piątek, 1 maja 2026
Imieniny: PL: Józefa, Lubomira, Ramony| CZ:
Glos Live
/
Nahoru

Pop Art: Powrót Foo Fighters w wielkiej formie | 01.05.2026

Cały rockowy świat zachwyca się nowym albumem amerykańskiej grupy Foo Fighters, „Your Favorite Toy”. W Pop Arcie nie może być inaczej, bo to świetna płyta i rewelacyjny powrót Dave’a Grohla i spółki. 

Ten tekst przeczytasz za 6 min. 15 s
Najnowsza odsłona zespołu Foo Fighters brzmi ekstra-rockowo. Fot. mat. prasowe

– Nie chcieliśmy, żeby nasz nowy album brzmiał jak płyty Erica Claptona. Gitarowe pobrzękiwanie pozostawiamy właśnie Ericowi, on jest w tym najlepszy. A nas kręci ostre rockowe granie i postanowiliśmy wrócić z podwójną rockową mocą – słowa lidera amerykańskiej formacji Foo Fighters w dniu premiery najnowszego albumu studyjnego „Your Favorite Toy” na pewno nie obraziły ani skądinąd genialnego Claptona, ani reszty rockowego peletonu. Po prostu Grohl zawsze szybciej mówił, niż myślał, ale przez to zarówno jako perkusista Nirvany, jak też wokalista i gitarzysta Foo Fighters w muzycznej branży miał ułatwione zadanie – do promocji płyt nie potrzebował specjalistycznej agencji reklamowej. Sam potrafił bowiem wszystko zmajstrować tak, że nawet przeciętne wydawnictwa, a takich nie brakowało w karierze FF, sprzedawały się jak ciepłe bułeczki.



Najnowszy album grupy na całe szczęście nie wpisuje się w definicję przeciętności, wręcz przeciwnie. Po słabej poprzedniczce „But Here We Are” (2023) Grohl i spółka wrócili na właściwą drogę. Bez zbędnych eksperymentów pchają się najszybciej jak tylko potrafią do oka rockowego cyklonu. Z werwą, dynamicznie, jak na swoich najlepszych płytach. Foo Fighters podsycają ogień równie energicznie, jak na moich ulubionych wydawnictwach „One by One” (2002), „In Your Honor” (2005) i skarbie największym – „Wasting Light” (2011).

Wtedy nie było jeszcze dominacji serwisów streamingowych, a dobre albumy aż kusiły, żeby wysłuchać je w całości, od pierwszej do ostatniej nuty. Z „Your Favorite Toy” mam podobnie. Nawet słuchając tej płyty po raz pierwszy – w samochodzie podłączony do usługi streamingowej w komórce – łyknąłem tych nieco ponad 36 minut muzyki „tu i teraz” za jednym zamachem. Idealnie zaś sprawdził się ten album na trasie Ostrawa – Werk Arena Trzyniec jako wstęp do emocji, które zgotowali w finale ekstraligi inni rockowi wojownicy – hokeiści Stalowników. Ale to temat do innej rubryki.

„Your Favorite Toy” jest drugim albumem nagranym już bez zmarłego w 2022 roku perkusisty Taylora Hawkinsa, którego koledzy z zespołu znaleźli martwego w pokoju hotelowym w kolumbijskiej Bogocie. Symbolicznie w światowej stolicy narkotyków… Na wspomnianej słabej płycie But Here We Are” wszystkie partie perkusji ogarnął Grohl, a trasę koncertową do tego albumu Foo Fighters spędzili w towarzystwie sesyjnego perkusisty Josha Freese’a.

Najnowszy album powstał już jednak w zupełnie nowych okolicznościach – po zaprzyjaźnieniu się z zespołem Ilana Rubina, etatowego członka formacji Nine Inch Nails, wszystkie kawałki zawarte na „Your Favorite Toy” powstały z jego udziałem. A wkład Rubina w brzmienie albumu jest namacalny od pierwszej piosenki, tak industrialnie i zwariowanie potrafi wymiatać tylko on. Na jego korzyść przemawia też wiek – Rubin zdecydowanie zaniża przeciętny wiek zespołu, jako 37-latek może się poczuć w towarzystwie starszych o dwadzieścia lat kompanów niczym maluch w przedszkolu, otoczony czułą opieką doświadczonych fachowców. 

Na 36 minut najnowszej muzyki Foo Fighters składa się dziesięć utworów, zagranych żywiołowo, nierzadko z hardcorowym czy też metalowym pazurem. Zabrudzone, często przesterowane efektami gitary najlepiej sprawdzają się w słuchawkach Hi-Fi, bo tylko wtedy wypłyną najlepsze smaczki. Nie tylko gitary na tym albumie brzmią agresywnie, również wokal Grohla na nieprzygotowanego słuchacza może działać lekko demonicznie. Czasy spokojnych „przynudzajek” wzorowanych na The Beatles z takich albumów, jak „Echoes, Silence, Patience & Grace” (2007), należą do zamierzchłej przeszłości.

Otwierający krążek utwór „Caught In The Echo” w zasadzie definiuje całą płytę. Na przemian łomot i melodyczny refren, riffy krótkie, ale dosadne, zmierzające do finału z prędkością pociągu TGV. W finale tej piosenki Foo Fighters sięgają po sprawdzony myk znany z poprzednich albumów – zwalniają na moment tempo, uwypuklając refrenową mantrę, by na koniec znów rozpędzić rockowe stado jak rasowi amerykańscy kowboje.


Ukryty pod numerem 3 „Window” brzmi jak typowy grunge, ale w wersji spokojniejszej. „Zobaczyłem twoją twarz w oknie” śpiewa Grohl w najbardziej przebojowym utworze na płycie. W teledysku do tej piosenki muzycy zabierają nas w podróż po luksusowym hotelu z perspektywy „myjka” szyb, który zawieszony w przestrzeni niczym Spiderman nie tylko czyści brudne okna, ale też dusze osób po drugiej stronie.

Tytułowy „Your Favorite Toy” miejscami przybiera formę przyspieszonego utworu… country, bo galopuje z podobną mocą, jak najlepsze kawałki z Nashville. Hardrockowy „If You Only Knew” to też jeden z moich ulubionych przystanków na tej płycie. Miło słucha się fantastycznie zgranej sekcji rytmicznej, a Grohl w tym utworze bardziej oszczędza też swoje struny głosowe. „Spit Shine” szybko jednak odpala kolejną rockową petardę, gitary krzyczą jak zwariowane, a przesterowany głos Grohla idealnie sprawdziłby się na płytach… Slayera.

Fani bardziej urozmaiconych aranżacyjnie płyt Foo Fighters muszą się tym razem obejść smakiem. Nie znajdą żadnej spokojnej „przytulanki” do poduszki ani długiej, rozbudowanej kompozycji, jakich wysyp był chociażby na albumie „Echoes, Silence, Patience & Grace”. Na „Your Favorite Toy” ma być ostro, jak w najlepszej meksykańskiej kuchni.

O tym, czy ta nowa płyta sprawdzi się na koncertach, a ma ku temu wszelkie predyspozycje, przekonamy się niebawem. Grupa pieczołowicie wybiera przystanki na swojej europejskiej trasie, ale Polski, w odróżnieniu od Republiki Czeskiej, nie mogło zabraknąć na tej liście. Foo Fighters zagrają utwory z „Your Favorite Toy” 15 czerwca w Warszawie na PGE Narodowym. Zapowiada się jedno z największych wydarzeń muzycznych nad Wisłą w tym roku.