenie jabłonkowska "Torka". Fot. Beata Schönwald

 

Przedszkolaki przyjechały tylko z trzech miejscowości: z Karwiny, Jabłonkowa i Bukowca (bardzo mało jak na ich ogólną liczbę) oraz prawie ze wszystkich szkół, poza małoklasowymi (jaka szkoda!), od Mostów po Suchą Górną i Stonawę. Miłym zaskoczeniem był udział górnosuszan, i to od razu nagrodzonych. Szkoła się wyraźnie aktywizuje. Red. Beata Schönwald napisała właściwie wszystko na temat tej imprezy („Głos” z 10 maja), stąd tylko niewiele można do jej tekstu dorzucić.
 

Zacząć trzeba od okazania wdzięczności tym przedszkolom i szkołom, które zdają sobie sprawę z wagi ludowego śpiewu. Tam, gdzie on zanika, podupada życie społeczno-narodowe. Tego stwierdzenia nie trzeba uzasadniać. Zbyt wiele na to przykładów.

Szczegółowsze spostrzeżenia
Od lat piszemy, że nasze dzieci, młodzież śpiewają na ogół bardzo ładnie, czysto, gwarowo poprawnie, stąd ich wysokie lokaty w licznych konkursach krajowych. Na co jednak warto zwrócić baczniejszą uwagę?
 
* Na repertuar, by nie kręcił się w kółko z oklepanymi pieśniczkami, np. „Gore lipka”, „Pasała wołki”, Powiedzioł mi wczora...” itp. Chwalimy się, że jesteśmy bardzo rozśpiewani, a tu raptem co roku to samo. Jest to tym dziwniejsze, że wydaliśmy książkę „Śpiywo Anna Chybidziurowa...” z 450 oryginalnymi pieśniczkami, więc jest do czego sięgać. Zrealizowana została właśnie po to, by pokazać piękno i bogactwo naszego śpiewu, a tu ciągle w koło Macieju. Prawdopodobnie nie trafiła do naszych szkół i rodzin, choć tak namiętnie deklarujemy, jak ważna jest dla nas spuścizna duchowa. No cóż – mowa, trawa, sianokosy. Mało było jasnych punktów w tej szarości. Wniosła je m.in. M. Wierzgoń („Pod naszóm faróm”, „ Nie jedź, synku...”), Pastyreczki z Bukowca („Trzo Żydzi”), B. Chodura („Rozlecieli sie...”), duet J. Bezecna – J. Henner z ciekawym wariantem „Czornej chmureczki”.

* Śpiewać czysto to nie wszystko. Ważne jest zrozumienie tego, co i o czym się śpiewa. Wyraża się to w ruchu, frazowaniu i dynamice śpiewu, mimice, gestach, po prostu w sceniczności. Statyczne, nieruchome, monotonne wykonanie jest mało atrakcyjne, brak w nim emocjonalności, serca. A te cechy właśnie ujmują widzów najbardziej. 

* Jest też poniekąd nienaturalne, jak mały synek śpiewa o tym, jak „loz po drabinie ku Marynie", a małolata nuci o „wydowaniu”.

Najnaturalniej jest też wybierać repertuar ze swojego najbliższego otoczenia, także najbliższego gwarowo, wówczas np. formy „rybeczkym, wodziczkym” nie pojawią się w śpiewie dolańskim, tylko okołojabłonkowskim, gdzie mają swoje miejsce.

* Jak się rzekło, wszystkim bez wyjątku należy się uznanie za udział, spośród nich wyróżniłbym jednak Wędrynię za estetykę wykonawczą, a Mosty za gorolski wyraz śpiewania; była w nim harda gorolska dusza. Serce, emocje, zaangażowanie w śpiew to robi wrażenie.

* Wygląd wykonawców jest niezwykle ważnym elementem ich występu. Strój i pieśniczka należą do siebie, uzupełniają się, wzmacniają walory estetyczne, identyfikacyjne. I w tym względzie było na ogół bardzo dobrze, co dowodzi kulturowej dojrzałości. Można by się było lepiej przyjrzeć obuwiu, zwłaszcza jednak uczesaniu. Nigdy nie było u nas tak, by początek warkocza tkwił na czubku głowy (co, zdaje się, nosi nazwę warkocza francuskiego), tylko był przedłużeniem włosów. Nie była to jednak, na szczęście, kwestia masowa.

Tylko Izabela Bystroń ze Stonawy uświadomiła nam, że oprócz stroju gorolskiego i cieszyńskiego mamy jeszcze karwińsko-orłowski. Kiedyś pokazywali go uczniowie karwińscy i lutyńscy, ale to już dawne czasy.

* I na koniec dwie uwagi. Pierwsza – powyższe spostrzeżenia wyrastają z obserwacji występów przede wszystkim w kategorii B (dzieci od 7 do 10 lat), którą oceniałem. Druga – najlepsi z naszych wystąpią w finale Międzynarodowego Konkursu Cieszyńskiej Pieśni Ludowej im. St. Hadyny. Jego świadkiem będzie Dom Narodowy w Cieszynie w czwartek 6 czerwca.




 



Może Cię zainteresować.