sobota, 27 czerwca 2026
Imieniny: PL: Cypriana, Emanueli, Władysława| CZ: Ladislav
Glos Live
/
Nahoru

Pop Art: „Monyowa”, czyli emocjonalna wirówka | 31.05.2026

W tym numerze filmowo-muzyczny Pop Art, a w roli głównej udany serial „Monyowa” oparty na tragicznych losach znanej czeskiej pisarki Simony Monyowej. Serwis streamingowy Oneplay zaczyna coraz mocniej rozdawać karty na czeskim podwórku.

Ten tekst przeczytasz za 4 min. 60 s
Tereza Ramba i Igor Orozovič w serialu „Monyowa”. Fot. mat. prasowe

Reżyserka Zuzana Kirschnerowa przeżywa bardzo udany okres. 14 marca odebrała najważniejszą nagrodę w czeskim środowisku filmowym, Czeskiego Lwa za debiutancki obraz „Karavan”, zaprezentowany również w głównej sekcji festiwalu w Cannes, a od trzech tygodni widzowie mogą oglądać i zarazem oceniać długo wyczekiwany serial „Monyowa” oparty na tragicznych losach pisarki Simony Monyowej.

Można polemizować, czy książki Simony Monyowej to literatura wysokich lotów albo czy pisarka próbowała, ale z przyczyn pokazanych w serialu nie zdążyła osiągnąć pułapu zarezerwowanego dla definicji „literatura piękna”. Te moje dywagacje zresztą nie mają znaczenia, bo po pierwsze: jestem z wykształcenia polonistą a nie bohemistą, a po drugie: główna bohaterka zagrana fantastycznie przez Terezę Rambę w swojej literackiej pasji czuła się spełniona. A to w życiu, również twórczym, najważniejsze.

Sześcioodcinkowy serial nakręcony dla platformy Oneplay zresztą nie analizuje twórczości pisarki, ale skupia się głównie na jej życiu prywatnym. Monyowa w licznych wywiadach podkreślała, że niełatwo z nią żyć pod jednym dachem, a mężczyźni muszą mieć się na baczności. Opisane w serialu jej relacje z pierwszym mężem (w tej roli Kryštof Hádek) wpisują się w ten klimat idealnie. Ona potrzebuje czułości, ekspresji, partnerskiej chemii w związku, tymczasem mąż, typowy introwertyk, na falach codzienności płynie bez większych emocji. Barykady w tym związku powiększają się w momencie, kiedy pisarka staje się osobą znaną publicznie, a jej książki rozchodzą się jak ciepłe bułeczki. Hádek w roli pasywnego męża nie musi się nawet wysilać, żeby w pełni oddać aktorsko wymiar swojej tragedii. Widząc, że żona coraz mocniej przeżywa frajdę wynikającą z szybko uzyskanej sławy, popada w jeszcze większą bierność.


Serial wpisuje się w popularne ostatnio klamry „true crime”, czyli produkcji opartej na faktach z życia protagonistów. W pierwszym odruchu chciałem w tym miejscu napisać, kto zabił pisarkę, dlaczego to zrobił i jakie poniósł konsekwencje swojego haniebnego czynu, ale zdecydowałem się nie zdradzać szczegółów. O tragicznych wydarzeniach z 3 sierpnia 2011 rozpisywały się wcześniej wszystkie tabloidy w kraju, zresztą o szczegółach zbrodni można przeczytać w Internecie. Jeśli ktoś z was o głośnym zabójstwie popularnej czeskiej pisarki dowiedział się dopiero z tej recenzji, myślę, że warto poczekać na szósty odcinek w błogiej nieświadomości i po drodze zabawić się w amatorskiego detektywa. Opcje są dwie: mordercą jest pierwszy albo drugi mąż pisarki. To chyba mogę zdradzić.

Drugi mąż Simony Monyowej wkracza na scenę bardzo szybko, bo już w pierwszym odcinku. W tej roli bryluje Igor Orozovič, znakomity aktor filmowy i teatralny, a także piosenkarz, który pierwsze poważne kroki w tym zawodzie stawiał na deskach ostrawskich teatrów. Orozovič wcielił się w postać kamerzysty i wydawcy Borisa Ingra, w którym Monyowa, zagubiona w starym związku, zakochała się niczym nastolatka w zespole New Kids On The Block. Na starcie jeszcze z włączonym hamulcem w głowie, ale od drugiego odcinka już kompletnie pochłonięta dzikim seksem i charyzmą Ingra, będącego całkowitym przeciwieństwem jej pierwszego partnera.

Twórcy serialu po mistrzowsku kroją ten tort, pokazując z jednej strony trudne relacje Monyowej z pedantycznymi rodzicami, oziębłość w stosunku do pierwszego męża i nieokiełznaną radość z faktu, że w jej życiu pojawił się ON – macho, który wreszcie poprowadzi ją za rękę w świetlaną przyszłość. Znakomicie wypada m.in. zagrana przez Rambę i Hádka scena w drugim odcinku, kiedy oboje spoglądają na siebie zza szyby okna na tarasie nowego domu. Niby prosty zabieg, ale nakręcony z pazurem, rozdrapującym już kompletnie zamrożone relacje pomiędzy małżonkami.

Zuzana Kirschnerowa w serialu porusza się umiejętnie na kilku płaszczyznach narracyjnych. W finale każdego odcinka serwuje widzom coraz bardziej rozbudowaną scenę policyjnej akcji w domu pisarki, bezpośrednio po zgłoszeniu zabójstwa. Te puzzle powoli ułożą się w całość, ale zanim tak się stanie, przed nami jeszcze połowa serialu, prezentowanego w serwisie Oneplay raz na tydzień w piątek.

W moim odczuciu już teraz „Monyowa” pretenduje do miana najlepszej czeskiej produkcji 2026 i myślę, że właśnie ten serial idealnie nadaje się jako towar eksportowy dla zagranicznych serwisów streamingowych. Kto lubi gatunek „true crime”, tego odsyłam do innej świetnej produkcji – serialu „Schody” nakręconego dla HBO Max, w którym brylują Colin Firth i Toni Collette.



Może Cię zainteresować.