Karkonosze na Śląsku Cieszyńskim: Sławek Gortych w Brennej | 30.05.2026
Jeden z najbardziej poczytnych obecnie autorów w Polsce, Sławek Gortych, autor serii z karkonoskimi schroniskami górskimi w roli głównej, spotkał się w piątek 29 maja z czytelnikami ze Śląska Cieszyńskiego w Beskidzkim Dom Zielin „Przytulia” w Brennej.
Ten tekst przeczytasz za 4 min. 30 s
Przyjazd Sławka Gortycha do Brennej przyciągnął mnóstwo czytelników. Fot. Łukasz Klimaniec
Są autorzy, którzy świetnie piszą, ale na spotkaniach autorskich wypadają – mówiąc delikatnie – średnio. Są tacy, którzy piszą znakomicie i równie dobrze prezentują się na spotkaniach z czytelnikami. Sławek Gortych kwalifikuje się jednak do jeszcze wyższej ligi – w hipnotyzujący wręcz sposób, elokwentnie i płynnie snując opowieść, w jaką zamieniały się jego odpowiedzi na pytania zadane przez prowadzącego spotkanie Szymona Pilcha, dostarczył publiczności doznań porównywalnych ze zjedzeniem wyśmienitych knedlików z jagodami w karkonoskiej Chalupie Na Rozcestí, o których opowiedział z wielce smakowitą i obrazową dokładnością.
Wydarzenie zorganizowane przez Gminną Bibliotekę Publiczną w Brennej zapełniło salę Beskidzkiego Domu Zielin „Przytulia” do ostatniego miejsca. Autor książek „Schronisko, które przestało istnieć, „Schronisko, które przetrwało”, „Schronisko, które spowijał mrok”, „Schronisko, które zostało zapomniane” i najnowszej „Święto Karkonoszy” przyznał, że choć stara się spoglądać na Karkonosze z perspektywy schronisk, to nie boi się brać na warsztat innych tematów. Przykładem jest najnowsza książka, w której nie pojawia się żadne nowe schronisko, bo akcja wraca na Śnieżne Kotły i sprawdzony szlak, ale historia dotyczy Jeleniej Góry i przyjazdu Polaków na Ziemie Odzyskane.

Sławek Gortych opowiedział m.in. o odczuwaniu w swoim życiu obecności Ducha Gór oraz o następnej książce. Fot. Ł. Klimaniec
– Dzięki temu mam spokój, że nie zawsze musi być jedno nowe schronisko, żeby pojawiła się książka. W tych górach wydarzyły się takie rzeczy – które mam już zbadane, ale czekam na właściwy moment, aby o tym opowiedzieć – że nie jest potrzebne nowe schronisko, by wysnuć fabułę, która sprawi, że czytelnikom spadną kapcie z wrażenia – przyznał zapowiadając, że szósty tom pojawi się przyszłym roku w okolicach wakacji.
Zdradził czytelnikom, że w nowej książce będzie dużo Czechów i dużo Niemców, bo do tej pory to Polacy odgrywali pierwszoplanowe role. – Z jednej strony jestem Polakiem, więc to zrozumiałe. Z drugiej, to była trochę moja ucieczka, bardziej lub mniej sprytna, bo łatwo opowiada się o swoim kraju. Dobrze się go zna i swoją historię również, bo jest wiele polskojęzycznych źródeł. Ale już poznać i zrozumieć historię Czechów i Niemców w Karkonoszach to nie takie proste – stwierdził.
Zauważył, że w tym celu musi sięgnąć po książki czeskie i niemieckie, a przede wszystkim spróbować bez uprzedzeń i subiektywizmu wejść w buty jednych i drugich.
– Właśnie teraz staram się to zrobić: pomyśleć trochę jak Czech, trochę jak Niemiec: co oni o tych górach myślą, jakie mają do siebie żale, pretensje, za co się szanują. Mam nadzieję, że to w tej szóstej książce wybrzmi – powiedział pisarz, którego pierwsza książka w tym roku została przetłumaczona na język czeski („Horská bouda, která zanikla”) błyskawicznie osiągając status bestsellera, a sam Gortych spotkał się z pozytywnymi opiniami ze strony czeskich czytelników. Pierwsze spotkanie autorskie po czeskiej stronie planuje 17 sierpnia w miejscowości Jilemnice koło Vrchlabi.

Podczas spotkania w Brennej autor chętnie podpisywał swoje książki i fotografował się z czytelnikami. Fot. Ł. Klimaniec
Sławek Gortych zdradził w Brennej, że trwają prace zmierzające do filmowej lub serialowej adaptacji jego książek – teatralna już miała miejsce w Jeleniej Górze. Opowiedział o odczuwaniu w swoim życiu obecności Ducha Gór (w Karkonoszach nazywanego Liczyrzepą), które przejawiało się niezwykłymi sytuacjami na górskich szlakach podkreślając przy tym siłę tej legendy, która funkcjonowała w świadomości trzech narodów i przetrwała mimo wszelkich przeciwności.
Przyznał też,
że gdyby mógł zostać gospodarzem jakiegoś schroniska, wybrałby Śnieżne Kotły, gdzie znajduje się budynek schroniska wybudowanego w obecnym kształcie w latach 1896-97, które dziś pełni funkcję… radiowo-telewizyjnej
stacji przekaźnikowej i nie przyjmuje turystów.
Rozmowa ze Sławkiem Gortychem pojawi się w papierowym wydaniu „Głosu”
GALERIE Sławek Gortych